Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
66% |
| liczba ocen: |
18 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Elysium "Sunset"
|
Nazwa zespołu: Elysium
Tytuł płyty: "Sunset"
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Całkowitym zaskoczeniem była dla mnie jakość wydania tej
kasety. Wydrukowana wkładka (całkowicie profesjonalnie) i nagranie na
wysokim poziomie. To jest coś. W ulotce zespół (działający od 1996
roku) opisuje się jako muzyczne dzieci Moonspella i Tiamatu. Ja bym
dorzucił jeszcze Sirrah, ale jestem przeciwny takim szufladkom. Trudno,
żeby ktokolwiek dorównał Fernando, Ricardo, czy Johanowi Edlundowi... Z
resztą nie ma co się porównywać - całe szczęście Elysium tylko tak pisze,
a gra oryginalnie i od nikogo orydynarnie nie zrzyna. "Sunset" powstało
w 1997 roku i "zawiera ponad pół godziny melodyjnego, dynamicznego i
zróżnicowanego metalowego grania". Tak o sobie pisze Elysium - a jak
jest naprawdę? Zaraz się przekonamy.
Całość rozpoczyna typowe doomowe intro "In The Beginning". Uderzyły mnie
trochę brzmienia - przyzwyczaiłem już się, że chóry brzmią jak chóry,
a nie jak "choirs" z General Midi. Ale to pierwsze wrażenie (kiepskich
brzmień) jest całkowicie błędne. Tomasz Kochaniec - klawiszowiec -
nie stara się udawać, że z Elysium gra orkiestra i chór - z Elysium gra
klawiszowiec. Te brzmienia będę nam towarzyszyły już do końca, nie jest
to monotonne - nadaje klawiszom w Elysium łatwo rozpoznawalne brzmienie
i sprawia, że mimo różnorodności, utwory brzmią jak jeden zamknięty
materiał. Ale wróćmy do muzyki. Miłe pianinko, wejście gitar i perkusji, i
jazda... Co ja tam piszę! JAZDA! :). Growling przywodzi na myśl wczesnego
Moonspella ("Wolfheart"), ale wokalista (Maciej Miskiewicz) nie ogranicza
się tylko do growlu. Śpiewa normalnie, czasem pocharczy - ogólnie to
co lubię, Sirrahowe przemieszanie rodzajów wokali. Wzbogaca to muzykę
i nie pozwala się nią szybko znudzić - gdy trzeba Maciej się wydrze, a
kiedy indziej śpiewa dokładnie, tak, że nie ma najmniejszych problemów
ze zrozumieniem tekstów. Jedynym mankamentem, do którego z resztą już
się przyzwyczaiłem, jest to, że Maciej ma czasem zbyt płaczliwy głos. Ma
się wrażenie, że zaraz padnie na ziemię we łzach. Ale w dołującej muzie
brzmi to nie tak źle, a z resztą jest to tylko moje osobiste wrażenie.
Następny jest "Autumn Dance", oczywiście poprzedzony klawiszami. Utwory
nie są wyraźnie oddzielone - tworzą jedną całość, jedną opowieść - to
właśnie klawisze je łączą. Nie wybijają się w czasie kawałków, tworzą
klimat w intrach/outrach, czasem zagrają głośniej, ale nie są stałym
towarzyszem muzyki Elysium. Całe szczęście - dzięki temu każdy dźwięk
klawiszy witany jest z radością ;). Przepraszam, znowu zapędziłem się
o tych klawiszach (nie wiem, co mnie dziś napadło ;). "Autumn Dance"
to dobry przykład muzy jaką lubię. Kawałek może się nie wybija jakoś
szczególnie, ale gitrzyści (w osobach Michała i Marcina Maryniaków)
grają w tle (grają - a nie power chordują), wokale z tego co słychać,
nagrywane są co najmniej podwójnie. Tworzy to charakterystyczne plamiaste
brzmienie, gdzie czasem trudno się połapać, kto, co gra. Miłe jest też
to, że ten kawałek trwa 6:03 - Elysium nie wstydzi się swych muzyków i
gra długie utwory, gdzie prezentują oni przyzwoity poziom.
Aj! Zapomniałem o perkusji (którą maltretuje Mariusz Bogacz). Gra
przyjemnie, różnorodnie i ciekawie. Najbardziej podobają mi się
Moonspellowskie wybijanki na tomach...
Teraz "Terra Mater Dolorosa" - wolno się rozpędza, ale potem miażdży
jak walec. Napiszę o nim tylko, że związki z Moonspellem objawiają się
nie tylko tytułem ;). Zaraz potem "In Memoriam"... Utwór, który można
by chyba nazwać programowym - "We came here alone and alone we will
leave". Ulotki Elysium opatrzone są tym właśnie cytatem... I jeszcze
jednym - Konradowskim "Żyjemy tak jak marzymy. Samotnie". I to jest
chyba istota tej muzyki - mam na myśli gatunek. Sam utwór składa się
z części o różnych tempach i różnych temperamentach - wiele z nich jest
instrumentalnych, Elysium dużo gra bez wokali. Jeszcze tylko "Like Statues
Of Stone" - typowy dla nich wałek. I "Kingdom" - blackowy i muzycznie,
i tekstowo.
Kaseta nie rozczarowywuje jakością (czego można się obawiać przy
demówce), raczej pozytywnie zaskakuje. Zaskakuje też dojrzałością
kompozycji. Oczywiście zdażają się fałsze w wokalu, czy nierówności w
grze gitar (i klawiszy - szczególnie w "In The Beginning"), ale jak na
pierwszy materiał tej młodej kapeli - jestem pod wrażeniem.
Kasetę można dostać pod adresem: Michał Maryniak - P.O. BOX 15, 50-950
Wrocław 2. Kapela nagrała właśnie nowy materiał -
jak tylko go dostanę, z chęcią zrecenzuję.
autor: szalony KaPelusznik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
zespół: Elysium
"Sunset"
autor: szalony KaPelusznik
|
|