Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
89% |
| liczba ocen: |
114 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Emperor "Emperial Live Ceremony"
|
Nazwa zespołu: Emperor
Tytuł płyty: "Emperial Live Ceremony"
| Utwory: |
Curse You All Men!; Thus Spake the Nightspirit; I am the Black Wizards; An Elegy of Icaros; With Strengh I Burn; Sworn; Night of the Graveless Souls; Inno a Satana; Ye Entracemperium |
Wydawcy: Mystic Production
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6
Najpierw o tym co mi się podoba. Produkcja - po prostu perfekcyjna.
Brzmienie jest tak cholernie czyste i klarowne, że wszyscy fani
przywyczajeni do na ogół brudnych kompozycji, z których ciężko wyłowić
poszczególne dźwięki, mogą poczuć się naprawdę mile zaskoczeni. Wystarczy
posłuchać przez chwilę takiego "I am the Black Wizards",
aby zrozumieć o czym piszę. Klawisze, ledwo słyszalne w standardowym
wykonaniu na "Emperor", czy "In the Nightside Eclipse",
tutaj pięknie uzupełniają tę kompozycję, nadając jej niezwykłej głębi. W
takim wykonaniu, utwór ten bez problemu mógłby się znaleźć na "IX
Equilibrium". Emperor pięknie zagrał także "Night of the Graveless
Souls", kawałek pamiętający czasy pierwszego dema - miło że muzycy
nie zapominają o swoich korzeniach.
A teraz o tym co mi się nie podoba. Płyta jest zdecydowanie za krótka. Nie
rozumiem, po co umieszczono jakieś screensavery, lepiej byłoby dołożyć
w to miejsce jeszcze ze dwa kawałki. Jeśli już jestem przy samych
utworach, to także tutaj poczułem się lekko rozczarowany. Brakuje
mi "Decrystallizing Reason" i "The Loss and Curse of
Reverence". W przypadku tego pierwszego kawałka, sprawa jest o tyle
dziwna, że Emperor ten utwór w Astorii zagrał i to zaraz po "Curse
You All Men!", ale na płycie słyszymy tylko bezczelne wyciszenie.
"The Loss and Curse of Reverence" to stały element każdego koncertu
Emperor, można go nazwać wręcz wizytówką tego zespołu i nie rozumiem,
jak można było go pominąć na tym wydawnictwie.
Podsumowywując, jest to album z pewnością udany od strony
technicznej, chociaż razi ten brak spójności pomiędzy poszczególnymi
utworami. "Emperial Live Ceremony" bardziej kojarzy mi się
z potworkami w stylu Greatest Hits, niż standardowym albumem live.
O wiele lepszy był wydany rok temu "Mediolanum Capta Est" Mayhem,
oddający w 100% to, co działo się na koncercie w Mediolanie: pomyłki,
przestoje i energiczną reakcję publiki.
O tym, że Emperor jest świetny na żywo, mieliśmy dobrą okazję przekonać się
podczas ich ubiegłorocznego występu w Hali Wisły. Sam album oceniam jednak
bardzo nisko, a szkoda, bo mógł on być wspaniałym podsumowaniem tego,
co zespół stworzył przez te wszystkie lata. Tak się jednak nie stało...
Faworyty: "I am the Black Wizards", "Thus Spake the
Nightspirit", "Inno a Satana" (z pięknym zakończeniem
zaczerpniętym z "I Am", ze splitu "Thorns vs. Emperor").
autor: Kornik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|