zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Emperor "Prometheus: The Discipline Of Fire And Demise"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 91%
liczba ocen: 312

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Emperor "Prometheus: The Discipline Of Fire And Demise"

Nazwa zespołu: Emperor
Tytuł płyty: "Prometheus: The Discipline Of Fire And Demise"
Utwory:  The Eruption; Depraved; Empty; The Prophet; The Tongue Of Fire; In The Wordless Chamber; Gray; He Who Sought The Fire; Thorns On My Grave
Wykonawcy:  Ihsahn - gitara basowa, gitara, wokal; Samoth - gitara; Trym - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Mystic Production / Candlelight
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Emperor odchodzi w naprawdę wielkim stylu, pozostawiając po sobie wiekopomne dzieło. Ihsahn jako kompozytor wspiął się na wyżyny, na których dotąd nie stanęła niczyja stopa. Przede wszystkim nigdy nie spotkałem się z tak rozbudowaną polifonią w kompozycjach tak wyraźnie metalowych. Ta płyta pokazuje, że metal sam w sobie potrafi być niesamowicie skomplikowany, dynamiczny, potrafi operować olbrzymią paletą nastrojów, nie odnosząc się przy tym do innych gatunków. "Prometeusz" obfituje bowiem w bardzo ciekawie prowadzone, niezależne głosy, grane na przesterowanych gitarach, a nie na instrumentach klasycznych, czy syntezatorach (choć tych też nie brakuje). Do tego dochodzą bardzo ciekawe, złożone rytmy perkusji i elastyczny wokal Ihsahna - od szeptu, przez czyste śpiewy (manierą momentami nieco przypomina wokalistę Control Denied, ale Ihsahn ma znacznie ciekawszą i bardziej naturalną barwę głosu) i piski w stylu Kinga Diamonda, po znany wszystkim ryk.

Płytę otwiera wstęp na klawesynie i syntezatorowych smyczkach ewidentnie kojarzący się z Peccatum. Prawdę mówiąc nie jest przesadnie oryginalny. Szybko jednak przechodzi w ostre gitarowe granie. Dwa pierwsze utwory, swoisty wstęp, stanowią suitę, przeplatają się w nich momenty brutalne i liryczne, doskonale się uzupełniając. Potem następuje "Empty" - bardzo agresywny kawałek, z pięknym wyciszeniem, w którym gitara przejmuje pierwszy głos od smyczków. "The Prophet", dość wolny, ale ciężki, chyba najspokojniejszy na płycie, daje chwilę wytchnienia, ale już następny "The Tongue Of Fire" zwiastuje powrót ekspresyjnych, szybkich utworów. Jest jednak bardzo rozbudowany i nie brakuje w nim spokojnych, melodyjnych momentów. Bardzo pompatyczny "In The Wordless Chamber", promujący album, jest chyba najłatwiejszy w odbiorze, trafia do słuchacza od razu, podczas gdy inne utwory wymagają wielu przesłuchań, zanim zrozumie się tę trudną muzykę. Przejmujący i nieco zadumany, impresyjny "Gray" kończy część główną dzieła. "He Who Sought The Fire" zapowiada już nieuchronny koniec, wytwarza przy tym więź między odbiorcą i podmiotem lirycznym dzięki niezwykłej sile ekspresji. Idealne(!) zakończenie w postaci "Thorns On My Grave" i nie pozostaje juz nic, jak tylko puścić płytę od nowa.

Ihsahn tworzy niezwykle ambitną, ale zarazem trudną w odbiorze, muzykę. Słuchałem "Prometheus" i tylko jego przez tydzień, zanim odważyłem sie wyrazić swoją opinię na jego temat. Za prawie każdym przesłuchaniem odnajdywałem w nim coraz to nowe elementy, rozmaite "smaczki", które zostały świetnie wkomponowane w niezwykle spójny materiał. To jest muzyka, która wciąga, odrywa od innych zajęć, absorbuje i wcale nie powszednieje. Ciężko jest ocenić tę płytę, bo nie wiem, jak będę do niej podchodzić za parę miesięcy. Czy rzeczywiście jest taka ponadczasowa? Jak na razie daje 10 za pierwsze wrażenie.

autor: Do diabła

tutaj od 13.11.2001

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:

Machine Head "The Blackening"
- autor: Mrozikos667

Moonspell "Under Satanae"
- autor: Cemetary Slut

Satyricon "Rebel Extravaganza"
- autor: Megakruk
- autor: Margaret
- autor: Eld

Mayhem "De Mysteriis Dom Sathanas"
- autor: Haron

Malefice "Entities"
- autor: Katarzyna "KTM" Bujas


 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!


 
Absolut...
Megakruk (wyślij pw), 2010-07-28 20:57:41 | odpowiedz | zgłoś
Nie wiem czemu ta płyta została przyjęta z taką ambiwalencją przez ekspertów. Prometheus to ostateczne postawienia słuchacza między Scyllą i Charybdą, między ciągotkami progresywno symfonicznymi pan I. i gęstym riffowaniem i śmierć magią Pana M. Black metal, symphonic metal, prog metal, technical jazz death metal, heavy metal - asortyment iście cesarski. Plus brawa dla Tryma za odnalezienie się w tym gąszczu. Ktoś nazwał ten materiał przeintelektualizowanym...być może ale w stronę absolutu muzycznego, który z zasady takim być powinien. Tak powinny się kończyć kariery największych, wiekopomnym dupnięciem i pozostawieniem kopar słuchaczy w pozycji KO. Prócz tego wypasu na Prometheus jest jakieś coś, ja wiem? Może nuta szaleństwa i autentyczności. Nienawidzę odhumanizowanego technicznego grania dla pustego popisu, a jednak to mnie wciągnęło. Najlepsi sztukmistrze z Norwegii bez dwóch zdań.

 
re: Absolut...
Mamluk (gość, IP: 78.8.44.*), 2010-07-28 22:27:42 | odpowiedz | zgłoś
Hmm, absolutem bym tego albumu nie nazwał, aczkolwiek kawał tu wysokiej jakości dźwięków. Powiem tak: doskonałą proporcję pomiędzy ostrym, szybkim graniem, a progresją i elementami symfonicznymi Emperor osiągnął na "IX Equilibrium". Na "Prometheus..." chwilami za dużo tych wszystkich, niemalże art rockowych wycieczek. Robią wrażenie, owszem, ale czasem jest ich za dużo i bywa, że rozbijają utwór.
Najlepszym fragmentem tutaj jest "In the Wordless Chamber" - doskonałe połączenie starego oblicza Emperor z nowym (refren rozwala głowę). Tak, czy inaczej kawał świetnej muzyki.

 
re: Absolut...
bandrew78 (wyślij pw), 2010-09-02 07:50:14 | odpowiedz | zgłoś
Dla mnie dyszka. I też nie rozumiem, dlaczego "Prometheus..." spotkał się z tak mieszanym, niekiedy chłodnym przyjęciem. Ile to się nasłuchałem zaraz po premierze, że to już nie Emperor, że brakuje tu szaleństwa z czasów "Anthems...", że za dużo popierdółek zamiast łojenia i że mi odbiło, że się tak podniecam tą płytą.

Doskonała muzyka, naturalne zakończenie triumfalnej drogi, jaką Cesarz kroczył przez cała karierę. Właśnie mniej więcej czegoś takiego się spodziewałem, obserwując ich wcześniejszy rozwój. I wbrew temu, co wielu zarzucało, poza masą kombinowania jest tu też mnóstwo ostrego, bezkompromisowego napierdzielania, zwłaszcza w drugiej części płyty. Trym rzeczywiście w świetnej formie. Za każdym razem, jak wracam do tej płyty, czuję tę samą radość z obcowania z wielkim dziełem i wciąż, pomimo upływu tylu lat, potrafię znaleźć jakieś nowe smaczki, które mi wcześniej umknęły.
Ale warto zauważyć, że w trakcie krótkiej, koncertowej reaktywacji chłopaki grali mało numerów z "Prometheusa...", z reguły ograniczajac się do "In The Wordless Chamber". Ciekawe dlaczego?

 
re: Absolut...
Nekro (gość, IP: 82.160.8.*), 2010-09-02 14:10:14 | odpowiedz | zgłoś
W większości zgadzam się z Twoimi recenzjami, ale tym razem jakoś nie potrafię. Emperora uwielbiam od czasów "Wrath of the Tyrant" i każde kolejne wydawnictwo było potwierdzeniem geniuszu tej kapeli. Każda do czasów prometejskich niestety. Kiedy krążek ukazał się na rynku byłem jakoś na początku studiów. To już tyle lat, a ja jakoś wciąż nie potrafię tej muzy strawić. Specjalnie jeszcze wczoraj do niej wróciłem, bo myślałem że może po latach do mnie trafi - niestety, myliłem się. Nie zaprzeczam, że jest genialna kompozycyjnie i pokazuje wirtuozerię muzyków, ale jakoś brakuje mi tam...Emperora? Może wynika to z faktu okoliczności, w jakich była wydawana. Samoth i Trym już średnio się pod nią podpisywali (to też może być powód, dla którego nie grają tego materiału na żywo), wiadomo było, że zespół chyli się ku upadkowi, a Ihsahn chyba zwyczajnie przekombinował - moim zdaniem. Nie powoduje to oczywiście mojego antagonizmu do kapeli - nagrali wielkie płyty i nigdy w to nie wątpiłem, jednakowoż najczęściej sięgam po "In The Nightside..." i "Anthems...". Tych słów nie piszę również po to, żeby komuś zarzucić, że się na czymś nie zna. Zwyczajnie, muza Emperora jest tak zróżnicowana i nietuzinkowa, że każdy z nas może skłaniać się ku innym płytom kapeli, a jednocześnie każdy może być w pełni fanem tego wielkiego zespołu. W każdym razie moim zdaniem "Prometheus..." jest niestety na końcu.

 
Racja
V-Tom (gość, IP: 85.202.96.*), 2010-06-14 19:09:31 | odpowiedz | zgłoś
Zgadzam się z Tobą w zupełnośći. Choc nie jestem fanem black metalu to ta płyta mnie urzekła.


 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Emperor

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Emperor

"Anthems to the Welkin at Dusk"
autor: Bart/2 (irc: Ihsahn)

"Emperial Live Ceremony"
autor: m00n

"Emperial Live Ceremony"
autor: Miki(S)

"Emperial Live Ceremony"
autor: Kornik

"Emperor"
autor: AngDe

"In The Nightside Eclipse"
autor: Bart/2 (irc: Ihsahn)

"IX Equilibrium"
autor: creep

"IX Equilibrium"
autor: DaemonVII

"IX Equilibrium"
autor: Bart/2 (irc: Ihsahn)

"IX Equilibrium"
autor: Margaret

"Live Inferno"
autor: Megakruk

"Prometheus: The Discipline Of Fire And Demise"
autor: Do diabła

"Reverence"
autor: Bart/2 (irc: Ihsahn)

"Scattered Ashes: A Decade of Emperial Wrath"
autor: m00n

"Wrath of the Tyrant"
autor: AngDe


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Która to błyskawiczna sonda na rockmetal.pl?

 


"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas