zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Fear Factory "Soul of a New Machine"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 85%
liczba ocen: 128

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Fear Factory "Soul of a New Machine"

Nazwa zespołu: Fear Factory
Tytuł płyty: "Soul of a New Machine"
Utwory:  Martyr; Leechmaster; Scapegoat; Crisis; Crash test; Flesh hold; Lifeblind; Scumgrief; Natividad; Big God/Raped Souls; Arise Above Oppression; Self Immolation; Suffer Age; W.O.E.; Desecrate; Escape Confusion; Manipulation
Wydawcy: Metal Mind Productions / Roadrunner Records
Rok wydania: 1993
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Fear Factory to zespół znany. Popularność na skalę światową zyskał dzięki albumowi "Demanufacture". Był to drugi album zespołu. Mało osób zna natomiast ich debiut, album za który pokochali ich fani brutalniejszej muzy. Muzy, która jest w dodatku oryginalna ponad wszystko! Ja sam niedawno kupiłem sobie "Soul..." i teraz się nim podniecam. Stwierdziłem, że jest to album tak dobry, że trzeba się wrażeniami z kimś podzielić...

Zaczyna się fajnie, ale... przez pięć sekund. Potem mamy jakieś disco moolskie pizd pizd i gadkę Burtona. Na szczęście drugiego takiego fragmentu na albumie nie znalazłem. Wejście "właściwej" muzyki powoduje pojawienie się wyrazu zdziwienia na mojej twarzy i pytanie: to jest Fear Factory? Trochę brutalniejsze! Uwagę zwracają przede wszystkim czyste wokale. Nie są to jednak wokale, jakie znajdziecie na ostatnich płytach Therion, o nie! Są chore, psychodeliczne i nieokiełznane, mimo tego wciąż jeszcze czyste. Oczywiście wszyscy, którzy znają Fear Factory wiedzą, że oni zawsze korzystali z usług automatu perkusyjnego. Tutaj też go nie brakuje. Muzycznie trochę Morbid Angel, trochę Suffocation z "Breeding the Spawn", trójeczka Monstrosity też siedzi w tych klimatach. Ale do tego wszystkiego dodana jest potężna doza oryginalności! Śpiew, o którym już pisałem, kontrastuje z potężnymi, potężnie nastrojonymi przez potężnego gościa gitarami :) Muzyka wytwarza taką atmosferę, jakiej nigdy nie doznaliście oglądając, czy słuchając czegokolwiek. Tego się nie da skopiować! Oczywiście każdy utwór jest inny na swój sposób. W jednym jest więcej growli, w drugim mniej. Tutaj cudna siekierezada, tam nie katują aż tak automatu (jeśli automat da się skatować). Przejdźmy jednak do opisu poszczególnych utworów...

O "Martyr" już było, następny jest "Leechmaster". Utwór zaczyna się jak jakieś Monstrosity albo Suffocation, jednak takie wrażenie opuszcza nas, kiedy z głośników zaczyna rozbrzmiewać refren. Melodyjny wokal, można nawet pokusić się o stwierdzenie, że industrialny (industrialny wokal - tego jeszcze nie było). W "Scapegoat" mamy zajebisty melodyjny refren. W "Crisis" jest chwila na posłuchanie urywków z filmu, który się zaciął po "motherfucker" i słuchamy go kilka razy :) W tym utworze uwagę należy zwrócić na pesymistyczny klimat, jaki stwarza refren. W "Crushtest" mamy kolejne intro, nawet można powiedzieć: kolejne zajebiste intro! A dalej grają równie zajebiście! Najlepszy utwór z płyty! Kojarzy mi się z Morbid Angel z "Domination" i Cannibal Corpse z "Gallery of Suicide". Naprawdę świetny utwór. Potem krótka przerwa i kolejne intro - "Natividad" zaczyna walić po moich bębenkach. Coś spada na ziemię i fajnie przy tym dudni. W "Big God/Raped Souls" mamy doskonały efekt zmieszania czystych wokali z growlem. Potem najbrutalniejszy fragment tego albumu daje się we znaki sąsiadom, "Arise Above Oppression" faktycznie wprawiło mnie w nie lada opresję. Potem numer strasznie dziwny. Tu już nie ma czystych wokali, nastrój płyty stopniowo przechodzi w znany z końcówek filmów sensacyjnych. Coraz bardziej nerwowa atmosfera, napięcie rośnie z każdym brzdęknięciem basu (zajebiste brzmienie - to tak przy okazji). Perkusja jednak nie rozpędza się do granic możliwości automatu, o nie! Oni potrafią wytworzyć klimat bez bezproduktywnego napierdalania. Im wystarczy stałe tempo, bez większych kombinacji. "Self Immolation" zaczyna się jak jakieś intro chorych aniołów (to przez czyste wokale w tle). A potem jak nie przy...sadzi! Brutalny Death Metal to nie obcy im gatunek! W refrenie dochodzi przesterowany wokal, który wraz z normalnym przesterowanym growlem :) wytwarza nalot Grindcore'a. Utwór potwierdza moją teorię: im dalej tym mniej kompromisów i czystych wokali. "Suffer Age" stylem przypomina mi jakiś zespół, nie niestety pamiętam jaki. Ta wątpliwość dręczy mnie wybitnie ostatnimi dniami. Trochę bezcelowy utwór, ale powracają czyste wokale! Kawałek zrobiony lekko na siłę. Jednak pojawia się w nim charakterystyczna dla tego albumu polirytmia, człowiek od razu zapomina o wszystkich wadach utworu i wsłuchuje się w te piekielne dźwięki. Po raz kolejny zaznaczę: skojarzenia, jakie towarzyszą takim polirytmiom, to "Domination" Morbid Angela. Znaleźć tam można właśnie takie zagrywki. Ale już kolejna sieka dobiega z głośników. Wycofuję zdanie, które powiedziałem "x" zdań temu. To jest dopiero brutalność! Nastrój - na jeszcze lepszy - natychmiastowo poprawia grindowy wokal w pogłosie tego standardowego, achhh rodzime klimaty! Ale zwolnienie obniża końcową ocenę. "W.O.E." - to tytuł tego kawałka. W środku bas daje się we znaki, a po nim pojawiają się patenty kojarzące się z niektórymi momentami z "Covenant" Morbid Angela. Kto grał w kultową PC'tową przygodówkę pod tytułem "Alone in the Dark"? "Desecrate" właśnie początkowo (czysta gitara) ociera się o ten klimat. Potem ten sam motyw, ale stopniowo wspierany coraz to brutalniejszymi instrumentami, po to tylko, żeby znowu udowodnić nam, jak mocno potrafią człowieka trafić. Refren trochę Monstrosity z "Imperial Doom" z tym, że Burton jakby... rapuje. Wypowiada w równych odstępach teksty. Zaraz potem znów ta cudowna polirytmia. Jakieś dwadzieścia sekund dalej mamy zwolnienie i czysty wokal. Ta partia jednak mi się nie podoba. Za to dalej idzie jak Morbid Angel. I znów motyw z początku, zapomniany już przez nas, dzięki zalewowi innych w tym utworze. "Manipulation" to sieka. Pojawiają się takie charakterystyczne dla Hardcore/Punk sprzężenia. Potem tempo nie jest już tak szybkie, nie zmniejsza to jednak wrażenia brutalności. Te charakterystyczne aż do dziś zrywy zawsze były mocnym punktem zespołu. Oczywiście tradycyjnie znów Morbid Angel daje się chłopakom we znaki. Uwagę powinniśmy też zwrócić na ciekawie zaprogramowane talerze.

No i koniec albumu. :( Co na koniec? Na pewno jest to album, jakich nie ma wiele. Brzmienie zajebiste, muzyka też :). W tym momencie nie jestem w stanie podać powodu, dla którego mielibyście tego albumu nie kupić. To jest naprawdę cudowna sprawa. Tak oryginalnej muzy i przy tym tak zajebistej ze świecą szukać. "Demanufacture" przy tym wydawnictwie jest niczym! Ostatnio goście z Metal Mindu chyba ruszyli dupska, bo w sklepach widziałem sporo egzemplarzy "Soul of a New Machine". Szkoda, że tylko na kasetach. Naprawdę album wart może nie każdej, ale sporej forsy. Jeśli jednak sugerujecie się dosłownie moją oceną i myślicie, że jest to muza w stylu Morbid Angel, to srogo się zawiedziecie. To jest muzyka z otwartymi horyzontami, bez klapek na uszy. Fakt, inspirowana przez właśnie Morbid Angel (bardzo często przypomina "Domination", który wyszedł dopiero dwa lata później) i pierwszy album Monstrosity. Ale przede wszystkim to jest Fear Factory. I niech odwzorowaniem stanu emocjonalnego, w jakim znajduję się słuchając tej płyty będzie 9.

autor: Beastorizer

tutaj od 8.10.1999

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:

Crematory "Awake"
- autor: Franc
- autor: Vampire

Testament "The Gathering"
- autor: Slayer
- autor: Margaret

Grip Inc. "Solidify"
- autor: mentos


 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!


 
urywki filmowe
Krasnal Adamu (wyślij pw), 2011-04-06 13:40:18 | odpowiedz | zgłoś
Ten zapętlony urywek jest z filmu "Apocalypse Now", a we wstawce jest jeszcze modlitwa z "Full Metal Jacket".

Mój ulubiony album FF.

 
Piękne czasy...
Ktoś tam (gość, IP: 88.156.0.*), 2011-04-06 13:13:31 | odpowiedz | zgłoś
W latach '90 połowa kapel undergroundowych zasuwała cover Scapegoat na próbach. Wiem, bo też do tej połowy należę :-) Wspaniała płyta, wtedy to było jak tchnienie świeżości w całym tym deathowym i grobowym klimacie. Koszulkę (oryginał!!!) mam do dziś. To już 18 lat...

 
Re.
ZeroDeath (wyślij pw), 2010-09-24 18:49:20 | odpowiedz | zgłoś
No z tym automatem perkusyjnym polemizowałbym, tak owszem na "Demo91" jest automat.


 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Fear Factory

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Fear Factory

"Demanufacture"
autor: Miłosz T. Myśliwiec

"Digimortal"
autor: Shagrath

"Digimortal"
autor: Jacek R.

"Digimortal"
autor: Miłosz T. Myśliwiec

"Mechanize"
autor: Megakruk

"Obsolete"
autor: tymothy

"Obsolete"
autor: Kornik

"Remanufacture"
autor: Miłosz T. Myśliwiec

"Soul of a New Machine"
autor: Beastorizer


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Czy wybierasz się w tym roku na rockowy lub metalowy festiwal?

 


"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas