Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
85% |
| liczba ocen: |
142 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: The Gathering "How to Measure a Planet?"
|
Nazwa zespołu: The Gathering
Tytuł płyty: "How to Measure a Planet?"
| Utwory: |
Frail (You Might as Well be Me); Great Ocean Road; Rescue Me; My Electricity; Liberty Bell; Red is a Slow Colour; The Big Sleep; Marooned; Travel; South American Ghost Ride; Illuminating; Locked Away; Probably Built in the Fifties; How To Measure A Planet? |
Wydawcy: Century Media Records / Metal Mind Productions
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Nowemu materiałowi holenderskiej formacji towarzyszyły recenzje
mówiące o zmianie brzmienia zespołu. I rzeczywiście, wiele się
zmieniło od czasu "Nighttime birds" i mojego ukochanego "Mandylion".
Muzyki THE GATHERING '98 nie można już chyba określić mianem metalu.
"How to measure a planet?" to płyta bardzo progresywna, spokojna
i refleksyjna (choć nie pozbawiona żywszego "przykopu"), przesycona
zaiste kosmiczną atmosferą.
THE GATHERING zawsze korzystało z elektronicznych brzmień, za
to w sposób, można powiedzieć, subtelny i nie narzucający się.
Na "How to..." zespół poszedł dalej, czyniąc z nich element wszechobecny.
Zostało to jednak uczynione konsekwentnie (moim zdaniem daje to
duże lepsze wrażenie, niż podobna "rewolucja" brzmieniowa MY DYING
BRIDE z nowej płyty "34,788%...") - tak, że album stanowi jedną
porywającą całość. Mogę śmiało powiedzieć "porywającą", gdyż słuchając
tego materiału w spokoju nocy naprawdę zapomniałem się i dałem
"ponieść w Kosmos"!
Jeśli chodzi o poszczególne utwory (muszę przy tym zaznaczyć,
że wersja kasetowa, którą posiadam jest względem limitowanej wersji
CD uboższa o 2 kawałki: "South american ghost ride" i "Illuminating"),
dominują powolne, choć niekoniecznie spokojne utwory
("Frail (you might as well be me)", "Red is a slow colour" czy
imponujący, niemal półgodzinny instrumentalny utwór tytułowy)
oraz "eksperymentalne" szybsze utwory o lekko industrialnym posmaku
("Great ocean road", "Liberty bell", "Probably built in the fifties").
Trzeba jednak zauważyć, że nawet w tych kawałkach typowo metalowy
przester gitar ustępuje bardzo często miejsca lżejszym, sfuzzowanym
brzmieniom. W wielu zaś utworach gitary praktycznie wcale nie
występują, a jeśli - to akustyczne (np. "My electricity").
Jedynym negatywnym wrażeniem, jakie odniosłem jest to, iż wspaniały
głos Anneke van Giersbergen jest mniej wyeksponowany niż na poprzednich
płytach. Na "How to..." rzadziej ukazuje w pełni swoją siłę, będąc
często przyćmiewany brzmieniem gitar lub syntezatorów, a w "Probably
built in the fifties" sam nawet jest poddany lekkiej elektronicznej
obróbce.
Refleksyjne teksty, napisane w całości przez Anneke,
są w większości osobiste, traktujące o uczuciach. Od całości odróżnia
się trochę "Liberty bell", owszem, mówiący o uczuciach, lecz tych
towarzyszących oderwaniu się od ziemi i podróży kosmicznej.
"How to measure a planet?" jest pięknym, fascynującym, choć dość
nietypowym i "otwartym" albumem. Mogę go śmiało polecić zarówno
wielbicielom dawnego stylu THE GATHERING (do którego grona sam
się zaliczam), jak i poszukującym nowych wrażeń muzycznych (a
może nawet nie tylko...).
autor: Rafał "Negrin" Lisowski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
10/10
saxon01 (gość, IP: 83.11.220.*), 2011-12-25 22:16:56
| odpowiedz | zgłoś
Pink Floyd muzyki metalowej,ta płyta to podróż w kraine baśni,miód na serce i uszy
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|