Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
77% |
| liczba ocen: |
22 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Geezer "Black Science"
|
Nazwa zespołu: Geezer
Tytuł płyty: "Black Science"
| Utwory: |
Man In A Suitcase; Box Of Six; Mysterons; Justifed; Departament S; Area Code 51; Has To Be; Number 5; Among The Cyberman; Unspeakable Elvis; Xodiak; Northern Wisdom; Trinity Road |
Wydawcy: TVT Records / Eagle Records
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Z dużym opóźnieniem (jako, że została wydana w 1997 roku) trafiła
do mnie druga płyta solowa Geezera Butlera. Dla czystej formalności
przypomnę, iż jest on basistą i współzałożycielem najbardziej
wpływowej grupy heavymetalowej świata - Black Sabbath.
Podobnie, jak na pierwszej płycie, towarzyszą mu perkusista Deen
Castronovo (znany głównie ze współpracy z innym muzykiem Black
Sabbath - Ozzy Osbournem) i gitarzysta Pedro Howse. Zmiana zaszła
natomiast na stanowisku wokalisty. Ku mej nieopisanej radości,
Burtona Bella z Fear Factory zastąpił nieznany szerzej Clark Brown.
Warto zauważyć, że stało się to też wygodnym pretekstem do zmiany
nazwy zespołu. Zamiast wydumanego G//Z/R, mamy teraz po prostu
Geezer.
Album zatytułowany przewrotnie "Black Science", to podobnie jak
pierwsze solowe dzieło Butlera "Plastic Planet", ciężkie, nowoczesne
granie. Nie ma tu solówek, większy nacisk położony jest na rytm niż
na efektowne riffy, a bas często zlewa się z gitarą, tworząc
niezwykle solidne brzmienie. "Black Science" jest jednak dużo
bardziej zróżnicowany niż swój poprzednik. Obok typowego łojenia mamy
tu np. dwa znakomite, wspaniale rozwijające się utwory, o
industrialnym klimacie - "Mysterons" i "Number 5". Ciężkie riffy,
wdzierające się w hipnotyczny rytm perkusji i tajemnicze dźwięki
klawiszy, to coś co naprawdę warto usłyszeć. Dziwnych dźwięków jest w
ogóle na tej płycie sporo, a do tego część utworów została
zaopatrzona w pseudo-industrialne intra. Momentami zresztą dość
irytujące, jak w przypadku "Departament S".
"Black Science" nie kojarzy się już tak z Fear Factory, jak
"Plastic Planet". Nie tyle jednak ze względu na wokalistę (co jest
oczywiste), ale na perkusistę. Deen Castronovo zdecydowanie
przystopował, gra bardziej tradycyjnie, nie mamy tu już do czynienia
z taką nieustającą kanonadą, jak na poprzedniej płycie. Co zaś do
wokalisty, to jest on dobry, ale niestety przeciętny i mało
charyzmatyczny. Większość materiału śpiewa środkiem, nie siląc się na
wycieczki w górę rejestru. Całe szczęście, w odróżnieniu od Burtona
Bella, rzadko używa growlingu, a nawet czyniąc to, robi to z klasą.
Co ciekawe, nie ma tu właściwe wpływów Black Sabbath. Na siłę,
można by co najwyżej wymienić "Among the Cybermen", naprawdę
miażdżący, ponury numer, odstający trochę od reszty albumu.
Jedyną prawdziwą pomyłką na tej płycie, jest przedostatni utwór -
"Northern Wisdom". Nudna psuedo-techno ballada z syntetyczną
perkusją, pomyślana chyba jako chwila oddechu przed najbrutalniejszym
kawałkiem z "Black Science" - "Trinity Road". Szkoda, że tak się
stało, tym bardziej, że "Plastic Planet" zamykała wspaniała ballada
"Cycle of Sixty", której "Northern Wisdom" nie sięga do pięt.
Z czystym sumieniem mogę polecić "Black Science" każdemu, kto lubi
tzw. nowoczesne granie. Nie jest to żadna rewelacja, ale zdecydowanie
album powyżej przeciętnej, zasługujący na uwagę. Może się on spodobać
zwłaszcza tym, dla których "Plastic Planet" był zbyt ciężko strawny.
Jednocześnie miłośnicy tej płyty też z pewnością nie będą zawiedzeni.
Geezer Butler, po raz kolejny pokazał, jak wszechstronnym jest
muzykiem.
autor: Rip
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|