Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
95% |
| liczba ocen: |
170 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Iced Earth "Something Wicked This Way Comes"
|
Nazwa zespołu: Iced Earth
Tytuł płyty: "Something Wicked This Way Comes"
| Utwory: |
Burning Times; Melancholy (Holy Martyr); Disciples of the Lie; Watching Over Me; Stand Alone; Consequences; My Own Savior; Reaping Stone; 1776; Blessed Are You; Something Wicked |
Wydawcy: Century Media Records
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Iced Earth to metal prosto z Florydy. Ich muzyka jest bardzo
zróżnicowana - od bardzo mrocznych utworów na poprzednich płytach do
bardziej progresywnego i melodyjnego metalu na "Something...". Jak sami
twierdzą, inspiracje muzyczne czerpią od Judas Priest, czy Iron Maiden,
ale jakoś nie bardzo mogę się z tym zgodzić, choć zespół niezaprzeczalnie
gra muzykę z lat 80 rodem.
Twórczość IE to naprawdę świetny metal we własnym, idealnym,
stylu. Dla mnie jest wizytówką tego rodzaju muzyki w latach
dziewięćdziesiątych. "Something..." to szósty album IE, lecz
pierwszy nowy materiał od "Dark Saga" z roku 1996. Całkowicie
odzwierciedla on ideologię zespołu, zawartą w stwierdzeniu: "Fuck the
trends and posers!" Grupa kontynuuje styl wypracowany na poprzednich
albumach. Słychać, że płyta została nagrana przez prawdziwych maniaków
metalu, nie zaś przez zespół komercyjny. Jon jest przez wielu uważany
za jednego z najlepszych tekściarzy z metalu i to jest właśnie to,
czego często brakuje innym zespołom. Utwory są ułożone tak, aby po
ciężkich klimatach uspokoić słuchacza wolniejszym kawałkiem. Zespół
opowiada kolejną historię, tym razem nawiązującą do starożytnego Egiptu,
zawierając ją w zamykającej płytę trylogii. "Burning Times" rozpoczyna
płytę ciężkim, średnim tempem. Po nim mamy Melancholy (Holy Martyr), która
opowiada o ukrzyżowaniu Chrystusa (widzianym z jego perspektywy). Bardzo
smutny, ale chwytliwy kawałek, wzbogacony dobrym chórem. Zespołowi udało
się stworzyć utwory, będące prawdziwą esencją Trashu i Heavy Metalu -
"Disciples of the Lie", "Stand Alone", "My Own Savior" i nieprawdopodobny,
ponaddziewięciominutowy "The Coming Curse". Teksty są naprawdę dojrzałe
i ciekawe - wystarczy rzucić okiem na "Melancholy", "Watching Over Me",
"Consequences", i "Prophecy". "1776" to klasyczny utwór instrumentalny,
zawierający ciekawą wstawkę na flecie. IE po raz kolejny udowadnia, że
trzyma się jednego stylu - własnego - i jest to atut, lecz niewątpliwie
styl ten zostanie wkrótce powielony przez inne zespoły.
"Something..." to album dojrzały i dopracowany, dlatego warto go polecić
osobom, które nie znały wcześniej IE, lecz każdy kto go kupi nie wytrzyma
długo bez innych produkcji IE w swojej płytotece, choć są one (zwłaszcza
wersje europejskie) trudne do zdobycia.
autor: Paweł Błoński
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|