Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
89% |
| liczba ocen: |
99 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Impaled Nazarene "Decade of Decadence"
|
Nazwa zespołu: Impaled Nazarene
Tytuł płyty: "Decade of Decadence"
| Utwory: |
Intro; Condemned to Hell; The Crucified; Disgust Suite O:P I; Morbid Fate; Disgust Suite O:P II; Worms in Rectum; Conned Thru Life; Crucifixation; Nuctemeron of Necromanteion; Condemned to Hell; Impurity of Dawn; The Crucified; Infernus; Morbid Fate; Ave Satanas; In the Name of Satan; Fall to Fornication; Damnation (Raping the Angels); Noisrevrep Taog; In the Name of Satan; Noisrevrep Eht Retfa; Damnation (Raping the Angels); The Black Vomit; Ghost Riders; Sadogoat; I am the Killer of Trolls; Kill Yourself; Burst Command Till War; Nuclear Metal Retaliation; Instrumental I; Instrumental II; Instrumental III |
Wydawcy: Osmose Productions
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Przyznam szczerze, że byłem bardzo zainteresowany ideą powtórnego
wydania demówek Impaled Nazarene, gdyż niski nakład tych wydawnictw
i ogromne problemy z ich zdobyciem nie napawały mnie nadzieją, że
uda mi się je kiedykolwiek usłyszeć. Co prawda, ukazało się kiedyś
wznowienie debiutanckiego albumu finów "Tol Cormpt Norz Norz",
które jako bonus zawierało m.in. drugie demo, ale był to zaledwie
wierzchołek góry lodowej. Okazja do powtórnego zajęcia się tym tematem
nadarzyła się w ubiegłym roku, kiedy to Impaled Nazarene obchodził swoje
dziesięciolecie. Wytwórnia Osmose Productions, z którą Mika i spółka
współpracuje już od dłuższego czasu, postanowiła uczcić ten jubileusz
wydaniem wszystkich czterech dem na jednym krążku, mało tego, dołożyła
jeszcze utwory, których nigdy wcześniej nie mogliśmy usłyszeć. "Decade
of Decadence", bo taką nazwę otrzymał ów album, okazał się strzałem w
dziesiątkę i z pewnością dużą niespodzianką dla fanów fińskiego kwartetu,
których w Europie nie brakuje. Zanim przejdę do bardziej szczegółowego
omówienia płyty, chciałbym od razu zaznaczyć, że "Decade of Decadence"
skierowany jest przede wszystkim dla zagorzałych sympatyków Impaled
Nazarene. Ludziom, którzy nigdy nie słyszeli tego zespołu, krążka nie
polecam. Nie jest to bowiem kompilacja najlepszych utworów nagranych
na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia (co mógłby sugerować tytuł),
a zręczne zebranie do kupy kilku rarytasów, których na próżno można
szukać na półkach sklepowych.
Krążek można podzielić na trzy części. Pierwszą z nich stanowią dwie
demówki ("Shemhamforash" i "Taog Eht Fo Htao Eht"), które pierwotnie
ukazały się na taśmach w 1991 roku (obie pozycje w limitowanym nakładzie
666 sztuk). Do drugiej zaliczyć można siedmiocalowe EPki ("Goat
Perversion" i "Sadogoat"), które pełniły rolę zwiastunu debiutanckiego
albumu zespołu zatytułowanego "Tol Cormpt Norz Norz". Ostatnim rodzynkiem
są utwory zarejestrowane w 1996 roku, po wydaniu albumu "Suomi Finland
Perkele", które nigdy nie ukazały się na żadnym oficjalnym wydawnictwie
(a przynajmniej nie w takich wersjach). Do tej samej grupy zaliczyłbym dwa
numery, które ukazały się tylko i wyłącznie na limitowanej, winylowej
edycji krążka "Rapture" z 1998. Razem, około sześćdziesięciu minut
muzyki, podzielonej na 33 utwory. Wydawać by się mogło, że jest to
niewiele, ale wierzcie mi - dla każdego fana Impaled Nazarene, który
nigdy nie miał okazji słyszeć wspomnianych wyżej demówek, jest to kąsek
nie do pogardzenia. Nie będę rozwodził się nad charakterem muzyki, jaki
znajduje się na tym albumie, gdyż po pierwsze płyta adresowana jest do
zatwardziałych fanów grupy i oni z pewnością spodziewają się, co można
na niej usłyszeć, a po drugie jest to materiał tak różny, że opisywanie
każdej płyty z osobna mija się z jakimkolwiek celem. Powiem jedynie tyle,
że w starszych demach czuć jeszcze powiewy black metalu, natomiast numery
z drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych to już industrial cyber punk
sado metal - etykietka może wydawać się śmieszna, ale to właśnie w taki
sposób Impaled Nazarene określa gatunek w jakim się porusza.
Osmose naprawdę się postarał. Nie dość, że materiał zawarty na tym
krążku był już praktycznie niedostępny, to jeszcze wszystko brzmi
niemal doskonale. Dodając do tego bardzo ładną oprawę graficzną albumu,
otrzymujemy rewelacyjny produkt, z pewnością wart swojej ceny. Myślę,
że fanów fińskiego zespołu specjalnie do zakupu tej pozycji nie trzeba
będzie namawiać, jest to naprawdę wspaniały prezent na dziesięciolecie
tej popierdolonej jak Lato z Radiem grupy.
autor: Kornik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|