Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
1361 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Iron Maiden "Brave New World"
|
Nazwa zespołu: Iron Maiden
Tytuł płyty: "Brave New World"
| Utwory: |
The Wicker Man; Ghost Of The Navigator; Brave New World; Blood Brothers; The Mercenary; Dream Of Mirrors; The Fallen Angel; The Nomad; Out Of The Silent Planet; The Thin Line Between Love & Hate |
| Wykonawcy: |
Bruce Dickinson - wokal; Steve Harris - gitara basowa; Dave Murray - gitara; Janick Gers - gitara; Adrian Smith - gitara; Nicko McBrain - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: EMI
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Doczekałem się. Doczekaliśmy się. Doczekaliście się. Świat się doczekał.
Niepotrzebne skreślić. Oto mamy owoc powrotu tandemu Dickinson-Smith na łono
Żelaznej Dziewicy. Owoc to soczysty i smakowity.
"Brave New World" jest krążkiem pełnym niespodzianek. To zdecydowanie
najbardziej progresywna płyta Maiden od czasu "Seventh Son Of The Seventh
Son". Zaskakują "smaczki" w postaci futuryzująco-orientalizującego "The
Nomad", czy smyczków w "Blood Brothers". Z radością stwierdzam, że
kompozytorska machina z Harrisem na czele nie spoczęła na laurach i nie
kopiuje samej siebie (co w przypadku zespołu o takich dokonaniach musi być
przecież kuszącą perspektywą). Można powiedzieć, iż nowy album zakorzeniony
jest w Maidenowej tradycji, czerpiąc z różnych okresów działalności zespołu,
z żadnego jednak zbyt nachalnie.
Trochę liczb. "Brave New World" jest o prawie 15 minut i całe dwa utwory
dłuższa od swej poprzedniczki. Jeszcze wyraźniej niż na "Virtual IX"
dominują tu utwory długie. Aż trzy trwają ponad 8 minut, a tylko trzy -
krócej niż 5. W wolnych fragmentach niektórych utworów znać elementy
stylistyki obecne na płycie sprzed dwóch lat (na przykład w "Brave New
World", "Blood Brothers" czy "Dream Of Mirrors"). Ten ostatni kawałek
rewelacyjnie "rozkręca się", tak że około siódmej minuty refren, wcześniej
grany powoli, po Ironowsku pędzi jak najlepszy koń wyścigowy. Generalnie
muzyce wypełniającej dwunasty studyjny album Dziewicy z pewnością nie można
zarzucić szablonowości. Utwory, szczególnie te dłuższe, to przyspieszają, to
zwalniają i rzadko który podporządkowany jest rygorystycznie schematowi
zwrotka-refren (choć chwytliwych refrenów rzecz jasna nie brakuje, bo co by
to wtedy było za Maiden!).
Na płycie nie brakuje również mniej lub bardziej klasycznych "rockerów" spod
znaku Żelaznej Dziewicy. Jest nim zdecydowanie promujący "Brave New World"
utwór "The Wicker Man", są nimi także "Ghost Of The Navigator", "The
Mercenary" czy "The Fallen Angel", przy czym ten ostatni, najostrzejszy z
całej dziesiątki, przywodzi na myśl wspólne dokonania Dickinsona i Smitha na
solowych wydawnictwach tego pierwszego. Podobnie jak na "Virtual XI",
również i tym razem najgorzej wyszło Ironom zakończenie albumu. Zamykające
krążek "Out Of The Silent Planet" i "The Thin Line Between Love & Hate" są
(mimo kilku ciekawych rozwiazań w drugim z tych utworów) najsłabszymi
kawałkami spośród wszystkich dziesięciu.
Słów kilka o wykonaniu. Właściwie mógłbym się ograniczyć do stwierdzenia, że
nie mam żadnych zastrzeżeń. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, iż obecność
w zespole trzech gitarzystów umożliwiła nagranie albumu na żywo (to pierwszy
materiał Maiden, który powstał w ten sposób). Ci, którzy po trzech wiosłach
spodziewali się "frontalnego ataku" i ściany dźwięku mogą się czuć
zawiedzeni. Efekt rozszerzenia składu jest bowiem słyszalny raczej w postaci
licznych "smaczków" ukrytych w utworach, następujących po sobie solówkach
itp. Interesująca jest także praca perkusji i pojawiająca się tu i ówdzie
kanonada na dwie centrale. Linia basu jak zwykle doskonała, choć tym razem
może mniej wyeksponowana.
I wreszcie wokal. Swoim śpiewem na "Brave New World" Bruce Dickinson
udowodnił, że jest prawowitym gardłowym Iron Maiden i pozostanie nim (miejmy
nadzieję) po wsze czasy. O ile dotychczas porównywanie go z Blazem Bayley'em
miało charakter "spoglądania wstecz", teraz, dzięki jego powrotowi, każdy,
kto dotychczas miał jakiekolwiek wątpliwości, szybko się ich pozbędzie.
Maiden z Brucem przy mikrofonie odzyskała energię, której brakowało jej
przez ostatnie lata.
Wygląda na to, że napisałem niebywale długą recenzję. Więc chociaż zakończę
krótko: Up The Irons! Więcej nie trzeba.
autor: Rafał "Negrin" Lisowski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
?
sonofagun (gość, IP: 90.212.46.*), 2010-08-15 21:04:46
| odpowiedz | zgłoś
Dwa ostatnie najgorsze?! posluchaj jeszcze raz...
|
| |
a według mnie
No fakt "Out of The Silent Planet" to pomyłka... Intro do tego utworu przypomina mi jakąś poronioną próbę ponownego napisania riffu do Sweet Child Of Mine, a refren jakiś bezpłciowy od czapy. "The Thin Line..." z kolei bym bronił zajebisty popis możliwości wokalnych Bruce'a na końcu nie tak złej wcale kompozycji. Przypomina nieco końcówkę utworu "Sailing Ships" (wersja studyjna z prądem) Whitesnake'a gdzie David Coverdale pokazuje dlaczego w latach 80tych uchodził za jednego z najlepszych wokalistów rockowych. Podobny popis serwuje nam tu Bruce:)) Mimo tego nieszczęsnego "Out Of The Silent Planet" tak czy siak Brave New World to oczywiście płyta w każdym calu wybitna:))
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|