Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
82% |
| liczba ocen: |
607 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Iron Maiden "Virtual XI"
|
Nazwa zespołu: Iron Maiden
Tytuł płyty: "Virtual XI"
| Utwory: |
Futureal; The Angel And The Gambler; Lighting Strikes Twice; The Clansman; When Two Words Collide; The Educated Fool; Don't Look To The Eyes Of A Stranger; Como Estais Amigos |
| Wykonawcy: |
Nicko McBrain - instrumenty perkusyjne; Janick Gers - gitara; Dave Murray - gitara; Steve Harris - gitara basowa; Blaze Bayley - wokal |
Wydawcy: EMI
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Nowa produkcja Iron Maiden była dla mnie na prawdę ciężkim orzechem
do zgryzienia. Nie słyszałem (wiem, błąd!) "The X Factor", wiec
"Virtual XI" było dla mnie właściwie (poza "Man on the Edge"
i "Virus" ze składanki "Best of The Beast") pierwszym spotkaniem
z Dziewicą "ery Bayleya". Problem zaś tkwi w tym, że z jednej
strony nie chcę "skrzywdzić" tego nowego oblicza jednego z mych
ukochanych zespołów, z drugiej jednak mój wzrok sam podąża w kierunku
drzwi mojego pokoju, na których wisi wielki plakat Iron Maiden
z Brucem Dickinsonem na pierwszym planie...
W gruncie rzeczy "Virtual XI" nie jest albumem złym. Gdyby
taką płytę nagrała jakaś nieznana kapela, powiedziałbym zapewne
"To jest niezłe... Brzmi jak tacy Ironi, tylko z mniejszą parą".
No właśnie, czego głównie brakuje temu krążkowi, to owa "para"
- siła, która była niejako znakiem rozpoznawczym Iron Maiden przez
lata. Głos Blze'a nie ma tej porywającej mocy, jaką ma niepowtarzalny
wokal Bruce'a, czy choćby takiego metalowego zacięcia, jak Paul
Di'Anno, pierwszy wokalista IM. Również gitary nie są taką pędzącą
maszyną, taką ścianą dźwięku jak niegdyś. Nie chodzi tu nawet
o to, że Jannick Gers jest gorszy od Adriana Smitha (choć zapewne
mimo wszystko jest), ile o to, że utwory są tak napisane. Jeden
niezawodny bas Harrisa galopuje jak dawniej i wciąż jest równie
charakterystyczny.
Poszczególne kompozycje są w dużym stopniu inne - wolniejsze,
lżejsze, rzekłbym bardziej monotonne. To ostatnie uczucie wzmaga
pewna denerwująca maniera pojawiająca się w większości piosenek:
powtarzane do znudzenia po 10-15 razy refreny (np. w "The Angel
and the Gambler"). Nie wiem, jak reagują na to inni, mnie osobiście
to razi.
Utworami, które moim zdaniem w większym niż pozostałe stopniu
"bronią się" są "The Clansman" (jeden z najdłuższych na płycie,
ale przez to najbardziej chyba zróżnicowany), po części może jeszcze
"Futureal"... Reszta? No cóż, zwykłe kawałki Maidenów w mniej
porywającej aranżacji. Owszem, wpadające czasem w ucho ("Don't
Look To The Eyes Of A Stranger" chodziło za mną bez przerwy przez
trzy dni), nie są też wstydem dla IM, lecz słucha się ich bez
dreszcza, bez specjalnego zainteresowania, niejako machinalnie
kiwając głową w rytm muzyki. Tym niemniej polecam tolerancyjnym
fanom Iron Maiden, tym, którzy szukają w tej muzyce czegoś nowego,
jak również tym, którzy (o zgrozo!) nie zetknęli się jeszcze
z Żelazną Dziewicą - może ich nawet zachęcić do zagłębienia się
w Jej dawniejsze dokonania.
autor: Rafał "Negrin" Lisowski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|