Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
96% |
| liczba ocen: |
136 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Judas Priest "Unleashed In The East"
|
Nazwa zespołu: Judas Priest
Tytuł płyty: "Unleashed In The East"
| Utwory: |
Exciter; Running Wild; Sinner; The Ripper; The Green Manalishi (With The Two-Pronged Crown); Diamonds And Rust; Victim Of Changes; Genocide; Tyrant |
| Wykonawcy: |
Les Binks - instrumenty perkusyjne; Ian Hill - gitara basowa; KK Downing - gitara; Glenn Tipton - gitara; Rob Halford - wokal |
Wydawcy: CBS
Rok wydania: 1979
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Ciężka sprawa pisać o tej płycie. Po pierwsze dlatego, że możnaby
ją postawić w Sevre (chyba tak się to pisze) pod Paryżem, jako
wzorzec heavy metalu. A swoją drogą - muzyki należałoby posłuchać.
Pierwsza rzecz - okładka. A na niej cała brygada przyodziana
w stroje skórzane, z różnymi metalowymi akcesoriami. W końcu to
chyba oni pierwsi wykreowali taki styl. Stworzyli swój metalowy
image, który wiele osób drażni, innych rozśmiesza, a dla innych
jest uzupełnieniem muzyki. Ja osobiście nie wyobrażam sobie JUDAS
PRIEST w innym przyodziewku.
"Unleashed In The East" to płyta koncertowa, zarejestrowana podczas
dwóch koncertów w Tokyo. Jako, że jest to album "na żywo" i to
sprzed prawie dwudziestu lat, można ocenić faktyczne umiejętności
muzyków. A tych im nie brak. Gitarzyści swoim zgraniem mogą niejeden
zespół wpędzić w kompleksy. Od początku do końca równo "pocinają"
na gitarkach, każdy wie, w którym momencie ma wejść, tudzież wyjść
z solówki. Z precyzją neurochirurga. To się nazywa zespół. Muzykę
na płycie można określić tylko w jeden posób - biologicznie
i chemicznie czysty heavy metal.
Nagrania zgromadzone na tym wydawnictwie pochodzą z połowy lat 70,
co tym bardziej podkreśla klasę panów z Birmigham (tak, tak, tego
samego, z którego pochodzi BLACK SABBATH). Co tu dużo ukrywać,
dla mnie, tym albumem, przeskoczyli swoją dekadę. Popełnił bym
grzech, gdybym nie wspomniał o wokalu - Rob Halford. Przecież to
bardzo często z nim utożsamiany jest zespół JUDAS PRIEST. Z nim,
jego głosem i możliwościami wokalnymi. Na pewno jeden z najlepszych
(może najlepszy) metalowych wokalistów.
Płyta zaczyna sie mocno i w odpowiednim tempie - "Exciter", później
"Running Wild" (tytuły powyżej). Takie granie towarzyszy nam przez
najbliższe kilkadziesiąt minut. "Odpadniemy" przy nagraniu "The
Ripper". We wstępie tego utworu Halford pokazuje swoje możliwości
wokalne. "Wskakuje" swoim głosem na dość wysokie rejestry. Nie znam
się dokładnie na tym, ale oktawę, półtorej... I tak dużo. Robi
wrażenie.
Słuchając płyty, uświadamiamy sobie, kogo słuchali i na kim wzorowali
się koledzy ze SLAYERa. Na pewno gitarzyści. Trudno tu mówić
o najlepszym lub najgorszym utworze. Jednak w moje uszy "rzuca się"
utwór "Victim Of Changes". Mocny riff, Halford wokalem skacze po
pięciolinii jak na trampolinie, a i obsługa gitar nie żałuje
"pałeru". Na koniec wspomnę, że w repertuarze JUDASzów znajdują
sie kompozycje innych wykonawców. Piszę o tym dlatego, bo wykonawców
z zupełnie innego muzycznego świata. Na "Unleashed In The East"
mamy dwa takie utwory. Pierwszy "Diamonds And Rust" autorstwa Joan
Baez. Nikt nic nie wie, Niemcy we wsi, ale to prawda. Na dodatek
zrobili ten numer po prostu na metalowo. Nie słychać, by był to
protest song z lat 60. Kto by przypuszczał. Drugi to "Green Manalishi"
Petera Greena mocna, wpadająca w ucho rzecz. Jest to chyba
"najprzyjaźniejszy" dla nie zaprawionego metalem ucha. Ale cały
czas to MOC.
Na koniec, nie ma co rozprawiać. Każdy metalowiec powinien znać na
pamięć ten album. Nie wspomnę już o posiadaniu tego swoistego
wzorca.
autor:
Dominik
|
tutaj od 29.09.1998
|
|
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
koncert w studio ?
tosemja (gość, IP: 194.153.95.*), 2008-06-17 10:07:08
| odpowiedz | zgłoś
Naprawdę super album, ale ma dużą wadę. Nie został nagrany na koncercie, ale w studio z nieudolnie zmiksowaną publicznością.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|