zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Judas Priest "Unleashed In The East"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 96%
liczba ocen: 136

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Judas Priest "Unleashed In The East"

Nazwa zespołu: Judas Priest
Tytuł płyty: "Unleashed In The East"
Utwory:  Exciter; Running Wild; Sinner; The Ripper; The Green Manalishi (With The Two-Pronged Crown); Diamonds And Rust; Victim Of Changes; Genocide; Tyrant
Wykonawcy:  Les Binks - instrumenty perkusyjne; Ian Hill - gitara basowa; KK Downing - gitara; Glenn Tipton - gitara; Rob Halford - wokal
Wydawcy: CBS
Rok wydania: 1979
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Ciężka sprawa pisać o tej płycie. Po pierwsze dlatego, że możnaby ją postawić w Sevre (chyba tak się to pisze) pod Paryżem, jako wzorzec heavy metalu. A swoją drogą - muzyki należałoby posłuchać.

Pierwsza rzecz - okładka. A na niej cała brygada przyodziana w stroje skórzane, z różnymi metalowymi akcesoriami. W końcu to chyba oni pierwsi wykreowali taki styl. Stworzyli swój metalowy image, który wiele osób drażni, innych rozśmiesza, a dla innych jest uzupełnieniem muzyki. Ja osobiście nie wyobrażam sobie JUDAS PRIEST w innym przyodziewku.

"Unleashed In The East" to płyta koncertowa, zarejestrowana podczas dwóch koncertów w Tokyo. Jako, że jest to album "na żywo" i to sprzed prawie dwudziestu lat, można ocenić faktyczne umiejętności muzyków. A tych im nie brak. Gitarzyści swoim zgraniem mogą niejeden zespół wpędzić w kompleksy. Od początku do końca równo "pocinają" na gitarkach, każdy wie, w którym momencie ma wejść, tudzież wyjść z solówki. Z precyzją neurochirurga. To się nazywa zespół. Muzykę na płycie można określić tylko w jeden posób - biologicznie i chemicznie czysty heavy metal.

Nagrania zgromadzone na tym wydawnictwie pochodzą z połowy lat 70, co tym bardziej podkreśla klasę panów z Birmigham (tak, tak, tego samego, z którego pochodzi BLACK SABBATH). Co tu dużo ukrywać, dla mnie, tym albumem, przeskoczyli swoją dekadę. Popełnił bym grzech, gdybym nie wspomniał o wokalu - Rob Halford. Przecież to bardzo często z nim utożsamiany jest zespół JUDAS PRIEST. Z nim, jego głosem i możliwościami wokalnymi. Na pewno jeden z najlepszych (może najlepszy) metalowych wokalistów.

Płyta zaczyna sie mocno i w odpowiednim tempie - "Exciter", później "Running Wild" (tytuły powyżej). Takie granie towarzyszy nam przez najbliższe kilkadziesiąt minut. "Odpadniemy" przy nagraniu "The Ripper". We wstępie tego utworu Halford pokazuje swoje możliwości wokalne. "Wskakuje" swoim głosem na dość wysokie rejestry. Nie znam się dokładnie na tym, ale oktawę, półtorej... I tak dużo. Robi wrażenie.

Słuchając płyty, uświadamiamy sobie, kogo słuchali i na kim wzorowali się koledzy ze SLAYERa. Na pewno gitarzyści. Trudno tu mówić o najlepszym lub najgorszym utworze. Jednak w moje uszy "rzuca się" utwór "Victim Of Changes". Mocny riff, Halford wokalem skacze po pięciolinii jak na trampolinie, a i obsługa gitar nie żałuje "pałeru". Na koniec wspomnę, że w repertuarze JUDASzów znajdują sie kompozycje innych wykonawców. Piszę o tym dlatego, bo wykonawców z zupełnie innego muzycznego świata. Na "Unleashed In The East" mamy dwa takie utwory. Pierwszy "Diamonds And Rust" autorstwa Joan Baez. Nikt nic nie wie, Niemcy we wsi, ale to prawda. Na dodatek zrobili ten numer po prostu na metalowo. Nie słychać, by był to protest song z lat 60. Kto by przypuszczał. Drugi to "Green Manalishi" Petera Greena mocna, wpadająca w ucho rzecz. Jest to chyba "najprzyjaźniejszy" dla nie zaprawionego metalem ucha. Ale cały czas to MOC.

Na koniec, nie ma co rozprawiać. Każdy metalowiec powinien znać na pamięć ten album. Nie wspomnę już o posiadaniu tego swoistego wzorca.

autor: Dominik

tutaj od 29.09.1998 Podaj dalej: Facebook

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!


 
koncert w studio ?
tosemja (gość, IP: 194.153.95.*), 2008-06-17 10:07:08 | odpowiedz | zgłoś
Naprawdę super album, ale ma dużą wadę. Nie został nagrany na koncercie, ale w studio z nieudolnie zmiksowaną publicznością.

 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Judas Priest

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Judas Priest

"Concert Classics"
autor: Wickerman

"Defenders of the Faith"
autor: Tyberiusz Słodkiewicz

"Demolition"
autor: Hubbit

"Jugulator"
autor: Rafał "Negrin" Lisowski

"Jugulator"
autor: Painkiller

"Live In London"
autor: m00n

"Live '98 Meltdown"
autor: Dominik

"Live '98 Meltdown"
autor: Wickerman

"Metal Works"
autor: Wickerman

"Painkiller"
autor: Sinner

"Ram It Down"
autor: Marcin Targosz

"Screaming for Vengeance"
autor: Tyberiusz Słodkiewicz

"Unleashed In The East"
autor: Dominik


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Który dzień 'Open Mind Festival' zapowiada się najciekawiej?

 



"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2010 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas