Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
86% |
| liczba ocen: |
137 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Katatonia "Discouraged Ones"
|
Nazwa zespołu: Katatonia
Tytuł płyty: "Discouraged Ones"
| Utwory: |
I Break; Stalemate; Deadhouse; Relenation; Cold Ways; Gone; Last Resort; Nerve; Saw You Drawn; Distrust |
Wydawcy: Avantgarde Music / Mystic Production
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Wbrew pozorom nie jest to łatwa płyta. Może bowiem wprowadzić w niemałe
zakłopotanie odwiecznych wielbicieli Katatonii. Wiadomo jak to jest,
gdy zespół zaczyna łagodzić brzmienie i umelodyjniać do granic możliwości
kompozycje... Niestety tego typu przeobrażenie rzadko kiedy nazwać można
naturalnym, świadomym rozwojem i przede wszystkim rzadko kiedy takie
radykalne zmiany wychodzą grupie na dobre. Katatonia podjęła wyzwanie. W
przeszłości bardziej znana z doomowo-klimatycznych, a momentami nawet
blackowych dźwięków, teraz jawi się jako niezwykle przebojowy i "grzeczny"
(oczywiście w porównaniu do poprzednich albumów) twór.
Jak więc ocenić "Discouraged Ones"? Z obiektywnego punktu widzenia
Katatonia nie różni się zbytnio od tej całej masy "wyłagodzonych"
zespołów. Growlingi zostały brutalnie zastąpione lekkim, czystym śpiewem,
zaś walcowato-piekielny klimat ustąpił miejsce chwytliwym melodiom
i autentycznej przebojowości. A jednak mimo tej radykalnej zmiany
"Discouraged Ones" naprawdę wciąga i intryguje. Może nie przekonuje od
razu po pierwszym przesłuchaniu, ale z czasem objawia swe prawdziwe piękno
i niedocenione wcześniej walory artystyczne. Niezaprzeczalana przebojowość
tego albumu tylko dodaje mu uroku, trudno bowiem nie ulec niezwykle
chwytliwym, ale jednocześnie też niezwykle urzekającym melodiom (każdy
utwór). Nadaremno szukać tu ciężkich podkładów gitarowych. Mocniejsze
fragmenty pojawiają się niezwykle rzadko i też tylko po to, by
za chwilę rozpłynąć się w delikatności. Nie oznacza to jednak, że
"Discouraged Ones" to od początku do końca melancholijny rozmach,
wyłącznie wolne, nastrojowe kompozycje. W spokój i wyciszenie wpleciono
nieśmiały dynamizm, a momentami nawet beztroskę i radość ("Cold Ways",
"I Break"). Klimatycznie płyta ta ma dużo wspólnego z muzyką gotycką -
pokrewne schematy, aranżacje, linie melodyczne i przede wszystkim sam
nastrój. Można się tu doszukać też bardziej konkretnych inspiracji,
pewne motywy bowiem bezdyskusyjnie kojarzą się z Paradise Lost a nawet
z... The Cure. Partie gitarowe momentami bardzo przypominają styl
gry Gregora Mackintosha ("Deadhouse"), zaś czysty wokal Jonasa wyraźnie
pozostaje pod wpływem Roberta Smitha. Nierzadko nawet odnosi się wrażnie,
że jest jeszcze subtelniejszy od pierwowzoru... Podobnie rzecz ma się
z dźwiękami - przez nie także przenika widmo The Cure, momentami nawet
w bardziej przyswajalnej wersji... Cóż, niby powinno być komercyjnie i
słodziutko, a mimo wszystko jest ciekawie i melancholijnie. Czasem może
rzeczywiście zbyt popkowato, ale jakoś tak pięknie i czule...
"Discouraged Ones" bez wątpienia podzielił dotychczasowych fanów
Katatonii. Ja nigdy nie należałam do tej grupy, więc może dlatego
zaakceptowałam jakoś to nowe wcielenie. Nie jest to rewelacja, ale
na swój sposób urzeka. Już lepsza taka przebojowość niż natrętna,
bezmyślna dyskoteka.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
cudowna
a dla mnie to najlatwiej przyswajalna plyta, wchodzi juz za pierwszym razem. kocham wszystkie ich plyty, wszystkie sa wyjatkowe, ale ta najbardziej chwyta za serce, w zyciu nie slyszalem rownie pieknych melodii. pozdrowienia dla fanow
|
| |
Wesołe Cold Ways
Śliwkowa (gość, IP: 85.221.136.*), 2010-01-20 14:38:14
| odpowiedz | zgłoś
Zastanawiam się w którym momencie utworu Cold Ways autorka wyczuła nieśmiałą radość. Pewnie w momencie, w którym Jonas niemalże wypluwając z siebie całą gorycz świata śpiewa "in my eyes, in my eyes, you're the lie." Hehehe. Gratuluję wrażliwości. ;)
|
| |
Najlepsza płyta
pep (gość, IP: 193.200.150.*), 2009-11-23 22:24:07
| odpowiedz | zgłoś
Bezdyskusyjnie ich najlepsze dzieło i chyba najtrudniejsza pozycja(jeżeli nie liczyć bariery w postaci metalu na 2 pierwszych).
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|