Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
91% |
| liczba ocen: |
215 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Katatonia "Last Fair Deal Gone Down"
|
Nazwa zespołu: Katatonia
Tytuł płyty: "Last Fair Deal Gone Down"
| Utwory: |
Dispossession; Chrome; We Must Bury You; Teargas; I Transpire; Tonight's Music; Clean Today; The Future of Speech; Passing Bird; Sweet Nurse; Don't Tell a Soul |
| Wykonawcy: |
Jonas Renkse - wokal; Anders Nystrom - gitara; Fredrik Norrman - gitara; Mattias Norrman - gitara basowa; Daniel Liljekvist - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Peaceville Records / Mystic Production
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Idzie jesień, panie, i nie ma na to rady. A jeśli jesień to liście opadają, odlatują
bociany, niedźwiedzie tłuścieją na zimę i ogólnie nie jest wesoło. Nadchodzi czas smutnych
piosenek, na przykład takich, jak na najnowszej płycie szwedzkich melancholików.
Chociaż
płyta wyszła wiosną, zawiera muzykę, której najlepiej się słucha, gdy za oknem pada deszcz,
a po podwórku włóczą się zmoknięte koty, olewane permanentnie przez gospodarza domu i
bezdusznych sąsiadów. Depresja sącząca się z głośników działa wówczas rewelacyjnie,
odechciewa nam się żyć i jedyne co można by jeszcze zrobić, to wleźć pod koc i zapaść w
sen zimowy, budząc się gdzieś w połowie marca. No, ale, ale... Wiosna to już nie ta pora,
kiedy Katatonia smakuje najlepiej, więc paradoksalnie może lepiej nie zasypiać. Tym bardziej,
że na "Last Fair..." otrzymujemy solidną dawkę smutku i dobrej muzyki. Lepszej niż tej z
"Tonight's Decision", która przez swoją monotonię była dosyć niedostępnym albumem.
Co nie znaczy, że nowe dziełko Szwedów jest jakieś zróżnicowane. To znów podobne, depresyjne
songi o przemijaniu i beznadziei, ale tym razem jakby więcej się w nich dzieje. A to
jakiś podkład melotronu w "I Transpire", czy "Dispossession" lub perkusyjne loopy w
"Tonight's Music", zresztą moim ulubionym utworze. W obrębie jednej kompozycji mamy i cięższe,
gitary, i te spokojne, kojarzące się z The Cure szarpania strun. Melodie w paru utworach
mogą kojarzyć się chociażby z piosenkami Simona i Garfunkela. Dziwne? Posłuchajcie chociażby
początku "Passing Bird" lub "Don't Tell A Soul", aby poczuć trochę atmosfery przełomu lat 60. i 70. Może trochę
Pink Floyd, czy Ricka Wrighta z "Broken China"? Pewnie tak, bo to dojrzały materiał i
już nie jest to płyta metalowa, chociaż na przykład w takim "Clean Today" gitary ostro
łoją. Zresztą od "Discouraged Ones" Katatonia z estetyką metalową zerwała. To nie znaczy wcale,
że pewnych akcentów doomowych tu nie słychać, od czasów "Brave Murder Day" pojawia się
w muzyce Katatonii ten charakterystyczny, kroczący, monotonny rytm i chociaż z płyty
na płytę coraz rzadziej, tutaj w paru utworach również usłyszymy jednostajny gitarowy
riff i prosty, jakby idący do przodu rytm perkusji.
Uroda "Last Fair..." polega na zręcznym połączeniu jednostajności kompozycji z ich
pewnym zróżnicowaniem, tak że pomimo tego, że są one do siebie podobne, słucha się ich
bez uczucia znużenia czy irytacji, bo zawsze pewne, nawet bardzo drobne elementy,
modyfikują całość i czynią ją intrygującą. Poza tym cieszy, że muzyka może być smutna
nie czyniąc przy tym obciachu grobowymi wokalami lub weselnymi klawiszami, udającymi
wielką symfonikę.
autor: Michu
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|