Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
90% |
| liczba ocen: |
40 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Kenny Wayne Shepherd Band "trouble is..."
|
Nazwa zespołu: Kenny Wayne Shepherd Band
Tytuł płyty: "trouble is..."
| Utwory: |
slow ride; true lies; blue on black; everything is broken; I don`t live today; (long) gone; somehow,somewhere,someway; I found love; king`s highway; nothing to do with love; chase the rainbow; trouble is |
Wydawcy: Revolution
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Kenny Wayne Shepherd to kolejny obok Johnny Langa "żółtodziób",
który upodobał sobie bluesa. Kenny jest trochę mniej znany od
Langa (nie sprzedał tylu płyt i nie pokazał swojej twarzy w Blues
Brothers 2000), ale na pewno nie ustępuje mu talentem. "Trouble is..."
to jego druga płyta. Jak na razie najlepsza. Na 12 kawałków 9 jest
jego współautorstwa, reszta to pewniaki mistrzów: Dylana, Hendrixa,
J. L. Williamsa. Muzyka rzadko wykracza poza ramy bluesa, ale nikomu
to nie przeszkadza. Produkcji podjął się Jerry Harrison, znany
chociażby z Talking Heads, a ostatnio użyczający swoich usług, jako
producent włanie. Shepherd to sama czołówka gitarowych wirtuozów: to
słychać i czuć. Zespół bez zarzutu, szczególnie dobrze wypadł wokalista
Noah Hurt, który notabene w debiucie nie uczestniczył. Na płycie
nie ma słabych numerów. "Blue on black" jest już hitem w Stanach,
a taki "Somehow, somewhere, someway" to czysty dynamit. Za kilka
lat - klasyka. Nic dziwnego, że każdy chce ich mieć jako support
group. Ostatnio otwierali min. dla Van Halen czy Lynyrd Skynyrd.
Zamiast po raz kolejny słuchać Aerosmith czy U2 dajcie szanse
młokosowi o nazwisku Kenny Wayne Shephard.
autor: Oliwa
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|