Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
89% |
| liczba ocen: |
141 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: King Diamond "Give Me Your Soul... Please"
|
Nazwa zespołu: King Diamond
Tytuł płyty: "Give Me Your Soul... Please"
| Utwory: |
The Dead; Never Ending Hill; Is Anybody Here?; Black Of Night; Mirror Mirror; The Cellar; Pictures In Red; Give Me Your Soul; The Floating Head; Cold As Ice; Shapes Of Black; The Girl In The Bloody Dress; Moving On |
| Wykonawcy: |
King Diamond - wokal; Andy La Rocque - gitara; Mike Wead - gitara; Hal Patino - gitara basowa; Matt Thompson - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Massacre Records
Rok wydania: 2007
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Do napisania tej recenzji zostałem zmuszony przez kumpla. Słowa
jakich użył, żeby mnie przekonać, należą niestety do mocno
niecenzuralnych, więc nie zostaną tu przytoczone, musicie sobie
jednak wyobrazić, jakiej presji zostałem poddany. Mówiąc jednak
zupełnie poważnie, nie trzeba było mnie do tego specjalnie
zachęcać. Wychowałem się na muzyce Mistrza, zarówno tej
nagranej z Mercyful Fate, jak i na jego późniejszych wydawnictwach
solowych. Na szczęście sentyment i szacunek, jaki żywię dla
osoby wąsatego Duńczyka, nie jest jednoznaczny ze ślepym i
bezkrytycznym uwielbieniem. Istnieje więc prawdopodobieństwo, że
recenzja ta będzie wystarczająco obiektywna. Dawno już bowiem
minęły czasy, kiedy z niecierpliwością czekałem na dzień
premiery kolejnych wydawnictw sygnowanych przez Króla, co nie znaczy
oczywiście, że całkowicie straciłem zainteresowanie tą
muzyką. Po prostu nabrałem do niej odpowiedniego dystansu.
No więc co z tą muzyką? Ano jest nienajgorzej, rzekłbym nawet,
że jest całkiem dobrze. Nie należy się oczywiście spodziewać
jakiejś rewolucji, czy nawet niewielkich zmian. Od pierwszego
dźwięku wiadomo z kim i z czym mamy do czynienia. Chore (choć tym
razem jakby nieco bardziej stonowane) wokalizy Kinga, świetna sekcja,
a nade wszystko jak zwykle wyśmienite popisy gitarowego duetu Andy
LaRoque - Mike Wead, nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do
tożsamości wykonawców. Nad wszystkim zaś unosi się to
nieuchwytne "coś", co odróżnia wydawnictwa Kinga Diamonda od innych
heavymetalowych wynalazków. Może to ta niepowtarzalna horrorowa
otoczka, a może dość specyficzne w gruncie rzeczy podejście do
materii klasycznego heavy. W każdym razie płyt Mistrza nie pomyli z
niczym innym nawet kompletny muzyczny ignorant. No chyba, że jeden z
tych, co to uważają, że Rubik wielkim kompozytorem jest.
Niektórzy złośliwcy twierdzą, że album powinien nosić
tytuł "Give Me Your Money... Please", bo jedynym powodem, dla którego
powstał, jest wyciągniecie kasy od fanów. Mimo że mam do tej
płyty sporo zastrzeżeń, to jednak taka opinia wydaje mi się
mocno przesadzona. Na pewno nie jest to najwybitniejsze dzieło w
karierze pana Petersena, ale sugestie, że za jego powstaniem stoją
jedynie pobudki ekonomiczne wydaje mi się sporym nadużyciem.
Na pierwszy "rzut ucha" materiał niczym szczególnym się nie
wyróżnia. Ot, klasyczny Diamond, do jakiego przywykliśmy przez
ponad dwadzieścia lat istnienia kapeli. Klimatyczne intro, chwytliwe,
utrzymane w raczej średnich tempach kawałki, znakomite solówki...
Można by rzec "jak zwykle". Ale jak zwykle po zaledwie kilku
przesłuchaniach dzieje się coś, co zgodnie z zasadami logiki nie
powinno mieć miejsca. Te niby banalne i wtórne kompozycje
zaczynają wwiercać się w podświadomość i nawet nie
zdążymy się zorientować, kiedy noga zaczyna sama przytupywać w
rytm świetnego, mocarnego riffu z "Mirror Mirror", a usta zaczynają
podśpiewywać, nieporadnie próbując imitować falset Mistrza w
refrenach "Never Ending Hill" czy "Give Me Your Soul". W pamięci
zostaje też psychotyczny walczyk w "Shapes Of Black", stonowany,
balladowy "Moving On", w którym Kinga wspiera wokalnie znana z
poprzedniego wydawnictwa Livia Zita, czy ciężki, rytmiczny "Cold As
Ice".
Nie wspomniałem jeszcze o rzeczy, w przypadku wydawnictw Króla
niemal tak samo ważnej, jak sama muzyka, czyli o opowiedzianej na
płycie historii. Tym razem nie da się powiedzieć o niej więcej
niż to, że... jest. Opowieści o dwójce dzieci zamordowanych
przez ojca i poszukiwaniu duszy do najlepszych horrorów Mistrza
niestety daleko. Ani to szczególnie ciekawe, ani straszne, a przy tym
pełne fabularnych luk i rozwiązań typu "deus ex machina". Na
szczęście jak dla mnie to kwestia drugorzędna, ustępująca
muzyce. W końcu nie w słowach, a w dźwiękach w tym przypadku tkwi
sedno sprawy.
"Give Me Your Soul... Please" klasyką raczej się nie stanie. Nie
będzie wymieniana jednym tchem z "Abigail" czy "Them". Ale nie
zostanie też skazana na niebyt na heavymetalowym śmietniku historii.
To płyta zwyczajnie dobra. Nie arcydzieło, ale i nie kompletna
porażka, po prostu solidna dawka energicznego, a przy tym
klimatycznego metalu, ubranego w specyficzne "diamondowskie" szaty.
Cokolwiek bym nie napisał, dla fanów Mistrza i tak będzie to jazda
obowiązkowa, dla pozostałych solidny krążek, z którym
naprawdę warto się zapoznać.
autor: Zagreus
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
Madafakadiamond
Niezapominajmy, że King Diamond ma już ponad 50-tkę! I przecież jak każdy normalny mężczyzna się zakochał.Ostatnio oglądam sobie KD jak śpiewa na żywo i robi to wspaniale! Nie mówiąc już o pięknych, wspaniałych solówkach Andiego no i Weada też...
|
| |
madafaka diamond
madafakadiamond (gość, IP: 86.63.88.*), 2010-11-21 14:29:34
| odpowiedz | zgłoś
nie ważne jaka kolejność! Dla mnie wszystkie albumy są zaj....te!!!
|
| |
King Diamond- Give Me your soul
Madafakadiamond (gość, IP: 86.63.88.*), 2010-07-30 13:23:16
| odpowiedz | zgłoś
Owszem ale to nie jest zaraz totalna klapa! No wiadomo żenp. Abigail czy The Puppet Master są lepsze ale to nic! On jest tylko troszkę słabszy! Jestem wielką fanką i czekam na kolejne arcydzieła i hiciorki!!!!!!
|
| |
nie da się tego z głowy wyrzucić....
Co by o płycie nie mówić, to im więcej tego słucham tym bardziej mi leży... Na początku podobały mi się najbardziej jedne utwory, teraz znowu inne, wszędzie pełno fajnych smaczków, przejść, zagrywek, które później nie chcą za cholerę wyjść z głowy.
Wiem, że przy ocenianiu płyt najczęściej robi się to w kontekście pozostałego dorobku artysty, albo raczej odnosi się nowe płyty do tych najlepszych i klasycznych. Z takich kombinacji wychodzą na wyjściu wnioski często mocno "debilne" i okazuje się, że np. nowa płyta Kinga - gdzie świetny riff goni zaje...istą melodię, do czego LaRoque dokłada genialne solówki i smaczki - ma mniej punktów od jakiegoś nowomodnego wymiotu zmontowanego przez 16-20 latków. W dodatku średnio znających się na tym co robią... To było zawsze plagą tego typu recenzji i chyba tak już pozostanie.
Otóż wszystkie płyty Kinga, podobnie jak Metalliki, czy Iron Maiden, to 10-tki, w porównaniu do tego co się obecnie produkuje. Inną sprawą jest to, jak dany album ocenimy w odniesieniu do reszty. Drugie Conspiracy już nie powstanie, ale wszystko co wychodzi spod ręki Kinga jest po prostu genialne. Na tle Konspiracji i Oka (jako 10) dałbym nowemu materiałowi mocne 7, natomiast w odniesieniu do tego co zalewa rynek, braknie nam skali - bo jeśli jakiś (nie chcę wskazywać palcami) numetalowy łomot bez głowy zasługuje na 8 punktów, to dla Kinga i 100 będzie za mało. To tak jakby robić testy porównawcze Syreny 102 i nowego Porshe.
|
| |
re: nie da się tego z głowy wyrzucić....
pywodobre jest (gość, IP: 95.49.132.*), 2010-02-25 14:17:16
| odpowiedz | zgłoś
Przjacielu jeżeli twierdzisz że w porównaniu do tego co się obecnie dzieje w metalu ta płyta jest aż tak dobra to widać że nie słuchasz death metalu...najnowsze dzieło Kinga podoba mi sie ale że z ciężką muzą jest tak źle to bym nie powiedział. Ostatnio wyszło tyle świetnych płyt że nie nadąrzam kupowac.
|
| |
re: nie da się tego z głowy wyrzucić....
hmm - a co takiego wyszło w death metalu godnego kupowania? Dla mnie nigdy w tym gatunku nie było szczególnie wiele talentu - słuchałem Death, Asphyx i może Nocturnusa. Dla mnie to był gatunek w który weszło zbyt wielu amatorów - po prostu w tym gatunku najłatwiej było zamaskować brak umiejętności grania.
|
| |
re: nie da się tego z głowy wyrzucić....
pywodobre jest (gość, IP: 83.27.50.*), 2010-12-29 08:40:54
| odpowiedz | zgłoś
W zeszłym roku wyszły choćby Evisceration plague - Cannibal corpse, Never, Back to the front, Nile - Those whom the gods detest, Obscura - Cosmogenesis, Dying fetus - Descend Into Depravity... to tak kilka dla przykładu :)
|
| |
fajna nuta
strasznyfilm (gość, IP: 80.238.64.*), 2009-10-13 16:14:54
| odpowiedz | zgłoś
fajnie graja "Give Me Your Soul" dosc melodyjnie czyli nie tak ze perkusista soje, gitarzyta ma swoj swiat tez , wokal spiewa z glowy ;p jak to jest czesto w heawy matalu ;p nuta piekna
|
| |
jak zwykle
TormentorSTS (gość, IP: 83.29.40.*), 2009-10-08 19:58:28
| odpowiedz | zgłoś
rewelacyjny klimat tylko On to potrafi !! az strach słuchać :D muzycznie swietnie. dla mnie cos wspaniałego
|
| |
do roboty!
kot behemot (gość, IP: 137.108.145.*), 2009-10-08 17:38:58
| odpowiedz | zgłoś
muzycznie calkiem calkiem
ale tekstowo plyta siada a szkoda ....
nie ma jak Abigail (I) i VooDoo
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|