Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
88% |
| liczba ocen: |
43 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Michael Kiske "Instant Clarity"
|
Nazwa zespołu: Michael Kiske
Tytuł płyty: "Instant Clarity"
| Utwory: |
Be True To Yourself; The Calling; Somebeody Somewhere; Burned Out; New Horizons; Hunted; Always; Thanx A Lot!; Time's Passing By; So Sick; Do I Remember A Life? |
Wydawcy: Castle Communications
Rok wydania: 1996
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Michael Kiske, gdyby ktoś nie wiedział, w swoim czasie był wokalistą
niemieckiego zespołu Helloween. Nagrał z nim między innymi obie części
"Keeper Of The Seven Keys", które stały się klasycznymi pozycjami
melodyjnego metalu. Prawie trzy lata po opuszczeniu Helloween, Kiske
powrócił na muzyczną scenę ze swoim pierwszym solowym albumem "Instant
Clarity". Ktoś, kto myśli, że Michael wykonuje muzykę w stylu swego
dawnego zespołu, jest w wielkim błędzie.
To, co znajduje się na tym wydawnictwie, nie ma prawie nic wspólnego z
heavy metalem. Napisałem "prawie", gdyż są tu dwa utwory jakby żywcem
wyjęte z płyty "Pink Bubbles Go Ape" Helloween. Przynajmniej ja odnoszę
takie wrażenie. Mowa tu o "The Calling" i "New Horizons". Co ciekawe,
w komponowaniu obu piosenek brał udział Kai Hansen - dawny kolega
Kiske'ego z Helloween. Na drugiej gitarze zagrał sam Adrian Smith z mało
znanej brytyjskiej grupy heavy metalowej (Iron Maiden - przyp. red.). Te
dwa kawałki mają naprawdę dużego kopa, są bardzo przebojowe, szybkie
i niesłychanie melodyjne. Zresztą Michael nigdy nie miał problemów z
układaniem wspaniałych melodii. Dwaj wymienieni wyżej panowie dorzucili
swoje trzy grosze również do utworów "Be True To Yourself", "Thanx A
Lot!" i "Hunted". Są to głównie solówki. Podobno przy nagrywaniu "Instant
Clarity" miał wziąć udział również Brian May, ale był zbyt zajęty pracą w
swoim macierzystym zespole (Queen) i nic z tego nie wyszło. Szkoda. Tak
czy inaczej, Michael nagrał naprawdę świetny album. Gdybym miał jakoś
zdefiniować muzykę, jaka znajduje się na krążku, to opisałbym ją jako
rock. To jednak wielkie uogólnienie, gdyż na "Instant Clarity" aż roi
się od różnorakich eksperymentów. Na przykład w utworach "So Sick", czy
we wspomnianym wcześniej "Hunted". Są na płycie dwie ballady: "Burned
Out" i "Always". Szczególnie ciekawa jest ta druga, dedykowana pamięci
zmarłego Ingo Schwichtenberga, pierwszego perkusisty Helloween. Album
zamyka przepiękny "Do I Remeber A Life", trwający niemalże 11 minut,
przynoszący ukojenie strapionym duszom i niosący nadzieję na lepsze jutro.
Chciałbym teraz napisać kilka słów o tekstach utworów, które na
"Instant Clarity" pełnią bardzo ważną rolę. Dotyczą one bardzo różnych
problemów. "Be True To Yourself" opowiada o przemianie człowieka, który
obiera nową drogę życiową zgodną z jego własnym "ja". Michael mówi, że
należy być przede wszystkim uczciwym wobec siebie, a wtedy można naprawdę
wiele zdziałać. W "So Sick" Kiske wyrzuca z siebie całe nienawiść i
niechęć, jakie czuje wobec otaczającego go świata. Piętnuje chciwość,
zachłanność, hipokryzję i obłudę, jak również "miłość", jaką darzy się w
dzisiejszych czasach pieniądze. "Always" opowiada o człowieku zranionym
przez życie, który mimo tego, iż wszystko wokoło jest przeciw niemu,
nie traci wiary i pogody ducha. Szczególnie podoba mi się fragment:
"(...) But I'm fine, I'm alright
Even though there's nothing left
'cos what it means I'm sure will show
(...)
With everything I did I was the one who laughed
Yes, I was always tall and smiled"
Bardzo ciekawe teksty mają również utwory "Somebody Somewhere" i "Do I
Remember A Life", jednak są one tak bardzo złożone i zawierają tak wiele
wątków oraz przemyśleń, że opisywanie ich tutaj nie miałoby żadnego
sensu. Cała przyjemność polega na odkrywaniu ich samemu.
"Instant Clarity" jest jedna z tych płyt, za które warto zapłacić każdą
cenę. Tym albumem Michael udowodnił, że cały czas tkwi w nim ogromny
potencjał i jeszcze długo nie zrezygnuje z muzyki. Pokazał wszystkim,
że sam jest równie dobrym kompozytorem jak piosenkarzem. Ale przede
wszystkim nagrał płytę bardzo szczerą, na której nie ma miejsca na fałsz
i obłudę. Nikt nie może posądzić Kiske'ego o "sprzedanie się". Jedyne
o co posądzić go można to geniusz. Nie pozostaje już nic do dodania,
poza tym: "Be True To Yourself". Kropka.
P.S. Powinienem odjąć punkt za drugą zwrotkę "Thanx A Lot!", która mnie
nie przekonuje (by nie rzec irytuje i nudzi).
autor: Comeill
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
kiske
saxon01 (gość, IP: 83.8.136.*), 2010-04-01 13:20:26
| odpowiedz | zgłoś
popieram piekna płytka,ale to nie jedyna perełka jaką posiada w swojej biografi,bo oprócz Helloween,mamy jeszcze płyty Avantasi(heavy- power- opera- metal),Place Vendome(heavy-rock),Revolution Renaissance(power-metal)mysle,że Dynia chciała by nagrać taki album!!,no i Saana(timo tolkki) power- opera- metal,gdzie pan Kiske jest w genialnej formie wokalnej!te płyty to perełki w naszych czasach!!
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|