zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 17 kwietnia 2014

recenzja: Lacrimosa "Elodia"

14.12.1999  autor: Margaret
okładka płyty
Nazwa zespołu: Lacrimosa
Tytuł płyty: "Elodia"
Utwory: Am ende der stille; Alleine zu zweit; Halt mich; The turning point; Ich verlasse heut'dein herz; Dich zu toten fiel mir schwer; Sanctus; An ende stehen wir zwei
Wydawcy: Mystic Production, Hall Of Sermon
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Kim jest tajemniczy clown, który od jakiegoś czasu regularnie pojawia się na okładkach płyt Lacrimosy? Kim jest kobieta spokojnie spoczywająca na jego dłoniach? Dokąd razem zmierzają? Czy podczas wędrówki przez nie kończący się korytarz mistycznego pałacu, uda im się dotrzeć do ostatnich, kluczowych bram? Jeśli tak, to czy odważą się je otworzyć...? Jest tylko jeden sposób, aby się o tym przekonać... "Jaki?" - zapytasz. "Bardzo prosty" - odpowiem. Dołącz do clowna i jego muzy, odnajdź wraz z nimi światełko na końcu bezkresnego tunelu. Podaj im swe dłonie, byście wspólnie mogli otworzyć ostatnią komnatę, za którą z utęsknieniem czeka osamotniona kraina utkana z delikatnych łez zdeptanego Piękna. Apogeum uniesień i wzruszeń. Elodia...

Wiele już atramentu wylano na temat Lacrimosy i wszystkich poprzednich płyt tegoż tworu. Nie ma w tym jednak nic nadzwyczajnego: w końcu w przypadku prawdziwego geniuszu (a takim niewątpliwie jest ów duet), żadne, nawet najbogatsze, słowa nie są w stanie odzwierciedlić wrażeń, jakich doświadcza słuchacz podczas obcowania z samą muzyką. Skoro jednak bezradność od zawsze towarzyszyła wszystkim, którzy stykali się z tą Sztuką, to co będzie po usłyszeniu "Elodii"? Bo - z całym szacunkiem i głęboką miłością do wcześniejszych dokonań - Lacrimosa jeszcze nigdy nie wspięła się na TAKIE Wyżyny. Właściwie, co tu dużo mówić, ta płyta to bez wątpienia szczyt boskiej góry, o zdobyciu którego marzy każdy zespół, lecz tylko wybranym udaje się na niego dostać. Biorąc jednak pod uwagę okoliczności w jakich powstało to dzieło, nie mogło być inaczej. Tilo Wolff zaprosił do współpracy Londyńską Orkiestrę Symfoniczną, przez wielu chyba zresztą słusznie uważaną za najlepszą na świecie. Symfoniczne, klasyczne pejzaże są znakomitym uzupełnieniem ciężkiej, często typowo metalowej gitary ("Dich zu töten fiel mir schwer", "Alleine zu zweit", "Am Ende stehen wir zwei"). Te dwa na pozór odmienne światy wzajemnie się przeplatają, istnieją tuż obok siebie, łączą się w jedno smutne serce. Serce, które cudownymi głosami opowiada o przeznaczeniu, desperacji, śmierci, miłości... Tilo Wolff i Ann Nurmi to para kochanków brutalnie rozdzielona przez zakłamane życie, która błądząc po korytarzach niespełnionych snów próbuje odnaleźć pogrzebane uczucia. On - pozazmysłowy, zahipnotyzowany, ulotny niczym powiew wieczornego wiatru. I ona - delikatna, zagubiona, melancholijna... "Elodia" to monument wyniesiony na strzępkach rozdartych dusz, rozpaczliwie intonujących pieśni swej desperacji. Wzruszająca opowieść o uczuciach i emocjach, które czekają na Ciebie w otchłani przeznaczenia. Wśród nich najważniejsza jest miłość - wielka, niezniszczalna, wieczna. Taka, o której marzysz i podświadomie szukasz przez całe życie. Taka, która na zawsze pozostawia ślad w zakochanym sercu... ("Alleine zu zweit", "Ich verlasse heut' Dein Herz")

Ta płyta to klucz do nieśmiertelności, dzieło którego czas NIGDY nie wymaże ze swej pamięci. Nie wiem, czy Lacrimosie jeszcze kiedykolwiek uda się stworzyć coś większego. Sami Twórcy jednak doskonale zdają sobie z tego sprawę. "Elodia" jest podróżą przez ocean płaczącego Piękna, natchnionym spektaklem wybudowanym na gruzach zdeptanych uczuć. Otchłanią, w którą skoczy każda wrażliwa istota. Absolutem, dla wszystkich, dla których gotyk jest jedynym sensem życia...

Komentarze
Dodaj komentarz »
Lacrimosa mistrzostwem
Paulina D. (gość, IP: 91.146.192.*), 2010-02-09 21:46:23 | odpowiedz | zgłoś
Piękna recenzja i całkowicie się z nią zgadzam. "Lacriomosa", to odrębny poziom muzyki, z którym nie można porównać niczego innego, a to z prostej przyczyny - nic nie dorasta do niego. Tilo jest mistrzem, niezwykłym muzykiem z ogromną wrażliwością, po prostu serce drży, gdy słyszy się jego utwory.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (454 głosy):

 
 
75%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Jak pachnie muzyka metalowa?