Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
91% |
| liczba ocen: |
162 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Led Zeppelin "In Through The Out Door"
|
Nazwa zespołu: Led Zeppelin
Tytuł płyty: "In Through The Out Door"
| Utwory: |
In The Evening; South Bound Suarez; Fool In The Rain; Hot Dog; Carouselambra; All Of My Love; I'm Gonna Crawl |
| Wykonawcy: |
Robert Plant - wokal; Jimmy Page - gitara; John Paul Jones - gitara basowa, instrumenty klawiszowe; John "Bonzo" Bonham - instrumenty perkusyjne |
Rok wydania: 1979
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Płyta Led Zeppelin. Czy trzeba dodać coś więcej? Na pewno nie najlepsza, ale jednak. Najlepszy Zespół Świata wielokrotnie wystawiał nasze umysły na muzyczne próby. Dziwna płyta. Na prożno szukać tu dwóch takich samych kawałków. Właściwie jest to album Jonesa. To on, razem z Robertem, skomponował najwięcej muzyki na ten album.
Muzki różnorodnej, nie powiem. Od typowych zeppowych riffowych utworów ("In The Evening"), przez pastisz starych rock'n'rollowych przebojów ("South Bound Suarez"), delikatny rockowy utwór, zabarwiony szaleństwem samby ("Fool In The Rain"), genialne nawiązanie do country ("Hot Dog"), syntezatorowe arcydzieło ("Carouselambra"), piękną balladę ("All Of My Love") aż do powrotu do przeszłości, czyli bluesa ("I'm Gonna Crawl"). Do tego dochodzą jeszcze odrzuty z tej sesji umieszczone na następnym albumie "CODA". Są to: kolejny rock'n'roll ("Darlene"), miły rockowy przebój ("Ozone Baby") i utwór o prawie punkowej ekspresji ("Wearing And Tearing"). Po przesłuchaniu tej płyty (poprzednich oczywiście również) widać na czym polegał fenomen Ołowianego Sterowca. - na połączeniu wielu różnych stylistyk i pomysłów w małe arcydzieła. To piękna płyta. Lecz płyta nie do szaleństw po paru piwach. To płyta, w którą należy się zagłębić samemu podczas deszczowej pogody. Najlepiej w jakimś starym zadymionym pubie. To jest klasyka. To jest muzyka, a nie jakieś nowometalowe wypociny palantów naładowanych amfetaminą i śpiewających o zabijaniu własnych rodziców. To wyjątkowa płyta, wyjątkowa, bo ostatnia. Ostatnia płyta Najlepszego Zespołu Świata. Ale jakże piękna płyta...
Dedykuję tę recenzję nieodżałowanemu Johnowi Henremu "Bonzo" Bonhamowi (1948-1980). Spoczywaj w pokoju Najlepszy Perkusisto Najlepszego Zespołu Świata...
autor: Wickerman
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|