Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
78% |
| liczba ocen: |
974 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Linkin Park "Hybrid Theory"
|
Nazwa zespołu: Linkin Park
Tytuł płyty: "Hybrid Theory"
| Utwory: |
Papecut; One Step Closer; With You; Points Of Authority; Crawling; Runaway; By Myself; In The End; A Place For My Head; Forgotten; Crue For The Itch; Pushing Me Away |
Wydawcy: Zomba Music
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Ostatnią moją zdobyczą na muzycznym polu bitwy jest album kalifornijskiej
grupy Linkin Park. Co tu pisać? Grupa łączy w swojej muzyce inspiracje
Kornem, P.O.D, Limp Bizkid i Deftones. Taka mieszanka wybuchowa znalazła
się na krążku "Hybrid Theory". A wynik tego zamieszania muzycznego?
"Papecut" - pierwszy utwór na krążku doświadczył mnie ciężkim
brzmieniem. W większości piosenka zdominowana jest przez klimaty
hiphopowe. Naprawdę ciekawą sprawą jest obecność aż dwóch wokalistów,
z których jeden z całych sił stara się być Jonathanem Davisem,
a drugi Zackiem de la Rocha. Fantastyczny, żywiołowy numer z
niespodziankami. Bardzo dobry początek krążka.
Drugi kawałek - "One Step Closer" - jest na pewno znany widzom MTV i
Vivy Zwei. Wspaniały riff i niezły wokal. Klip do tego utworu -
ze smutkiem stwierdzam, że jest nazbyt kiczowaty... Kawałek porywający,
oszałamiający i nie wiem jak jeszcze go określić...
"With You" jest bezapelacyjnie najbardziej dojrzałym utworem na
płycie. Świetna melodyka, powalający wokal, bardzo pasujące wyrapowane
wstawki i niestamowity tekst. Nic dodać i nic ująć...
Słabszy numer z dobrym wokalem - "Points Of Authority". Nie podoba mi
się wykonanie instrumentalne kawałka, trochę zbyt dużo zerżnięte z muzy
Korna. No i... trochę zbyt dużo hiphopu.
"Crawling" jest spokojniejszy. Niesamowite są przejścia
w śpiewie - z grzecznego wokalu aż do wrzasku. Troszkę wzruszający tekst
i muzyka. Perełka na krążku... po prostu.
Kolejny kawałek, "Runaway", jest agresywny i drapieżny. Chester w każdym
dogodnym momencie wydziera się ile się da, a kiedy krzyczeć się nie da
- pięknie śpiewa (w niektórych momentach musiałam się powstrzymywać,
by nie wybuchnąć śmiechem - drugi Ville Valo?). Udany utwór z trochę
przesłodzonym wokalem...
I od tego momentu wszystko zaczyna się psuć... "By Myself" jako
pierwsze pokazuje, że Linkin Park zbyt mocno ociera się o granice między
hiphopcorem a czystym hiphopem czy funkiem. Jakby to powiedzieć? Częściej
słuchać Mike'a niż Chestera, dzięki czemu (a może "przez co"?) byłam
skazana na wysłuchiwanie niezłego rapu. Jestem za, a nawet przeciw...
"In The End" jest kolejnym utworkiem, w którym mocny rap zagłusza śpiew
głównego wokalisty. Na szczęście dla wszystkich stworzeń, refren wychodzi
w zgranym duecie i piosenka jest naprawdę znośna, a nawet bardzo znośna.
Kolejny numer - "A Place For My Head" - zaczyna się "blindopodobnie". Znów
słychać przesadzone dawki hiphopu, pomiędzy którymi produkuje się
Chester. Brzmi to naprawdę oryginalnie. Późniejsza wstawka jest praktycznie
identyczna do tej z "Clown" Korna. Taki sobie średni kawałek.
"Forgotten" to wielka parada komiczna. Chester rapuje i jego głos
dziwnym trafem jest identyczny jak wokal Zacka (eks-głos Rage Aganist
The Machine). Śmiesznie to brzmi i oprócz darcia się w środku piosenki
nic ciekawego nie usłyszałam.
"Crue For The Itch" to popis skreczowania i miksów hiphopowych z różnymi
instrumentami w tle. Słucha się z przyjemnością, bo to wszystko jest
bardzo dobrze zagrane.
W ostatnim numerze, "Pushing Me Away", znów usłyszałam wokal Chestera
i... radości mej końca nie było. Na szczęście nie musiałam patrzeć na
drugą część albumu całkiem nieżyczliwym okiem. Styl utworu nie odbiega
od klimatu pierwszych piosenek. Świetne zakończenie płyty.
Linkin Park czeka wspaniała przyszłość, pod warunkiem, że nie
skomercjalizują się do końca. Płyta twórcza, niesamowita, świeża,
kreatywna, nieludzka... epitetów tu jest nieskończenie wiele. Nie dam
najwyższej oceny, bo usterki jednak są, ale śmiem twierdzić, że album
jest tak dobry jak debiutancki krążek Korna, a choćby "One Step Closer"
nie odbiega kunsztem od samego "Freak On A Leash". Profanacja starej
muzyki hiphopcore? Nie sądzę - czas ustąpić pola młodszym.
Napiszę krótko, bo rozpisywać się w tym wypadku nie warto - lekarze
twierdzą, że gdy zapalisz pierwszy raz papierosa, to już jesteś
uzależniony. A ja napiszę tak: jeśli włączysz "Hybrid Theory" po raz
pierwszy, to nie dość, że zakochasz się w tej muzyce, to jeszcze nigdy,
przenigdy jej nie będziesz chciał wyłączyć...
Naprawdę polecam.
autor: Mary SAy
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
Ja bym dał 9
Parkers (gość, IP: 194.177.28.*), 2009-12-07 15:39:09
| odpowiedz | zgłoś
To najlepsza płyta Linkinów, czego niestety nie można powiedzieć o najnowszej... Dziwię się ludziom którzy ich gnoją. Przecież to kawał za*ebistego rapcore. Ja nie przepadam za rapem ale LP to mój ulubiony zespół, więc o czymś to świadczy.
|
| |
Ciekawa recenzja
Częstochowianka (gość, IP: 193.138.241.*), 2009-07-26 16:44:34
| odpowiedz | zgłoś
Ciekawa, nie powiem. Fajnie, że opisałaś też co Ci sie w Hybrydzie nie podoba. Zauważyłam, że mało intryguje Cie rap Mike'a, a ja myśle, że gdyby go nie było, albo byłby ograniczony do minimum to płyta stałaby sie dużo uboższa. Jednak zgadzam sie z Tobą że partie Chestera (szczególnie te wykrzyczane) zwyczajnie nokautują wszystkie inne. Poozdro dla wszystkich fanów! :)
|
| |
Super płytka
LP_fan (gość, IP: 212.76.37.*), 2009-03-05 21:26:44
| odpowiedz | zgłoś
Super płyta. Osobiście mam tę płyke i przyznaje że jest świetna.Bardzo dobrze ją ten gość opisał. Pozdro dla wszytkich fanów LP. :*
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|