Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
75% |
| liczba ocen: |
20 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Lizard "Noc Żywych Jaszczurów"
|
Nazwa zespołu: Lizard
Tytuł płyty: "Noc Żywych Jaszczurów"
| Utwory: |
21st Century Schizoid Man; Galeria iluzji; Strefa; Moonchild; The Court Of The Crimson King; W Krainie |
Wydawcy: Vertical
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Miłośnicy progrockowej formacji Lizard długo czekali na drugi po
"W Galerii Czasu" studyjny album zespołu. Co jakiś czas pojawiały
się informacje, że to już już, później wszystko rozmywało się z
różnych powodów. Ostatecznie w roku 1999 na rynku ukazało się nowe
wydawnictwo. Nie był to jednak materiał studyjny, a oficjalny koncertowy
bootleg "Noc Żywych Jaszczurów". W dodatku cztery z ośmiu utworów na
nim zawartych to covery. W umysłach fanów pojawiło się pytanie, czy
warto? Dla mnie zdecydowanie tak. Nagrania pochodzą z dwóch koncertów
z 1996 roku. Płyta zawiera 51 minut muzyki, na które składają się
trzy, a właściwie "dwa i pół" utworu z "W Galerii Czasu", "półtorej"
nie publikowanej wcześniej kompozycji, trzy kawałki z "In The Court Of
The Crimson King" King Crimson oraz pierwsza część suity "In The Dead
Of Night" UK. O co chodzi z tą połówką? Mianowicie trzecia kompozycja
"Strefa" - to alternatywna wersja "Strefy Cienia" znanej z poprzedniego
albumu.
Płytę otwiera, jakżeby inaczej, "21st Century Schizoid Man". Czy słyszymy
tu coś nowego? Nie, wersja Lizard od zawsze była niesamowicie wierna
oryginałowi, a co najważniejsze, zespół staje na wysokości zadania i
utwór jest naprawdę dobrze zagrany, mimo drobnych usterek. Wokal Damiana
Bydlińskiego nie jest sztucznie zniekształcony jak Grega Lake'a, również
brzmienie nie jest aż tak bliskie jazzowi, jednak wykonanie bliskie jest
potędze King Crimson. Zresztą Lizard supportował King Crimson podczas
koncertu promującego album Thrack, a w ich muzyce doszukać można się
niezliczonych inspiracji twórczością legendy rocka progresywnego.
Kolejna jest najciekawsza - obok "W Krainie Szmaragdowego Jaszczura"
z poprzedniej płyty - "Galeria Iluzji". Wirtuozerskie wykonanie godne
tego wspaniałego utworu. Muzycy pokazują tu wszystko co najciekawsze w
rocku progresywnym. Wielowarstwowa kompozycja, tworzące ścianę dzwięku
solówki, skomplikowane układy crimsonowskiej sekcji (perkusista Mariusz
Szulakowski przypomina tu Billa Brufforda). Biorąc pod uwagę budowę
utworu, aż żal że trwa on tylko 6 i pół minuty.
Z ostatniej części "Galerii Iluzji", wzorowanej nieco na fragmencie
"By The Light Of Day" ze suity UK, która jeszcze zagości na tej płycie,
następuje gwałtowne przejście do wspomnianej już "Strefy". Znów świetne
wykonanie. Najważniejszy jest tu jednak fakt, że nie jest to "Strefa
Cienia" a właśnie "Strefa" - utwór bazujący na tym samym riffie, jednak
zawierający inne główne linie melodyczne i słowa. Potężna porywająca
końcówka, znana ze "Strefy Cienia".
Dwa kolejne covery - "Moonchild" i "The Court Of The Crimson
King". Pierwszy pozbawiony jest słynnej improwizacji "The Illusion",
co akurat dla koncertowego coveru stanowi dobre rozwiązanie. Pozostaje
zatem przepiękna ballada "The Dream", której brakuje jednak tego spokoju
i senności typowych dla wersji oryginalnej. Jest nieco zbyt ciężka,
Damian Bydliński nie radzi sobie tutaj również ze śpiewem, jego głos jest
jednak zupełnie inny od Grega Lake'a. W przypadku "The Court..." zarzut
może być przede wszystkim jeden, czyli brak mellotronu. Sposób, w jaki
muzycy spróbowali zniwelować tą niedogodność, nasuwa nieco hippisowskie
skojarzenia. Poza tym faktem - mamy do czynienia z bardzo przyzwoitą
wersją, ponownie cieszy zwłaszcza gra perkusji, wokal idealnie komponuje
się z klimatem kompozycji. Również ta piosenka to jedynie pierwsza część -
"The Return Of The Fire Witch".
"W Krainie Szmaragdowego Jaszczura", czyli magnum opus zespołu. Ponownie
mistrzostwo. Wierne wersji studyjnej, delikatne w momentach lirycznych,
ciężkie i wirtuozerskie w partiach instrumentalnych, przejmująco wykonane
finałowe bolero. Słuchając tej kompozycji, tak jak całej płyty, ani
przez chwilę nie czuje się różnicy między walorami słynnych coverów i
autorskich utworów Lizard.
"In The Dead Of Night", poprzedzone przedstawieniem zespołu. UK to drugi
obok King Crimson zespół, inspiracje którym słyszymy w muzyce Lizard. Zaś
ten właśnie utwór brzmi niczym własna kompozycja polskich muzyków. Znów
wykonany z niesamowitą pasją, znów marzy się, aby trwał dłużej niż tych
6 minut.
Ostatni na płycie, "Bez Litości I", który wejdzie już w skład materiału
na drugi album zespołu. Doskonale znany osobom które widziały Lizard
na żywo. Żywiołowa, ciężka, wyjątkowo ciekawa kompozycja, z pięknymi
fragmentami lirycznymi. Brawurowa partia instumentalna w drugiej części.
Bootleg ten stanowi rejestrację jednego z najciekawszych zjawisk w
polskiej muzyce. Znakomita wizytówka grupy, po wyczerpaniu się nakładu
"W Galerii Czasu". Fani rocka progresywnego nie powinni zastanawiać się,
czy warto kupić tę płytę, czy też czekać dopiero na drugi album studyjny
Lizard. Na uwagę zasługuje fakt, że album został wyjątkowo przejrzyście
nagrany. Niestety było to pożegnanie z zespołem gitarzysty Mirosława
Worka. Na nowym albumie już go nie usłyszymy. Ocena płyty... z czystym
sumieniem mogę postawić ósemkę, album z pewnością na nią zasługuje. Na
wyższą notę nie pozwala mi zbyt duża liczba cudzych kompozycji, płyta
jednak jest warta dziewiątki.
autor: Dariusz "Brajt" Wędrychowski
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|