Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
90% |
| liczba ocen: |
41 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Lord Belial "Unholy Crusade"
|
Nazwa zespołu: Lord Belial
Tytuł płyty: "Unholy Crusade"
| Utwory: |
Summon the Beast; Unholy Crusade; War of Hate; Death is the Gate - mors iannua vitae; Bleed on the Cross; Divide et impera; Master of Destruction; Night Divine; And Heaven Eternally Burns |
Wydawcy: Mystic Production
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Według okładkowych informacji, Lord Belial istnieje od 1992 roku i do
tej pory nagrał dwie płytki - "Kiss the Goat" oraz "Enter the Moonlight
Gate". Na trzeciej formacja kontynuuje dzieło zniszczenia w jeszcze
brutalniejszej formie...
Kiczowata okładka płyty przedstawia pole bitwy istot nie z tego świata -
rozpłatane czaszki, gesto lejąca się krew, wypadające oczy i wszechobecny
smród zgnilizny. Płytę otwiera mroczny i "rycerski" utwór z odgłosami
bitwy, jękami konających i chrzęstem oręża w tle. Mija 30 sekund i nie ma
już wątpliwości - to black metal w najczystrzej postaci. Szaleńcze tempo
perkusji, jakże charakterystyczne dla gatunku, szumiąco-rzężące gitary i
wrzaskliwy wokal a'la wczesny Chuck Schuldiner. Aż tu nagle całkiem miłe
zaskoczenie - utwór numer 3 to mój zdecydowany faworyt. Rozpoczyna go
wstęp na gitarce przepuszczonej przez flanger, zaś cały numer jest o wiele
spokojniejszy i bardziej zróżnicowany aranżacyjnie, melodyjny, z ciekawymi
solówkami i plamami klawiszy w tle. Naprawde świetna blackowa jazda. Cóż,
wpadamy razem z bluźniercami galopem w utwór czwarty i okazuje się że,
"destruction is my delight", a nawet "i'm eternal death", co sprawia, że
czujemy na plecach ciarki i aż boimy się obejrzeć przez ramię. W chwili,
gdy dojeżdżamy do miejsca, gdzie marni chrześcijanie krwawią na krzyżu,
okazuje się, że nasi nieświęci lubują się w całkiem thrashowych riffach
i rozbujanych rytmach, znakomicie nadających się do headbangingu. Kolejne
ciekawe solówki przypominają, że nie jest to pierwszy lepszy black metal
z Koziej Wólki. Po utworze szóstym nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że
zespołowi nie pozostają obce klimaty również Morbid Angel, co generalnie
można zaliczyć na plus całej produkcji, ponieważ wykonanie jest całkiem
solidne. Zaś przez kolejne utwory jesteśmy dopieszczani zmianami
tempa, ultraszybkimi riffami, całkiem ciekawymi liniami melodycznymi,
zróżnicowanymi wokalami (również damskimi w kilku miejscach) i naprawdę
ogromną agresją wykonania.
Polecam tę płytę każdemu fanowi black metalu, jako że nie pozostaje
daleko w tyle za produkcjami pierwszej ligi gatunku, a wyczuwalnej w
przekazie szczerości można tylko pozazdrościć.
autor: L00K
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|