Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
88% |
| liczba ocen: |
291 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Lux Occulta "My Guardian Anger"
|
Nazwa zespołu: Lux Occulta
Tytuł płyty: "My Guardian Anger"
| Utwory: |
The Heresiarch; Kiss My Sword; Triangle; The Opening of Eleventh Sephirah; Nude Sophia; Cube; Library on Fire; Mane-tekel-fares |
Wydawcy: Pagan Records
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Zawsze wielką przyjemność sprawia mi obserwowanie wspaniale
rozwijających się zespołów. Zespołów, które, dojrzewając z płyty na
płytę, stają się coraz bardziej nietuzinkowe, oryginalne, jedyne w
swoim rodzaju. Właśnie do tego grona bez najmniejszych wątpliwości
zaliczyć mogę Lux Occultę. Wspaniały debiut "Forever alone. Immortal",
jeszcze bardziej niesamowity następca "Dionysos" i wreszcie ten trzeci
akt upojnego Misterium - "My Guardian Anger" - wszystkie te albumy,
mimo że utrzymane w tym samym gatunku muzycznym, są tak inne, a każdy
następny pomysłowością przewyższa swego poprzednika. To niestety zdarza
się coraz rzadziej we współczesnym metalu.
"My Guardian Anger" to kolejny krok ku muzycznej nieśmiertelności. Zespół
z jednej strony śmiało kontynuuje wędrówkę znaną z poprzednich albumów
(szczególnie z "Dionysos"), z drugiej natomiast szokuje nowymi
pomysłami, odważnym łamaniem wszelkich metalowych reguł. Tym razem
jakby nieco więcej w tych dźwiękach klawiszy, przestrzeni. Częstsze
są kobiece wokale, pojawiają się smyczki. W błędzie jednak jest ten,
kto po takim opisie zarzuci grupie uleganie trendom i pójście w stronę
komercji. Bo wraz z większym wyeksponowaniem tych pięknych dodatków Lux
Occulta postanowił też, jakby na przekór, jeszcze bardziej "uagresywnić"
i zakręcić swoją muzykę. Efekt jest oszałamiający. "My Guardian Anger"
tchnie buntem i ekspresją. Z dźwięków sączy się dzikość, agresja i
nieokiełznana wojownicza furia. W tym opętanym labiryncie, z głębi
mrocznych otchłani raz po raz wyłaniają się jednak i melodie - kojące,
delikatne, tak urzekające... Niby dobrze znany patent, a jednak intryguje
i przeraża (oryginalnością oczywiście). Zresztą w wykonaniu tego zespołu
wszystko, co znane przybiera nieznanych, zaskakujących odcieni. To uczta,
misterium, spektakl... Pełno tutaj sprzeczności i kontrastów. Jasne, że
przez dźwięki "My Guardian Anger" mocno przesiąka black metal (jakaś jego
cząstka, jakiś odłam). Nie przeszkadza to jednak zespołowi umiejętnie
poruszać się po nieco innych nurtach muzycznych. Czasem zapachnie tu
art-rockiem i progresją, innym razem nasuwają się skojarzenia z barokowymi
konfiguracjami (pozostałe skojarzenia pozostaną moją tajemnicą, bo w końcu
inni mogą odebrać to trochę inaczej). Wszystko niczym ocean wieczności
zlewa się w jedną, spójną całość.
"My Guardian Anger" to kolejne potwierdzenie wyjątkowości i klasy tego
zespołu. Choć nie jest to płyta łatwa w odbiorze, wierzę, że zawładnie
mrocznymi sercami. Mus dla poszukiwaczy niekonwencjonalnych przeżyć i
Sztuki w muzyce.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
Mane-tekel-fares !!!
winterrrrrr (gość, IP: 83.31.76.*), 2010-11-13 17:27:12
| odpowiedz | zgłoś
ktos to pamięta? co za song!! jeden z najlepszych metalowych utworów w latach 90-tych w PL
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|