Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
82% |
| liczba ocen: |
35 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Madder Mortem "Mercury"
|
Nazwa zespołu: Madder Mortem
Tytuł płyty: "Mercury"
| Utwory: |
Undertow; Under Another Moon; He who longed for the stars; These Mortal Sins; The Grinding Silence; Loss; Remnants; Misty Sleep; Convertion |
Wydawcy: Misanthropy Records / Mystic Production
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6
Najpierw pojawiły się reklamy, lokalizujące Madder Mortem między The
Gathering a The 3rd and the Mortal. Brzmiało to na tyle intrygująco,
że zachęciło mnie do zapoznania się z ich twórczością. I miałabym czego
żałować, gdybym odpuściła sobie te poszukiwania.
"Mercury" to płyta z charakterem, mimo pewnych zapożyczeń i inspiracji,
posiadająca swój specyficzny klimat. Tu każdy dźwięk oddycha
osamotnieniem, smutkiem, żalem i dekadencką rozpaczą. Wrażenie to
niewątpliwie potęguje emocjonalny wokal Agnete (na albumie pojawiają się
też w tle męskie głosy). I chyba nią sugerowano się porównując grupę do
The 3rd and the Mortal i The Gathering. Śpiew Agnete ma w sobie coś z
Ann Marie Edvardsen, a jeszcze więcej z Anneke Van Giersbergen. Jednak
nie można odmówić jej oryginalności i głębokiego zaangażowania w to,
co robi. Nostalgiczne obrazy są także dziełem delikatnych, uderzających
melancholią klawiszy ("These Mortal Sins", "The Grinding Silence"). Ale
muzyka Madder Mortem to nie tylko rozmarzone, romantyczne "doły". Owszem,
nie brakuje jej urzekających melodii wplecionych w tajemniczą atmosferę
nocy ("He Who Longed for the Stars", "The Grinding Silence"). Jednak
tuż obok nich iskrzy typowo metalowy ciężar i moc ("These Mortal Sins",
"Loss", "Misty Sleep"). Niezwykle intrygująco brzmią gitary - jest w
nich coś z grunge'owej(!) surowości i brudu, a jednocześnie coś z My
Dying Bride, Anathemy czy The Gathering (te rozpaczliwo-wzruszające
melodie). Tak niekonwencjonalne rozwiązania na pewno wyróżniają grupę
na płaszczyźnie "klimatycznych" wykonawców. Podobnie jak udziwniony,
pachnący psychodelią "Remnants" (tu wznosi się dyskretny duch The 3rd and
the Mortal). Ukoronowaniem, a jednocześnie kwintesencją stylu Madder
Mortem, jest utwór wieńczący "Mercury" - "Convertion". Nie zawahałabym
się go nazwać klasycznym doomowo-gotyckim dołem...
Madder Mortem nie jest kolejną nazwą w "klimatycznym" metalu. Nie jest
też kalką Mistrzów, kopią sprawdzonej przeszłości. To urokliwa, wyjątkowa
muzyka schroniona w ramionach smutku, desperacji i płaczącego piękna.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
zespół: Madder Mortem
"Mercury"
autor: Margaret
|
|