Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
86% |
| liczba ocen: |
327 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Marilyn Manson "Mechanical Animals"
|
Nazwa zespołu: Marilyn Manson
Tytuł płyty: "Mechanical Animals"
| Utwory: |
The Great Big White World; The Dope Show; Mechanical Animals; Rock is Dead; Disassociative; The Speed of Pain; Posthuman; I Want to Disappear; I Don't Like the Drugs (but the Drugs Like Me); New Model No. 15; User Friendly; Fundamentally Loathsome; The Last Day on Earth; Coma White |
Wydawcy: Nothing Records / Interscope Records
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6
"Yesterday man, I was a nihilist and now today I'm just
too fucking bored"
Właściwie to nie wiem, jak mam się zabrać do pisania tej recenzji. Dla
kogoś, kto "Antichrist Svperstar" uważał za jedną z najlepszych płyt
ostatniego dziesięciolecia, "Mechanical Animals" okazuje się nożem wbitym
w plecy. Wszystkie domysły, jakie powstawały przed jej wydaniem w głowach
muzycznych dziennikarzy, okazały się ku mojej wielkiej rozpaczy jak
najbardziej prawdziwe. Najpierw rezygnacja z dotychczasowego producenta
- boskiego Trenta Reznora, potem odejście z zespołu Zim Zuma - wszystko to
powodowało, że miałem jak najgorsze obawy, co do nowej produkcji Mansona.
Zniknął gdzieś Antychryst, pojawiła się za to modelka ze sztucznymi
piersiami i zrośniętym przyrodzeniem. Ulotnił się gdzieś industrialny
brud, zamiast tego mamy stuprocentową czystość kolejnych numerów.
A jest ich całkiem sporo (przynajmniej jedna rzecz, która nie uległa
zmianie) - czternaście kawałków, co daje w sumie około godzinną dawkę
muzyki. Właśnie: muzyki. Ale jakiej muzyki? Charakterystyczny industrialny
klimat utworów Mansona utrzymał się w co najwyżej kilku numerach, reszta
schodzi w zupełnie inne klimaty, pasujące bardziej do hard rockowych
wymiataczy, żeby nie powiedzieć popowych pseudo-artystów. Tak, tak -
pop, to chyba jedyne właściwe określenie dla tej płytki. Gdyby zniknęły,
jak zwykle mocne, prawdziwe i niecenzuralne teksty (najmocniejsza strona
tej płyty), bez problemu wbiłaby się ona na szczyty list przebojów. 50%
kawałków, to melodyjne, chwytliwe numery z charakterystycznymi, łatwo
wpadającymi w ucho refrenami ("Coma White", "I Don't Like the Drugs"),
druga połowa to klimaty trochę cięższe, ale zbliżone bardziej do The
Smashing Pumpkins (co zresztą jest zasługą producenta, pana Beinhorna)
niż do poprzedniej produkcji Mansona ("The Dope Show", "The Great Big
White World"). Pojawiły się też chwytające za serce pseudo-ballady,
piosenki rozczulające swymi dźwiękami i zawodzącym wokalem (wspomniany już
"Coma White", "User Friendly"). Trzy najszybsze numery na płycie ("Rock is
Dead", "Posthuman", "New Model No. 15"), mimo ża mają odpowiedni power,
to jednak znowu zamykają się w rockowej stylistyce - niewielka ilość
zaskakujących sampli, prosty, nieskomplikowany wokal itp, jakieś "heye"
w chórkach, które kojarzą mi się bardziej z dokonaniami The Prodigy
niż z Mansonem. Kończąc wywody na temat jakości utworów z "Mechanical
Animals", chciałbym się zatrzymać przy dwóch kawałkach. Pierwszy to
"I Don't like the Drugs (But the Drugs Like Me)". Gdy to usłyszałem,
to dosłownie nogi się podemną ugieły. W chórkach śpiewa chyba jakaś
czarnoskóra wokalistka po sześćdziesiątce w podobnych klimatach, jak
w kościołach Baptystów. Wysokie tony i soulowy klimat końcówki tego
numeru, spowodował, że mało co nie rozpierdoliłem tej płyty w drobny
mak. Drugi z utworów, zostawiających niesmak na twarzy industralnego
maniaka, to "Fundamentally Loathsome" - panie i panowie, chyba pierwszy
numer Marilyn Mansona o tak prostym i banalnym instrumentarium i solówką
(!!!) pod koniec numeru! Tego nie da się opisać, to trzeba po prostu
usłyszeć.
Tak mniej więcej wyglądają moje odczucia po kilkakrotnym wysłuchaniu
tej płyty. Wiem, że trochę za bardzo ją skrytykowałem, ale dla
kogoś, kto ubówstwiał "Antichrist Svperstar", nie ma gorszej rzeczy
niż "Mechanical Animals". Wydać może się Wam jednak dziwne, że po
tak destrukcyjnej recenzji dałem tej płycie tak wysoką ocenę. Mimo
wszystko, czy podoba mi się czy nie, jest porządnie zrealizowana, długa
i nie nudzi się. Dla wielbicieli lżejszych klimatów, będzie to
dobra lokata zaskórniaków. Właśnie, jeśli już jestem przy cenach,
to chciałbym opierdolić jej wydawców na Polskę, że za cenę osiemnastu
złotych za kasetę album ma gorszą wkładkę, niż polskie zespoły
undergroundowe. Nie wiem, czy to przez oszczędność papieru, ale nie
znajdziesz tutaj żadnych tekstów, ani dużej ilości zdjęć, jakie zdobią
kompaktowe wydanie. Do kurwy nędzy, tak się nie powinno traktować swoich
klientów.
PS. Cytat z początku pochodzi z utworu "I Want to Disappear" i chyba
najlepiej oddaje, jak bardzo zmienił się pan Manson na przestrzeni tego
roku. Łącznie ze sztucznymi piersiami, co pozostawiam bez komentarza...
autor: Kornik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
Witam
Gibek (gość, IP: 31.22.103.*), 2012-05-08 15:05:01
| odpowiedz | zgłoś
Recenzja w pelni profesjonalna, w porownaniu z Antichrist Superstar to zupelnie inna bajka, a wlasnie klimat piosenki razem z owczesnym imagem zepsolu tworza bardzo spojna calosc, plyta jest lzejsza bardziej komercyjna, jednak slucha jej sie przyjemnie
|
| |
&$&$$
boleń (gość, IP: 77.237.16.*), 2012-02-12 22:03:03
| odpowiedz | zgłoś
plytka nie jest tak dobra jak antichrist ale nie z powodu zwrotu w strone bardziej przystepnych melodii i dosc ugrzecznionego brzmienia; jej glowna wada jest nierownosc; kawalki genialne jak chocby opluty w recenzji 'fundamentally loathsome' czy numer tytulowy sasiaduja z bezplciowymi fillerami (np.'posthuman', 'user friendly'); i wlasnie za to ze z polowe numerow zawsze przewijam, tez dalbym 6
|
| |
Czarnoskóra wokalistka pod 60tkę
Tectonic (gość, IP: 89.228.202.*), 2010-05-27 21:15:49
| odpowiedz | zgłoś
Czarnoskóra wokalistka pod 60tkę w utworze I Don't Like The Drugs ( But The Drugs Like Me) to nikt inny jak Nikki Harris na codzień śpiewająca w chórkach Madonny oraz wokalistka niektórych nagrań dance'owej popualrnej grupy Snap! :):) już widzę zdziwienie na waszych twarzach :)
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|