zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Megadeth "So Far, So Good... So What!"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 91%
liczba ocen: 224

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Megadeth "So Far, So Good... So What!"

Nazwa zespołu: Megadeth
Tytuł płyty: "So Far, So Good... So What!"
Utwory:  Into The Lungs Of Hell; Set The World A Fire; Anarchy In The U.K.; Mary Jane; 502; In My Darkest Hour; Liar; Hook In Mouth
Wykonawcy:  Dave Mustaine - wokal, gitara; David Ellefson - gitara basowa, wokal; Jeff Young - gitara; Chuck Behler - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Capitol Records Inc.
Rok wydania: 1989
Data napisania recenzji: 24.11.2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

To album, o którym się mówi jako najsłabszym dokonaniu zespołu (nie biorąc pod uwagę "Risk" oczywiście). Osobiście nie rozumiem w ogóle takiej oceny, bo naprawdę trudno mi znaleźć na "So Far, So Good... So What!" jakieś słabsze momenty, a tym trudniej powiedzieć coś złego o tym albumie jako całości. Według mnie jest to dzieło, na którym można usłyszeć ostatnie brzmienia nieskomercjalizowanego Megadeth. Zadziorność, wściekłość - to główne wyznaczniki charakteru albumu.

Jeśli chodzi o stronę muzyczną, na dobry początek mamy napakowany ognistymi solówkami, dynamiczny "Into The Lungs Of Hell". Doskonałe wprowadzenie! Następnie na krótko się uspokaja, słychać w tle jakieś stare nagranie z winyla The Ink Spots z tekstem: "I don't want to set the world afire...". I w tym samym momencie spada pocisk, wybuch zagłuszający te bzdurne słówka. Teraz z płomieni wyłaniają się Young i Mustaine, rozpoczynający długą partię solową, po której w końcu pojawia się wokal. Warto dodać - wokal, który brzmi równie wściekle, jak na poprzednich krążkach (tj. "Killing Is My Business..." i "Peace Sells..."). Analizując w tym utworze całą naszą rzeczywistość, Dave podsumowuje: "No survivors! Set the world afire!". Nadchodzi słynny cover The Sex Pistols "Anarchy In The U.K.". Chyba nie ma co się o nim rozpisywać. Jest to po prostu numer, który stał się obowiązkowym elementem każdego występu Megadeth. Kolejny jest najbardziej złożony na tym albumie "Mary Jane", rozpoczynający się wyznaniem narkomana, a następnie wolną, dość łagodną, choć celowo przerywaną solówką. Początek bardzo spokojny. W pewnym momencie muzyka nabiera tempa, następują szybkie solówki, a nastój opanowania przeradza się nagle w paniczny strach... Na dokładkę mamy bardzo zbliżony tematycznie "502", który z kolei obrazuje już chyba życie Mustaine'a. :) Jak to śpiewa "Driving fast makes me feel good". Rzeczywiście, bo jakiś czas po wydaniu albumu został zatrzymany za zbyt szybką jazdę. Przy okazji znaleziono w jego krwi alkohol i chyba 7 (niektóre źródła donoszą, że było ich 11) różnych narkotyków. Nic dziwnego więc, że jazda sprawiała mu taką przyjemność... Nadchodzi "In My Darkest Hour", do którego muzyka powstała zaraz po śmierci Cliffa Burtona. Nieco później doszedł tekst, nie mający właściwie nic wspólnego z byłym gitarzystą Metalliki. Nastrojem i strukturą bardzo przypomina "Mary Jane", choć zdecydowanie nie ta tematyka. Myślę, że w tym przypadku można się odwołać do przeszłości Mustaine'a - kiedy to wyleciał z Metalliki. Muzycznie, jak we wszystkich utworach na tym albumie, zwracają uwagę świetnie opracowane partie gitar, a także dobra gra perkusji i basu. Dochodzimy do przedostatniego "Liar", bardzo dynamiczny numer, zagęszczony szybkimi solówkami, ale mimo to chyba najłatwiej wpadający w ucho z tego albumu. Brzmi właściwie jak szybsza wersja "Skin O' My Teeth", no i oczywiście nie jest tak "plastikowy". Szkoda, że niegrywany już na koncertach, bo według mnie jest to jeden z najlepszych numerów do wystawiania na żywo. Może to wina tekstu, bo budzi skojarzenia, że jego adresatem jest James H.... Trudno się zorientować, kiedy nadchodzi ostatni numer z "So Far, So Good... So What!" - "Hook In Mouth". Przyznam się, że z tego dzieła to mój zdecydowany faworyt. Charakterystyczne wejście gitar, po którym nadchodzi trzydziestosekundowa partia Ellefsona i Behlera. Po czym znów pojawia się riff z początku i wchodzą gitary. Tekst jest typowo polityczny, a w całej kompozycji występują częste zmiany tempa. Numer, podobnie jak "Liar", jest wręcz stworzony do grania na koncertach, głównie ze względu na refren. Na końcu mamy początkowy motyw utworu, co doskonale zamyka całość.

Wiem, że znajdzie się masa ludzi którzy kompletnie się ze mną nie zgodzą, bo ja stawiam to wydawnictwo zaraz za "Rust In Peace" (który jest dla mnie numerem jeden Megadeth). Może nie jest tak dobry muzycznie i produkcyjnie jak - powiedzmy - "Countdown To Extinction" czy "Youthanasia", ale ma zdecydowaną przewagę jeśli chodzi o charakter, warstwę tekstową. Poza tym ten album brzmi "świeżo" i nie jest skażony żadnymi wpływami. To czysty Megadeth. Słychać przede wszystkim, że muzyka wyraża uczucia.

autor: Serpenth

tutaj od 4.02.2002

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

Zobacz: Wasze komentarze (poniżej)

 Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:

Metallica "Master Of Puppets"
- autor: Tomasz Kwiatkowski
- autor: Qboot

Slayer "Seasons in the Abyss"
- autor: Woland

Judas Priest "Painkiller"
- autor: Sinner

Virgin Snatch "Act of Grace"
- autor: Krzysiek "kksk"
- autor: kriz

Behemoth "The Apostasy"
- autor: Zagreus
- autor: Ugluk


 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!


 
Wspomnienia...
slayter (wyślij pw), 2009-10-08 11:28:46 | odpowiedz | zgłoś
Jak widzę okładkę tej płyty, to od razu pojawiają się wspomnienia jakiejś pirackiej kasety z 92-93 roku. Energia, kanonady dźwięków, furia, moc. Nie ma co opisywać konkretnych utworów, ale in my darkest hour zabija - "Powoli do celu dojść się nie da, więc przyśpieszamy". Nie sądziłem, że tak można grać na wiośle. Dla mnie to klasyka. Płyta była dla mnie równie przerażająca (na tamte lata i mój ówczesny wiek) jak ride the lightning. No, może nawet bardziej bo muzyka na so far jest"kąśliwa" . Dzięki dave, za walnięcie w pysk hetfielda. W innym przypadku może nie byłoby so far so good...

 
brud
boleń (gość, IP: 85.89.162.*), 2009-10-02 22:08:20 | odpowiedz | zgłoś
nie jest to moze album tak udany jak rust in peace czy peace sells ale ustepuje im w niewielkim tylko stopniu; znowu swietne kompozycje, wscieklosc i porazajaca ekspresja, podkreslone oblesnie surowym brzmieniem (chyba efekt niezamierzony wynikajacy z przepuszczenia kasy na nagrania na dragi); razi mnie tylko kiepska realizcja bebnow; no i plytka moglaby trwac te pare minut dluzej ; wstyd nie znac

 
Dałbym dziesiątkę
Szejtans (gość, IP: 83.29.204.*), 2009-05-23 11:30:01 | odpowiedz | zgłoś
Bez dwóch zdań jest to album, który mógłbym zaliczyć do thrashowego kanonu lat 80., obok "Master of Puppets" czy "Extreme Aggressions" Kreatora. Częste zmiany tempa, agresja, dynamika, melodie, świetne solówki, czyli wszystko co w thrashu najlepsze! Jedna z najlepszych płyt Megadeth!

 
So far,so good... so...
Wojtek 777 (gość, IP: 83.12.191.*), 2008-08-26 08:47:28 | odpowiedz | zgłoś
To najbardziej thrashowy album zespołu.Nie wiem,czy jest najlepszy,czy tylko mieści się w pierwszej trójce płyt,ale go uwielbiam.Fakt,że jest bardziej thrashowy niż reszta płyt Megadeth,może przez to mniej oryginalny niż poprzednia i następna płyta,ale ja go uwielbiam.

 
Dla mnie to jest ulubiony album Megeadth
krzaq (gość, IP: 83.27.47.*), 2008-03-29 16:37:12 | odpowiedz | zgłoś
Taka muzyka się juz później nie zdarzyła. Te szalone struktury utworów znane już z poprzednich 2 albumów ale do tego świetne melodie.

Dla mnie najbardziej klimatyczny album - numero uno !!!

 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Megadeth

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Megadeth

"Cryptic Writings"
autor: Szymon Majewski

"Cryptic Writings"
autor: Acid

"Cryptic Writings"
autor: rick

"Endgame"
autor: Megakruk

"Hidden Treasures"
autor: Chaos

"Risk"
autor: Jarek Z

"Risk"
autor: Adam "Tool" Ulecha

"Risk"
autor: Serpenth

"So Far, So Good... So What!"
autor: Serpenth

"The System Has Failed"
autor: Serpenth

"The System Has Failed"
autor: Elwood

"The World Needs A Hero"
autor: m00n

"The World Needs A Hero"
autor: Chaos

"The World Needs A Hero"
autor: Elwood

"United Abominations"
autor: RJF

"Warchest"
autor: Megakruk


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Co robisz, kiedy jeden z Twoich ulubionych zespołów wydaje płytę, która Ci się nie podoba?

 



"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2010 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas