Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
853 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Metallica "...And Justice For All"
|
Nazwa zespołu: Metallica
Tytuł płyty: "...And Justice For All"
| Utwory: |
Blackened; ...And Justice For All; Eye Of The Beholder; One; The Shortest Straw; Harvester Of Sorrow; The Frayed Ends Of Sanity; To Live Is To Die; Dyers Eve |
Wydawcy: Vertigo
Rok wydania: 1988
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Recenzja ta z pewnością dla wielu osób może wydać się zaskoczeniem. Na
początku chciałem więc zaznaczyć, że słucham metalu dłużej niż miesiąc,
znam inne zespoły poza Metalliką i zdaję sobie sprawę z tego, jaką
muzykę 4 jeźdźcy obecnie uprawiają. Nie zmienia to jednak faktu, że
"...And Justice For All" to świetna płyta, choć przez niektórych zupełnie
zapomniana. Do niedawna była zapomniana także przeze mnie, ale przez
przypadek wylądowała w odtwarzaczu po jakimś pół roku przerwy i uderzyła
we mnie jak błyskawica niezwykła Thrashowa moc, połączona z doskonałą
harmonią. Pomimo, że niektóre utwory mają prawie dziesięć minut, nie ma
mowy o dłużyźnie. Rozbudowane riffy, ciekawe solówki i przede wszystkim
świetna perkusja Ulricha, który zagrał na "Justice" niesamowicie,
sprawiają, że po jednym zapuszczeniu, płyta na długo nie wyjeżdża z
odtwarzacza. Jest to także poważniejszy debiut Jasona Newsteda w barwach
Metalliki, choć może nie do końca, ponieważ udzielał się artystycznie
przy pisaniu jednego utworu, a na całej płycie przyjemnego dudnienia
basu niemal nie słychać. Jest zagłuszony przez potężne bębny Larsa.
Odpalamy :). Na początku wita nas nastrojowe intro. To właściwie
dwie gitary grające taką miłą, Metallikową melodyjkę, odwróconą
nie wiedzieć czemu, do tyłu. Tak zaczyna się "Blackened", piosenka
poświęcona mamusi Ziemi, jedyny utwór, w którym udzielał się twórczo
Newsted. Warstwa muzyczna to to, czego można oczekiwać od porządnego
Thrashu. Są więc zmiany tempa, rozbudowane riffy i rozwrzeszczany
wokal. Wszystko to zagrane przy zabójczych prędkościach, wyznaczanych
przez bębny Ulricha. Po prawie 7 minutach szaleństwo ustępuje ślicznej,
akustycznej melodyjce. To "...And Justice for All" - tytułowy utwór
opiewający skorumpowane sądy w USA. Jest to jeden z dwóch najdłuższych
kawałków na płycie. Dla niektórych ciężki do przełknięcia, dla mnie
świetny :). Zmiany tonacji, tempa, ciekawe przejścia, akustyczne
wstawki i po raz kolejny ta perkusja... Jeden z kawałków, który można
natychmiast rozpoznać właśnie dzięki charakterystycznej partii Larsa. Po
tytułowym utworze przychodzi czas na "Eye Of The Beholder". Zaczyna
się ciszą i leci coraz głośniej. W uszy rzuca się świetna, bardzo
charakterystyczna gra Hammetta. Tekst traktuje o ograniczaniu wolności
przez ogólnie pojętych NICH :), czyli ludzi, którzy za tym wszystkim
stoją. Kolejny utwór to kultowy "One". Odgłosy walki przeradzają się
w smutną balladę. Jej bohaterem jest młody człowiek, który stracił
na wojnie wszystko, co tylko można stracić, czyli ręce, nogi, słuch,
wzrok, mowę. Taki żyjący mózg. Zresztą świetnie przedstawia to teledysk,
ilustrowany wstawkami z filmu "Johny poszedł na wojnę". Nazwa ballada
nie jest może do końca prawdziwa, bo w drugiej połowie "One" przemienia
się w jeden z najostrzejszych kawałków na płycie. Warto wspomnieć o
doskonałej solówce Hammetta, jednej z moich ulubionych. Piąta piosenka,
"Shortest Straw", to wolny, ciężki thrash. Hetfield atakuje w niej
brak tolerancji i "polowania na czarownice". "Harvester of Sorrow"
jest z pewnością jednym z najlepszych produktów Metalliki. Klimat
podobnie jak w poprzednim - ciężko i wolno. Trudno jest mi opisać go
słowami, po prostu coś niesamowitego. "The Frayed Ends Of Sanity" to
z kolei moim zdaniem przedsmak tego, co Metallica miała zaserwować na
kolejnej płycie. Dość rozbudowany, pauzy, bardzo ciekawe, dublowane w
różnych tonacjach partie gitary i interesujące solo Hammetta sprawiają,
że słucha się go z przyjemnością.
Przyszedł czas na kolejne dzieło sztuki. Niemal dziesięcio-minutowy
instrumentalny utwór, będący jakby formą pożegnania z Cliffem Burtonem,
pierwszym basistą Metalliki, który zginął w tragicznym wypadku. Wstęp
grany na gitarach klasycznych wprowadza słuchaczy w melancholijny
nastrój. Wchodzi mocna perkusja Larsa i przesterowana już gitara
Jamesa. Jedyne słowo, które przychodzi mi do głowy na temat tego utworu
to "potęga". Dołącza się też Kirk, grając solową melodię. Drobne zmiany
tempa i różne kombinacje riffów sprawiają, że utwór jest niezwykle
rozbudowany. Pierwszą solówkę zagrał Hammett. Nie jest ona jakimś
wyczynem, jednak ma świetną melodykę i wpada w ucho na dłużej niż jakieś
piski niektórych gitarzystów solowych-grafomanów. Wchodzi bardzo smutna
melodia, gitary zamieniają się na akustyczne. Klimat, a zarazem thrashowa
technika. Drugie solo zagrał Hetfield. Ponownie nie jest to jakieś mega
szybkie latanie rączką po gryfie i onanizm po skalach. Jednak jest w nim
coś, co sprawia, że nie można się od niego oderwać. Może to dawka emocji,
którą Hetfield zawsze przemyca w swoich solówkach? W połowie ósmej minuty
James recytuje wiersz napisany przez Cliffa. Na koniec gitary powracają do
akustycznej melodyjki znanej z początku. Przerywa ją agresywna perkusja
Larsa. Jeden z najszybszych utworów Metalliki. Po raz kolejny thrash
w najlepszym wydaniu. Ciekawe riffy, drobne pauzy, zmiany tonacji i
tempa. Niesamowita technika. Od razu widać, że Ulrich nie jest średnim
perkusistą. Emocje podwyższa świetna, szybka, lecz nie pozbawiona melodii
solówka Kirka. W tekście Hetfield atakuje rodziców, którzy zamykają oczy
swoim pociechom. Niesamowita dawka emocji i... koniec.
Tak kończy się jeden z najważniejszych thrashowych albumów. Dzieło,
którego mogę słuchać na okrągło, dzieło, które rozwala wszystkie kapele
black metalowe razem wzięte. Polecam tę płytę wszystkim, którzy zwątpili
w Metallikę.
autor:
Didejek
|
tutaj od 8.11.1999
|
|
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Zobacz:
Wasze komentarze (poniżej)
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
haha
vaderhead (gość, IP: 83.7.238.*), 2009-12-25 10:46:07
| odpowiedz | zgłoś
ale żeście się wszyscy obudzili z tą płytą !!! a było to tak, jak wyszła to wszyscy się zachwycali jaka to moc i energia, wtedy thrash był na fali, mówiono że to najostrzejsze dzieło Metalliki i że już nie nagrają niczego mocniejszego, później przyszła rewolucja lat 90tych i już ta płyta to był obciach, nawet sama Metallika nie grala utworów z tej płyty na koncertach, tylko taki medley z najlepszymi fragmentami. Dopiero od kilku ostatnich lat wraz z renesansem thrashu, znowu jest modna. Generalnie dla mne to już zamierzchłe czasy, aczkolwiek zawsze słuchając tej płyty wspominam tamte czasy, taki soundtrack z mojego życia, więc obojętnie czy ktoś ją lubi, czy nie dla mnie zawsze będzie wyjątkowa i to mimo tego że fatalne jest tam jak na mój gust brzmienie stóp, i perki w ogóle, zero blach, zero bassu, kompozycje nieco rozwleczone to mam sentyment i słucham tego czasami po prostu z dużą przyjemnością. wesołych świąt :)
|
| |
Shortest Straw Wolne ?
nie sądzę ...
|
| |
AJFA
to moim zdaniem najlepszy album Metalliki. Jest ciężki, thrashowy i podobają mi się na nim wszystkie utwory (z MOP'a nie lubię The thing that should not be). Mój ulubiony utwór zz tej płyty to zdecydowanie Blackened. I na koniec dodam, że AJFA to chyba najbardziej niedoceniany album, o jakim słyszałem...
|
| |
IMO
paVlo (gość, IP: 212.244.229.*), 2009-03-16 21:11:08
| odpowiedz | zgłoś
IMO to właśnie And Justice.. jest najlepszą płytą Mety. Porywa mnie niesamowitym klimatem..Szkoda jednak ze Cliff (R.I.P) nie mogl juz z nimi tego nagrac..
|
| |
Shortest Straw to wolny kawałek ?!
sandman (gość, IP: 83.6.42.*), 2008-07-17 16:35:15
| odpowiedz | zgłoś
Gościu, jeśli dla Ciebie "The Shortest Straw" to wolny kawałek, to ja nawet nie chce wiedzieć co rozumiesz przez pojęcie szybkiego utworu.
|
| |
ale...
Kosikov (gość, IP: 83.26.136.*), 2008-07-17 14:36:57
| odpowiedz | zgłoś
w każdym razie Cliff był najlepszym basistą Metallicy...
|
| |
Burton nie był pierwszym basistą MA
Norbert Nytko (gość, IP: 83.9.159.*), 2008-06-02 14:04:01
| odpowiedz | zgłoś
MetallicA przed wydaniem Kill'em All miała innego basiste...
|
| |
re: Burton nie był pierwszym basistą MA
Był pierwszym który z nimi coś nagrał
|
| |
Dyers Eve??
matchaos (gość, IP: 83.28.57.*), 2010-02-13 20:04:01
| odpowiedz | zgłoś
a gdzie do k*** Dyers Eve??? to jeden z najlepszych kawałków Metallic'y!
|
| |
re: Dyers Eve??
Domius (gość, IP: 217.153.242.*), 2010-04-30 18:50:13
| odpowiedz | zgłoś
@ matchaos: wydaje mi się, że poniższy fragment z końcówki recenzji dotyczy Dyers Eve, tylko coś musiało wciąć w tekście.
Jeden z najszybszych utworów Metalliki. Po raz kolejny thrash w najlepszym wydaniu. Ciekawe riffy, drobne pauzy, zmiany tonacji i tempa. Niesamowita technika. Od razu widać, że Ulrich nie jest średnim perkusistą. Emocje podwyższa świetna, szybka, lecz nie pozbawiona melodii solówka Kirka. W tekście Hetfield atakuje rodziców, którzy zamykają oczy swoim pociechom. Niesamowita dawka emocji i... koniec.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|