Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
96% |
| liczba ocen: |
1148 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Metallica "Ride The Lightning"
|
Nazwa zespołu: Metallica
Tytuł płyty: "Ride The Lightning"
| Utwory: |
Fight Fire With Fire; Ride The Lightning; For Whom The Bell Tolls; Fade To Black; Trapped Under Ice; Escape; Creeping Death; The Call Of Ktulu |
| Wykonawcy: |
Kirk Hammett - gitara; Lars Ulrich - instrumenty perkusyjne; James Hetfield - gitara, wokal; Cliff Burton - gitara basowa |
Wydawcy: Polygram Music / Vertigo
Rok wydania: 1984
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Kiedy pierwszy raz słuchałem "Ride the lightning", wydał mi się
on albumem nieco bez sensu, nieporównywalnie gorszym od "Master of
puppets". Jednak kolejne z moich "ulubionych" piosenek z "Mastera"
odpadały, a dwie z "Ride the lightning" ("The call of Ktulu" i "Fade
to black") wciąż trwały w mioim sercu. I tak narodziła się moja miłość
do tego albumu. Odkryłem nagle, że jest on pełen niewyjętych kawałków,
do których nie można zaliczyć właściwie tylko "Trapped under ice". A
jak trzymają się pozostałe utwory? Otóż całkem nieźle. Oprócz tego, że w
miarę śpiewania Hetfieldowi zmienił się trochę głos, "Ride the lightning"
nie zestarzał się ani trochę (w przeciwieństwie choćby do "Kill'em all").
Ale, jak mawia mój kolega, "zacznijmy od początku". Pierwszy utwór to
miła dla ucha siekanka. Nic dodać, nic ująć - trzeba posłuchać. Drugi,
tytułowy, jest również baaardzo ciężki. Numer trzy to "For whom the
bell tolls" (w tym momencie padam na kolana). Otóż, moim skromnym
zdaniem, jest to najlepsza rzecz, jaką zdarzyło się Metallice przez te
kilkanaście lat popełnić. Nad wyraz inteligentny tekst, klimatyczna
muzyka, bardzo oryginalne ścieżki gitary rytmicznej. I ten przester,
taki... taki... taki cudowny (co bym nie napisał, to będzie za mało). W
późniejszym okresie ("...and justice for all") Metallica zaczęła używać
przesterów Mesa/Boogie, cholernie drogich, ale bardzo popularnych i skisła
w przeciętności. "Fade to black" to znowu bardzo klimatyczna ballada, o
bardzo dołującym tekście. Potem mamy największą miernotę albumu - "Trapped
under ice". Tekst jest trochę bez sensu, muzyka bardziej hardrockowa
niż metalowa, aż chce się wrzasnąć jak Max Cavalera na "Refuse/resist":
"What is this shit?!". Słuchamy dalej. Jest "Escape". Trochę dziwny
utwór. Na pewno lepszy od poprzedniego, ale odstający wyraźnie poziomem
od reszty albumu. Pochwała przede wszystkim za tekst. Tekst nomen omen
jakby o mnie... "Creeping death" jest bardzo szybki, ale przypłacił to
tym, że jest znów za lekki. I ten tekst.. opowieść o ucieczce Żydów z
Egiptu. Taka muzyczna ciekawostka. I ostatni utwór. Potężny, kilmatyczny
"CALL OF KTULU" (w tym momencie padam na kolana po raz drugi). To po
prostu trzeba usłyszeć. Przytoczę tylko słowa Michaela Kamena (patrz:
"S&M") na temat tego utworu: "(...) 'The call of Ktulu' jest utworem
symfonicznym nawet bez orkiestry(...)".
Kilka słów podsumowania? MUSICIE TO USŁYSZEĆ!
autor: Mysiak
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|