Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
81% |
| liczba ocen: |
205 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Moonspell "The Butterfly Effect"
|
Nazwa zespołu: Moonspell
Tytuł płyty: "The Butterfly Effect"
| Utwory: |
Soulsick; Butterfly Fx; Can't Bee; Lustmord; Selfabuse; I Am the Eternal Spectator; Soulitary Vice; Dissapear Here; Adaptables; Angelizer; Tired; K |
| Wykonawcy: |
Fernando Ribeiro - wokal; Mike Gaspar - instrumenty perkusyjne; Ricardo Amorim - gitara; Sergio Crestana - gitara basowa; Pedro Paixao - syntezatory, sample |
Wydawcy: Metal Mind Productions / Century Media Records
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Co takiego jest w Moonspellu, że ilekroć bierze się do ręki ich
nowy album, jest się pełnym obaw o to, co usłyszymy? Co takiego jest
w tej kapeli, że każde wydawnictwo, jakie właśnie ukazuje się na
rynku, jest pewnego rodzaju "być albo nie być" dla fanów? Dzieje
się tak chyba dlatego, że Portugalczycy podążają w swoich muzycznych
dokonaniach bardzo nierówną ścieżką i często to co stworzą okazuje
się być dla stałych słuchaczy ciężką próbą. Tak było z "Sin/Pecado"
i po części nawet z "Irreligious", notabene moim ulubionym
albumem. Wielu ludzi nie potrafi zaakceptować tego, że każdy normalny
zespół rozwija się, a brak eksperymentów z jego strony jest tylko
i wyłącznie oznaką regresji. Ja na szczęście nie jestem takim
ortodoksem i "Sin/Pecado" stawiam na równi z poprzednimi
albumami, choć nie ukrywam, że na początku ciężko było mi to strawić.
Na wszystko trzeba czasu - żeby zrozumieć i docenić "Grzech" też.
Gdy po raz pierwszy świat usłyszał, że Moonspell ma zamiar nagrać
nowy album, zastanawiałem się (zapewne jak wielu z Was) w jakie
klimaty prowadzi nas teraz Fernando i spółka. "Sin/Pecado"
w jasny sposób nakreślał ich obecną wizję muzyki, debiutancki album
Daemonarch z rozpierdalającą dawką ciężkiego i agresywnego soundu,
także niczego nie ułatwiał. Podobnie jak wielu moich znajomych,
sądziłem że przez nagranie "Hermeticum" panowie się po prostu
wyszumieli, a przyklejając do tego inną etykietkę, dali jasno do
zrozumienia, że powrotów do korzeni ze strony Moonspell już nie
będzie. A zatem, czy nastąpiło definitywne rozstanie z ciężką
muzą? Otóż nie. Portugalczycy po raz kolejny udowodnili, że jeśli
chodzi o nich, nigdy nie można przewidzieć tego, co stworzą.
"The Butterfly Effect" jest mieszanką "Irreligious"
z "Sin/Pecado". Znajdziemy tu wiele ciężkich akordów,
morderczych wokali i specyficznego klimatu, charakteryzującego
pierwsze wydawnictwa Moonspell, ale z drugiej strony nie należy
zapominać, że przeplatane jest to wszystko spokojnym śpiewem,
ambitnymi melodiami i eksperymentalnymi partiami klawiszy, jakich
wiele możemy spotkać na poprzednim albumie. Gdy po raz pierwszy
usłyszałem otwierający płytę "Soulsick", od razu nasunęło
mi się porównanie z "Opium". Nie jest to może tak ciężki i
agresywny numer, ale zbudowany jest na podobnej zasadzie - jego
siła rośnie wraz z każdą kolejną sekundą. I do tego ten morderczy
growling - Fernardo mnie zaskoczył. Pierwszy utwór zawsze pełni
rolę wizytówki płyty, dlatego myślałem, że po tak mocnym kawałku,
Moonspell w drugim utworze spuści nieco z tonu. I znowu zaskoczenie.
"Butterfly FX" równa z ziemią. Znowu klimat rodem z
"Irreligious", chwytliwy, melodyjny refren i ostry wokal.
W tym momencie byłem już kupiony. Co prawda, mój entuzjazm nieco
opadł przy "Can't Bee", który rozpoczyna się bardzo łagodnie
i spokojnie, ale za to znowu odpadłem po refrenach, kiedy Moonspell
gra bardzo piękny i melodyjny motyw... ile fabryka dała.
"Lustmord" to już ostra jazda, w refrenach pobrzmiewają echa
"Wolfheart", dla wielbicieli starych klimatów sam miód.
"Selfabuse" to bardzo zakręcony kawałek, Fernando śpiewa
tutaj na trzy sposoby. Najpierw cichy i kompletnie niezrozumiały
w potoku innych dźwięków szept (momentami brzmi jakby był przetwarzany
elektronicznie), potem chóralny śpiew, by w refrenie zaskoczyć
grobowym wokalem. Zajebisty utwór. "I am the Eternal Spectator"
to kolejny dziwoląg. Początek to czysta elektronika, przypominająca
nieco "Euroticę", potem szybkie gitary i znowu te chore
dźwięki. Cały utwór śmierdzi "Sin/Pecado" na kilometr :)
"Soulitary Vice" ma niski, dołujący motyw przewodni, Fernando
po raz kolejny popisuje się swoimi umiejętnościami wokalnymi, choć
znowu nie mogłem pozbyć się wrażenia, że niektóre liryki rzeźbione
są przez jakieś elektroniczne pudełko. "Disappear Here" to
utrzymany w średnim tempie, spokojny numer. Żadnych eksperymentów,
fajna balladka na rozładowanie po trzech poprzednich, totalnie
zakręconych numerach. "Adaptables" jest ostry, ale z drugiej
strony eksperymentalny. W tle brzdąkają jakieś dziwne dźwięki,
wokale Fernanda są momentami tak przesterowane, że trudno poznać
jego głos. "Angelizer" to według mnie najlepszy numer tej
płyty. Spokojne zwrotki i rozpierdalające refreny - pomieszanie
"Hermeticum" z "Sin/Pecado" - to ostatnie tyczy się
tych zajebistych klawiszy wprasowanych w ciężkie partie gitar.
"Tired" to kolejne niesamowite dzieło. Wolny jak walec utwór,
z chórami, pięknym i przepełnionym smutkiem wokalem Fernanda, który
stanowi cudowny i wspaniały finał jednej z najbardziej dojrzałych
i ambitnych płyt w dorobku Moonspella. Został jeszcze tajemniczy
"K", ale to utwór wyłącznie instrumentalny, pozostawiający
piękne wspomnienia po tym zajebistym albumie.
Płytę polecam przede wszystkim tym, którzy w Moonspella przestali
już wierzyć. "The Butterfly Effect" jest mocnym przykładem
na to, że portugalczycy potrafią wciąż grać ostro i tworzyć numery
ze specyficznym dla siebie klimatem. Po kilku przesłuchaniach
myślałem, że ta płyta powinna ukazać się pomiędzy "Irreligious",
a "Sin/Pecado" - wtedy może ludzie nie doznaliby takiego
szoku po tej stylistycznej przemianie. Ale im dłużej jej słucham,
tym coraz bardziej wydaje mi się to nierealne. "The Butterfly
Effect" jest bowiem płytą o wiele cięższą od "Irreligious"
i mimo, że wpływy z "Sin/Pecado" są mocno zauważalne, to
jednak Moonspell wytycza tutaj zupełnie nową drogę - drogę, w którą
mam nadzieję skieruje się także w przyszłości. Chociaż... po tym
zespole już chyba nigdy nie będzie nic wiadomo. "The Butterfly
Effect" jest najlepszym tego przykładem.
Faworyty: "Soulsick", "Butterfly FX", "Soulitary Vice", "Angelizer", "Tired".
autor: Kornik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|