zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> My Dying Bride "The Angel and the Dark River"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 96%
liczba ocen: 206

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: My Dying Bride "The Angel and the Dark River"

Nazwa zespołu: My Dying Bride
Tytuł płyty: "The Angel and the Dark River"
Utwory:  The Cry of Mindkind; From Darkest Skies; Black Voyage; A Sea to Suffer In; Two Winters Only; Your Shameful Heaven
Wykonawcy:  Aaron "Aaron" Stainthorpe - wokal; Andrew Craighan - gitara elektryczna; Calvin - gitara elektryczna; Ade - gitara basowa; Martin "Martin" Powell - wiolonczela; Rick "Rick" Miah - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Peaceville Records / Music For Nations / Metal Mind Productions
Rok wydania: 1995
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9

Od niepamiętnych czasów mam sentyment do brytyjskich zespołów. Zwłaszcza do tych z Anglii, z West Yorkshire, z Bradford... Wiadomo, nazwy same cisną się na usta. Nazwy dwóch potężnych MISTRZÓW, których muzyka wymyka się jakiejkolwiek kontroli, jakimkolwiek porównaniom. Jednym z majestatycznych bogów jest kultowy My Dying Bride...

Rok 1995... To właśnie wtedy świat po raz trzeci zapłakał pod ciężarem okrutnego bólu. My Dying Bride po przecudownym i genialnym "Turn Loose the Swans" stworzyli kolejne wiekopomne arcydzieło, zanurzone w otchłani przeraźliwej Męki, nieuleczalnego Cierpienia, najdoskonalszego Piękna... Dzieło jak zwykle okraszone podniosłym, poetyckim tytułem... "The Angel and the Dark River"...

Bezradność i zachwyt... te stany nie są obce tym, którzy mieli okazję zetknąć się z twórczością Umierającej Narzeczonej. Tak było na dwóch poprzednich albumach. Tak jest i tutaj, na "The Angel and the Dark River". Kolejny raz MUZYKA przerasta nawet najbardziej bogate słowa. Bo jak w kilku zdaniach opisać wszechstronny smutek, subtelnie falujący po strzępkach rozdartych dusz ("The Cry of Mindkind", "From Darkest Skies")? Jak za pomocą prostych wyrazów i definicji odzwierciedlić desperackie PIĘKNO tak dogłębnie wnikające w każdy zakamarek zdguzgotanej duszy ("Two Winters Only")...? Nie tędy droga. Przepustką do tej muzyki są sprzeczne emocje, ukryte na najgłębszym dnie rozdartego serca. "The Angel and the Dark River" zastanawia przez swój Smutek, Strach i agonalne Piękno. Jest jak kojąca podróż przez zapomnienie, stłumiony ból, ukrywane pragnienia... Atmosferę osamotnienia na pewno potęgują, jak zwykle niesamowite, liryki Aarona. Ale nie od dziś wiadomo, że nie jest On kolejnym wokalistą piszącym teksty do muzyki, a Prawdziwym Poetą. Metaforyczna poezja (śmierć, religia, miłość - niezmiennie) znakomicie współgra z Jego uczuciowym głosem. Tym razem zabrakło mocnych growlingów, charakterystycznych i dla "As the Flower Withers", i dla "Turn Loose the Swans". Jednak muzyka absolutnie nie stała się przez to uboższa. Wręcz przeciwnie - przytłacza bogactwem treści, wymaga maksymalnego skupienia i oddania. Po dotarciu do jej wnętrza wiadomo będzie, dlaczego tym razem zabrakło growlingów. Tu liczy się przede wszystkim harmonia, wyciszenie, refleksja. Brutalne wokale mogłyby nieświadomie zabić ducha TYCH dźwięków, usunąć w cień prawdziwą wartość tego DZIEŁA.

"The Angel and the Dark River" przypomina lament bladego człowieka, stojącego nad łożem swej umierającej narzeczonej... Dramatyzm, ból, nad którym nie można zapanować, podniosła erotyczna atmosfera, przeraźliwie piękny smutek, mistrzowskie wykonanie - po prostu. Zresztą, co tu dużo mówić - to znów wspaniałe DZIEŁO tego zespołu. Nastroje, jakich nie spotyka się u innych kapel, mnóstwo uczuć i różnorodnych emocji. Ale czy to dziwne? Nie, bo NIKT nie gra tak samo, a nawet podobnie. Bo NIE MA dwóch My Dying Bride.

autor: Margaret

tutaj od 23.12.1999

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!


 
Dobra
Wotan (wyślij pw), 2008-11-04 22:29:38 | odpowiedz | zgłoś
Prawie tak dobra jak "Like Gods of the Sun"

 
dla mnie ich najlepsza plyta
BenGlenton (gość, IP: 77.253.80.*), 2008-10-22 18:22:45 | odpowiedz | zgłoś
j.w.


 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- My Dying Bride

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: My Dying Bride

"34.788%... complete"
autor: Gollum

"As the Flower Withers"
autor: Margaret

"The Angel and the Dark River"
autor: Margaret

"The Barghest O' Whitby"
autor: Megakruk

"The Dreadful Hours"
autor: Arhaathu

"The Dreadful Hours"
autor: Michu

"The Light at the end of the World"
autor: Gollum

"The Light at the end of the World"
autor: Miki(S)

"The Light at the end of the World"
autor: Margaret

"Trinity"
autor: kwas

"Turn Loose the Swans"
autor: Margaret

"Turn Loose the Swans"
autor: Miki(S)


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Która to błyskawiczna sonda na rockmetal.pl?

 


"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas