Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
86% |
| liczba ocen: |
74 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: My Dying Bride "Trinity"
|
Nazwa zespołu: My Dying Bride
Tytuł płyty: "Trinity"
| Utwory: |
Symphonaire Infernus Et sepra empyrium; God is alone; De Sade Soliloquay; The Trash Of Naked Limbs; Le Cerf Malade; Gather Me Up Forever; I Am a Bloody Earth; The Sexuality Of Bereavement; Crown Of Sympathy |
Wydawcy: Peaceville Records
Rok wydania: 1995
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Płyta "Trinity" My Dying Bride to już odległe czasy. Czasy, w których się jeszcze
muzykom nie śniło, że mogą stworzyć coś takiego jak "The Angel And The Dark
River" czy "Like Gods Of The Sun" i tym samym odejść od deathowego wokalu. Co
prawda widoczne były już pewne eksperymenty, dotyczące zmiany głosu, szczególnie
w utworze kończącym płytę i zapowiadającym nadejście nowej ery w ich twórczości.
Kompozycje są mroczne, ciemne ale pozostawiają światełko nadziei na ujrzenie
nowego, lepszego świata z czystym słońcem, zobaczenia rzeczy widzianych dopiero
po śmierci. W świecie "Trinity" przewijają się motywy wiary, zagłady, miłości,
wędrówki i poszukiwania. Płyta przesycona jest bólem. Bohater czuje się
odrzucony, niedoceniony, wyraża się gniewem.
Muzycznie jest porównywalna do "As The Flower Withers", choć wydaje się być
klarowniejsza i czystsza, bardziej wyważona, może nawet skierowana do szerszego
odbiorcy. Aaron śpiewa jak dawniej, choć niektórzy mogą się oburzyć, że
ktokolwiek może nazywać "to" śpiewem, natomiast ja się za to oburzam, jak ktoś mi
mówi, że rap i jego odmiany to śpiew ;-) Trudno w stosunku do My dying Bride
okreslic, kto jest zdecydowanym liderem grupy, tak samo i na tej płycie trudno
rozstrzygnąć, kto miął największy wpływ na jej wyraz i strukturę. Ciężko
wyodrębnić i paść na kolana przed jakąś partia solowa, przecież praktycznie ich
nie ma. Czy świadczy to o braku umiejętności technicznych? Wydaje mi się, że
wirtuozeria i popisy solowe to nie ten nurt. Muzyka tworzy całość, przybiera
właśnie taka formę, gdyż chyba tylko w ten sposób może oddać emocje i stworzyć
oczekiwany klimat. Solówki nie są aż tak zdecydowanym środkiem wyrazu, nie
pasowałyby do My Dying Bride, zakłócałyby monotonie, rozkojarzały, ocierały łzy,
a nie o to chodzi. Nawet, gdy występują jakieś motywy, mogące przypominać
solówkę, są grane w formie riffu z powtarzającymi się pozycjami. Muzycy idealnie
się uzupełniają i wspierają, dlatego tworzą tak zgrany zespól, czekają na siebie,
nikt nie wydaje się być zachłanny i żądny liderowania, każdego się słyszy, o
nikim się nie zapomina, wszyscy są ważni. Pisze to pod wrażeniem "Crown Of
Sympathy", kiedy to gitary toczą riff, wokal płacze i skrzypek... jakby
przeszywał cisze i spokój, krótkimi ciętymi jak brzytwa wstawkami na wiolinach. W
ogóle ważna w tego typu muzyce jest perkusja. Ona w znacznym stopniu buduje
klimat. Nie wystarczają już tylko dwie stopy dudniące przez cały utwór, trzeba
czegoś więcej, jakiś riff nie tylko rytm.
Lirycznie trochę nie rozumiem "Trinity", nie przytłacza mnie aż tak bardzo,
szukałem w niej czegoś, ale zapomniałem co to miało być. Czy jest idealna? Nie
wiem...
autor: kwas
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
małe sprostowanie
asasfa (gość, IP: 83.9.250.*), 2008-07-15 15:54:27
| odpowiedz | zgłoś
przecież to jest zbiór pierwszych epek, dem, albo czegoś tam innego
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|