Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
89% |
| liczba ocen: |
103 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Nevermore "The Politics of Ecstasy"
|
Nazwa zespołu: Nevermore
Tytuł płyty: "The Politics of Ecstasy"
| Utwory: |
The Seven Tongues Of God; This Sacrament; Next In Line; Passenger; The Tiananmen Man; Precognition; The Politics Of Ecstasy; Lost; 42147; The Learning |
Wydawcy: Century Media Records / Metal Mind Productions
Rok wydania: 1996
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Na początek muszę zaznaczyć, że ponieważ bardzo lubię tę płytę, moja
recenzja może nie mieć cech obiektywności, choć będę się starał temu
zapobiec...
Obserwowałem tę kapelę od 1995 roku i kiedy usłyszałem w radiu
kawałek "Optimist Or Pesimist" (to było jeszcze w czasach, gdy taka
muzyka pojawiała się w radiu...) wiedziałem, że oni kiedyś będą
wielcy. Potem usłyszałem jeszcze "Lost" i parę tygodni później
płytka zagościła w moim odtwarzaczu. O rozczarowaniu nie mogło być
mowy, to była jedynie kwestia tego, jak bardzo to mi się spodoba.
Po pierwszym przesłuchaniu wiedziałem, że TO JEST COŚ, po drugim
stwierdziłem, że TO JEST NAWET COŚ WIĘCEJ, a po trzecim byłem
kupiony. Jaka to muzyka? Ciężka, melodyjna, skomplikowana,
nietypowa. Zwykle ludzie, którzy nie znają jakiegoś zespołu, chcą
wiedzieć do kogo można go porównać, ale z NEVERMORE sprawa nie jest
prosta. Gitary są bardzo ciężkie i można porównać je do
zespołów thrashowych jak np. TESTAMENT. Z drugiej zaś strony mamy
unoszący się nad tym wszystkim wokal Warrela Dane'a, który trudno
przyrównać do któregokolwiek ze znanych mi wokalistów. Hmmm... być
może jest w nim trochę z Bruce'a Dickinsona?
To sześćdziesięciominutowe dzieło rozpoczyna się dość skomplikowanym kawałkiem
(co w tym zespole jest normą), zatytułowanym "The Seven Tongues Of
God" i spokojnie wyśpiewanymi przez Warrela słowami "Every man will
ask the questions and every man will suffer blame and loss". W
dalszej części utworu jego wokal staje się nieco bardziej
"nawiedzony". Kawałek, jak i cały album, obfituje w różnego rodzaju
zmiany tempa i wyrafinowane technicznie riffy. Nie zawsze są one
bardzo melodyjne, co być może niektórzy uznają za wadę. Ja jednak
wolę właśnie takie albumy, które odkrywa się na nowo z każdym
przesłuchaniem, od tych od razu wpadających w ucho. Mamy tutaj kilka
czadowych szybkich killerów, jak na przykład "Next In Line" czy
"42147", ale jest tu też parę nieco bardziej progresywnych kawałków.
Do tych zalicza się np. 10-minutowy, zamykający płytę "The
Learning", który zawiera dość interesujące spostrzeżenia na temat
sztucznej inteligencji. Jest i jedna ballada ("Passenger"), ale to
nie jakieś pieprzenie w stylu "Nothing Else Matters", tylko fajny
refleksyjny kawałek. Wszystkie teksty napisał Warrel i w wielu z
nich jest sporo polityki ("The Tiananmen Man" - już sam tytuł mówi
za siebie, czy "The Politics Of Ecstasy"). Gra gitarzystów jest w
niektórych momentach wręcz rozwalająca (wrzućcie sobie na słuchawki
np. "42147"). Spokojnie mógłbym więc polecić tę płytę fanom takich
formacji jak TESTAMENT, METALLICA i MEGADETH ze środkowego okresu
twórczości, ANNIHILATOR, OVERKILL czy SLAYER. Także fani DEATHowego
"Symbolic" powinni znaleźć tu coś dla siebie - podobno Chuck
Schuldiner też lubi Nevermore.
Najbardziej wkurzający jest dla mnie fakt, iż zespół jest tak słabo
promowany, a w Polsce wręcz nieznany. Zaręczam, że ten album jest o
wiele lepszy niż ostatnie dokonania tak zwanych "wielkich", czyli
Metalliki, Megadeth i Iron Maiden. Choć z drugiej strony nie każdemu
spodoba się tak skomplikowana muzyka. Warto jednak chociaż poznać
ten ciekawy zespół. NEVERMORE - zespół muzyków z Seattle, którzy nie
cierpią grunge'u.
autor: Jarek Z
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|