Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
90% |
| liczba ocen: |
266 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Nile "Amongst the Catacombs of Nephren-Ka"
|
Nazwa zespołu: Nile
Tytuł płyty: "Amongst the Catacombs of Nephren-Ka"
| Utwory: |
Smashing the Antiu; Barra Edinazzu; Kudurru Maqlu; Serpent Headed Mask; Ramses Bringer of War; Stones of Sorrow; Die Rache Krieg Lied der Assyriche; The Howling of the Jinn; Pestilence and Inquity; Opening of the Mouth; Beneath Eternal Oceans of Sand |
Wydawcy: Relapse Records
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
W tej chwili ewolucja death metalu znajduje się w martwym punkcie. Owszem,
powstaje mnóstwo nowych i obiecujących formacji, no ale co z tego,
jeśli kopiują one siebie nazwajem i przez to wszystkie płyty brzmią
podobnie. Nie inaczej było z Nile.
Pierwszą myślą, jaka naszła
mnie po uruchomieniu "Amongst the Catacombs of Nephren-Ka" w moim
grającym pudle, było "gdzieś już to słyszałem". Ale im dłużej płyta
kręciła się w czytniku, tym zaczynało się robić ciekawiej. "Barra
Edinazzu" oprócz czadu w czystej formie, spotęgowanej przez fajne
growlowe chórki, posiada także w dwóch miejscach krótkie, pachnące
black metalem klawisze, które nadają temu numerowi zupełniego nowego
wymiaru. Przy "Kudurru Maqlu" Nile zaskoczył mnie jeszcze
bardziej. Ze swoją niesamowitą gitarką, odgłosami i krzykami, utwór
ten na krótką chwilę przeniesie Cię kilka tysięcy lat wstecz,
na ulice egipskiego miasta. Po tym zajebistym przerywniku Nile znowu
mocno uderza. "Serpent Headed Mask" jest już jednak strasznie
zakombinowany. Mniej więcej w połowie numeru, milkną gitary i nagle
pojawia się krótki motyw klawiszowy. Takie zagrania nasuwają mi
skojarzenia z Cradle of Filth, gdzie także można spotkać się z czystym
dopierdem, nagle brutalnie przerwanym przez klawisze. Po chwili następuje
wgedług mnie najlepsza część płyty. Zarówno "Ramses Bringer of War",
jak i "Stones of Sorrow" rozpoczynają się niezwykle podniośle,
ale o ile ten pierwszy staje się po chwili niezwykle szybki i brutalny,
tak ten drugi pozostaje wolny i pompatyczny. W "Stones of Sorrow"
duże wrażenie robią niezwykle sugestywne klawisze i przede wszystkim
ostry, niemal histeryczny krzyk wokalisty. "Die Rache Krieg Lied der
Assyriche" to już totalny orgazm. Podstawą, tego trwającego zaledwie
trzy minuty utworu, jest niesamowity chór, któremu wtóruje wykrzykujący
kolejne frazy wokalista. Jeśli dodać do tego umiejscowione gdzieś
z tyłu klawisze, otrzymujemy coś na kształt podniosłej pieśni wojennej
- tego nie można nie usłyszeć. Przez trzy kolejne numery, Nile udowadnia
nam, że nie bez powodu szufladkowany jest do brutal death metalu. Każdy
utwór zawiera jednak pewne smaczki, które znacznie urozmaicają i tak już
zajebistą muzykę. Płytę zamyka "Beneath Eternal Oceans of Sand"
z fajnym wprowadzeniem na gitarze akustycznej, która pojawia się także
w środku numeru.
Generalnie płyta bardzo mi się podoba. Okazało się, że w tak zamkniętym
gatunku muzyki, jakim jest death metal, można stworzyć jeszcze
coś ciekawego. Wypada tylko pogratulować, jeśli dalej Nile będzie
produkował swoje płyty w takich klimatach, to stanę się ich największym
fanem. Wszystkim fanom najbrutalniejszej z muzycznych sztuk gorąco
polecam. Dla Was to absolutne "musiszmieć". Tym, którym za taką muzą nie
przepadają, polecam także. W końcu do wszystkiego można się przekonać,
w każdym bądź razie ja się przekonałem.
autor: Kornik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
debiut
najlepsza płyta death metalowych egiptologów!!!
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|