Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
90% |
| liczba ocen: |
32 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Non Opus Dei "VI: The Satanachist's Credo"
|
Nazwa zespołu: Non Opus Dei
Tytuł płyty: "VI: The Satanachist's Credo"
| Utwory: |
Sic Damno Me; When All The Motion Has Ceased; Not Art But War; Kriegsgeschrei; The Gammadian Alchemy; Death Before Dishonour; Homo Galactica; The Credo |
| Wykonawcy: |
Klimorth - gitara, wokal; Kozyr - gitara basowa; Sarkueall - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Pagan Records
Rok wydania: 2005
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Choć olsztyński Non Opus Dei to zespół na wskroś metalowy i z podziemną sceną metalową od lat związany, to zawsze pozostawał on gdzieś na jej uboczu, z podziwu godną konsekwencją realizując własną wizję muzyczną. Docenieni przez nielicznych, a kompletnie zignorowani przez bardziej masowego odbiorcę, Klimorth i spółka głosili swoją diabelską ewangelię wydając płyty dla niewielkich wytwórenek, zyskując co prawda status formacji kultowej i ogromny szacunek, ale niewiele poza tym. Być może ten stan rzeczy zmieni trzeci już w historii Non Opus Dei, a pierwszy w barwach Pagan Records album - "VI: The Satanachist's Credo".
Odłóżmy zawczasu na bok wyświechtane frazesy o oryginalności i nowatorskości, niech szermuje nimi metalowa młodzież. Oto mamy przed sobą w pełni świadomy swojej wartości, ale też korzeni zespół, który na mocnej podbudowie ideologicznej opiera arcyciekawie zaaranżowany black metal. Korzysta przy tym z dokonań wczesnego Samael i norweskich purystów, podlewa to wszystko lekko postindustrialnym sosem, nie gardząc też elektronicznymi smaczkami i mrocznym ambientem, a przy tym mocno zaznacza własną myśl, łączącą elementy tej układanki w spójną całość. Nie sposób zresztą nie wspomnieć o nadających jej bardzo osobliwego charakteru tekstach napisanych w... czterech językach (angielski, polski, łacina i niemiecki). Zapewne w wielu innych przypadkach brzmiałyby one bardzo pretensjonalnie, tu natomiast wydają się być jak najbardziej naturalnym rozwiązaniem, które wraz z utrzymanymi w średnich tempach, monotonnymi, zapętlonymi riffami, ascetycznym brzmieniem, demonicznymi wokalizami i pomysłem na
to, jak to wszystko wykorzystać nie popadając w black metalową sztampę, kreuje niesamowitą, intrygującą atmosferę porównywalną chyba tylko z "Waterhells" Korovakill. Miejmy nadzieję, że na tym analogie (bardzo zresztą luźne) się kończą, bo wydany w 2001 roku album Austriaków przeszedł zupełnie bez echa, a sam zespół dawno nie istnieje, ale przecież odpowiedź na pytanie o przyszłość Non Opus Dei leży w portfelach potencjalnych nabywców "VI: The Satanachist's Credo". Co prawda z wywiadów udzielanych przez Klimortha jasno wynika, że pieniądze nie są dla niego celem samym w sobie, natomiast wydawca z pewnością tym chętniej zapewni zespołowi komfort pracy twórczej, im więcej krążków sprzeda. 30 zł za ponad półgodzinny wykład diabologii stosowanej to żaden pieniądz.
autor: BadBlood
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|