Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
60 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Old Man's Child "The Pagan Prosperity"
|
Nazwa zespołu: Old Man's Child
Tytuł płyty: "The Pagan Prosperity"
Wydawcy: Century Media Records / Metal Mind Productions
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Tak, tak. To ta okropna kapela, której zakazano koncertów w Watykanie. To
ci okropni pomalowani faceci z biało-czarnymi facjatami. Więc dlaczego
opisuję ich muzykę? Ponieważ sądzę, że nagromadziło się wokół niej
wiele mitów i stereotypów. Sam bym chyba nigdy po nią nie sięgnął,
gdyby nie pewien koncert widziany w telewizji. Tam OMC (jest chyba taka
kapela grająca indie-rocka, tak więc OMC oznacza tu Old Man's Child :)
wypadło bardzo lekko, doomowe klimaty w stylistyce neo-black-metalowej.
Jak to jest z "The Pagan Prosperity"? Bardziej blackowo, ciężej, ale
nadal nie tak źle :). Galder, który jest z tego co pamiętam jedynym
członkiem OMC - po napisaniu wszystkich tekstów i całej muzyki wraz
z kilkoma muzykami (jardar - gitara; gonde - bas; tony - perkusja;
J. Lohngrin Cremones - dodatkowe wokale) urodził to, co właśnie dobiega
z głośników mojej wieży... Muzyka nie odbiegająca od tego, co się dziś
gra i nazywa symfonicznym black metalem. Tej symfoniczności nie jest
tu za dużo, ale harmonie i melodyka (tak! tu są melodie :) przypomina
bardziej właśnie ten neo-black metal, niż "prawdziwy" black.
Mimo tej złej reklamy (choć w środowisku metalowym pewnie dobrej) OMC
nie jest durną rąbanką. Ciekawa perkusja np. w "Soul Possessed", wokale
J. Lohngrin Cremonesa w "The Millenium King" (niskie, doomowe recytacje)
ciekawie współgrają z tym typem muzyki. Gitary miło pracują i słychać w
nich dużą inspirację neo-blackiem (nazywam tak muzykę powstałą z mariażu
black metalu i heavy metalu; heavy metal objawia się właśnie w pracy gitar
- dobrym przykładem jest np. Children of Bodom) - w utworze "My Kingdom
Will Come" (kojarzy się Manowar - "Kingdom Come" :) w pewnym momencie
gitary grają typową heavy-metalową "końską" bitkę (ta ta tam ta ta tam
ta ta tam :). Klawisze pogrywają w tle z rzadka, ale bardzo klimatycznie .
Nie jest to muzyka zbyt odkrywcza. Trzeba pamiętać, że minęły już trzy
lata i być może w 1997 "The Pagan Prosperity" było płytą nowatorską,
ale nie sądzę, żeby tak było. Nie dziwi już, że jest to płyta autorstwa
jednego człowieka - takich zespołów jest wiele. Dałem jej szóstkę, ale
po namyśle podwyższyłem na siedem - niech będzie to zadośćuczynienie za
te wszystkie złe słowa o OMC :).
autor: szalony KaPelusznik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|