Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
83% |
| liczba ocen: |
141 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Ozzy Osbourne "Bark At The Moon"
|
Nazwa zespołu: Ozzy Osbourne
Tytuł płyty: "Bark At The Moon"
| Utwory: |
Bark At The Moon; You're No Different; Now You See It (Now You Don't); Rock And Roll Rebel; Centre Of Eternity; So Tired; Slow Down; Waiting For Darkness; Spiders |
Rok wydania: 1983
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Kiedy tylko Ozzy otrząsnął się po obfitującym w wiele tragicznych, jak
i wspaniałych dla niego wydarzeń roku 1982 (śmierć Randy'ego Rhoadsa,
słynny incydent z nietoperzem, skandal w Alamo, własny ślub oraz
słabiutki, wymuszony przez wytwórnię album koncertowy "Speak Of The
Devil"), natychmiast wziął się ostro do pracy nad kolejnym albumem.
W krótkim czasie samodzielnie skomponował nowe utwory i rozpoczął
poszukiwania muzyków do zespołu. Ponieważ Brad Gillis z Nightranger
zupełnie się nie sprawdził, najważniejszym zadaniem było odnalezienie
nowego gitarzysty. Nowym "wioślarzem" Ozzy'ego został niejaki Jake E. Lee
(prawdziwe nazwisko Jakey Lou Williams), do zespołu powrócił basista
Bob Daisley (znany z dwóch pierwszych albumów), a skład uzupełnił
Tommy Aldridge (zastąpił Lee Kerslake tuż po wydaniu "Diary Of A
Madman"). Dołączył także na stałe klawiszowiec - Don Airey.
Po raz kolejny okazało się, że Ozzy "ma nosa" do odnajdywania znakomitych,
młodych i nieznanych gitarzystów. Lee doskonale wywiązał się z bardzo
ciężkiego i wymagającego zadania, jakim było zastąpienie Randy'ego
Rhoadsa. Zaprezentował zupełnie inny styl grania, równie udane riffy i
ciekawe, także bardzo szybkie solówki. Wszystko to może nie tak porywające
i finezyjne, ale co najmniej dobre. Duża w tym zasługa Ozzy'ego,
który napisał szybkie, ostre, ale zarazem bardzo melodyjne "kawałki",
w każdym z nich zostawiając miejsce, w którym nowy gitarzysta mógł się
wykazać. I sprawdził się świetnie, sprawiając że Osbourne odniósł kolejny
wielki sukces. Nie potwierdziły się obawy malkontentów, twierdzących,
że Ozzy bez Randy'ego z hukiem skończy swoją solową karierę, tak szybko
jak ją zaczął. Okazało się jednak, że wokalista potrafi sam doskonale poradzić
sobie z pisaniem piosenek, zachowując zapał i energię z dwóch poprzednich
"longplayów". Ale dosyć już tego, przejdźmy do samej muzyki.
Na tym albumie, jak nigdy wcześniej, bardzo dużo mają do powiedzenia
klawisze. Ozzy zawsze lubił wszelkie syntezatory (wystarczy wspomnieć
kawałki z Black Sabbath, takie jak "Am i Going Insane?") i postanowił
wzbogacić nimi fakturę swoich utworów, co przyniosło niespodziewanie
dobry efekt. Ponadto nowy gitarzysta odcisnął wyraźne piętna swojego
stylu, dzięki czemu muzyka Ozza zyskała nową jakość.
Najlepsze "kawałki" tego albumu to "Bark At The Moon", "You Are No
Different", "Slow Down" i "Waiting For Darkness". Utwór tytułowy
to od początku do końca ostry czad, świetny wokal (dokonały refren)
i rewelacyjna gitara (odlotowy riff, ciekawe zagrywki przed refrenem i
dwie przepiękne solówki). Już w pierwszym utworze Ozzy i Jake pokazują na
co ich stać. Potem mamy opierający się na klawiszowym motywie "You're No
Different", ze świetnym tekstem, w którym z wyrzutem w głosie śpiewa
o tym, że ci, którzy go wciąż prześladują, sami mają na swoim koncie wiele
grzechów. Krótko mówiąc: "widzicie drzazgę w moim oku, nie widząc belki
w swoim". Po raz kolejny okazało się, jak doskonałe teksty pisze Ozzy:
"How many times can you put me down
Till your heart you realize
If you choose to criticize
You choose your enemies (...)
(...) Look at yourself instead o' looking at me
With accusation in your eyes (...)
(...) If you think you're without sin
Be the first to cast the stone(...)
(...)Tell me the truth and I'll admit to my guilt
If you'll try to understand
But is that blood that's on your hand
From your democracy?"
Znajdujące się pod koniec albumu "Slow Down" i "Waiting For Darkness"
nie mają może aż tak głębokiej wymowy, ale również zachwycają. Pierwszy
świetnym wstępem, galopowym tempem, fajnym motywem klawiszowym i łatwo
wpadającym w ucho refrenem. Drugi odlotowym (i obok tego z "Bark At
The Moon" najlepszym i najciekawszym na tej płycie) riffem, ciekawymi
brzmieniami klawiszy i doskonałym wokalem.
Wymieniłem cztery moje ulubione "kawałki", ale inne są niewiele gorsze. Co
prawda każdy z nich ma jakieś słabsze fragmenty, ale i każdy ma w sobie
"coś niezwykłego": w "Now You See It (Now You Don't) są to świetny refren
(w pewnym momencie śpiewany przez Ozzy'ego falsetem!!!) i klawisze,
w "Rock And Roll Rebel" rewelacyjna solówka, w "Centre Of Eternity"
doskonały wstęp (mroczne klawisze, dzwony, chóralne "aaaaaa", przerwane
mocnym riffem Jake'a), a w podobnym do "Believera" z "Diary Of A Madman"
- "Spiders" niezwykle melodyjny refren. Nie można zapominać o spokojnym
"So Tired", w którym podkład muzyczny tworzy nam cała orkiestra (głównie
fortepian) i robi się bardzo przyjemnie. Tego jeszcze u Ozzy'ego nie
było. Brawo!!!
Ale brawa należą się za cały album. Jest bardzo równy i nie ma żadnych
słabych punktów, a słucha się go z dużą przyjemnością. Ozzy odzyskał
utracone po "Speak Of The Devil" zaufanie fanów, a Jake E. Lee natychmiast
zyskał ogromną rzeszę wielbicieli.
Gorąco polecam! Naprawdę warto posłuchać!
autor: Elwood
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
Klasyka
vonsmroden (gość, IP: 178.73.48.*), 2010-11-08 22:27:43
| odpowiedz | zgłoś
"...którym podkład muzyczny tworzy nam cała orkiestra (głównie fortepian) i robi się bardzo przyjemnie. Tego jeszcze u Ozzy'ego nie było"
Oj było już na Chnges z Vol4 i Sabbath Bloody Sabbath.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|