Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
92% |
| liczba ocen: |
354 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Ozzy Osbourne "Ozzmosis"
|
Nazwa zespołu: Ozzy Osbourne
Tytuł płyty: "Ozzmosis"
| Utwory: |
Perry Mason; I Just Want You; Ghost Behind My Eyes; Thunder Underground; See You On The Other Side; Tomorrow; Denial; My Little Man; My Jekyll Doesn't Hide; Old L.A Tonight |
| Wykonawcy: |
Ozzy Osbourne - wokal; Zakk Wylde - gitara; Geezer Butler - gitara basowa; Rick Wakeman - instrumenty klawiszowe |
Rok wydania: 1995
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Ponad półtora roku po ukazaniu się rzekomo ostatniego albumu Ozzy'ego -
"Live And Loud" - pan Osbourne ogłosił światu, że nie potrafi żyć bez
muzyki i wraca do śpiewania. Wzbudziło to ogromne zdziwienie i zamieszanie
w światku muzycznym, wielu fanów było wściekłych i niezadowolonych z
decyzji Ozzy'ego (nie na długo), ale skoro MJ mógł wrócić do koszykówki i
nadal wygrywać wszystko to, co było do wygrania, to czemu OO nie mógłby
wrócić do muzyki? Tym bardziej, że po długiej kuracji raz na zawsze
pozbył się on problemów z alkoholem i narkotykami...
Pracę nad nowym albumem Ozzy rozpoczął wraz z wirtuozem gitary Stevem
Vai. W bardzo krótkim okresie napisali razem ponad 40 piosenek i kiedy
wszyscy byli przekonani, że to właśnie Vai zagra na gitarze na nowym
albumie, na horyzoncie pojawił się facet, którego przedstawiać nie trzeba
- Zakk Wylde. Kiedy tylko dowiedział się, iż Ozzy nagrywa nowy album,
porzucił własny zespół Pride & Glory, aby po raz kolejny wspomóc swojego
Mistrza. Ozzy chciał, żeby Zakk i Steve wspólnie nagrali parite gitarowe,
jednak nie zgodziła się na to wytwórnia i w tej sytuacji pozostał tylko
Wylde. Po wielu długich i ciężkich negocjacjach Ozzy namówił do wzięcia
udziału w sesji nagraniowej Geezera Butlera i Deena Castronovo. Skład
zespołu prezentował się więc imponująco, a nie możemy jeszcze zapominać
o Ricku Wakemanie, który nagrał partie klawiszy.
Imponujący jest też sam album. Po raz kolejny Ozzy zaskoczył
wszystkich, efekt końcowy przerósł bowiem najśmielsze oczekiwania
najwierniejszych fanów... "Ozzmosis" jest zdecydowanie najlżejszym i
najspokojniejszym albumem Osbourne'a, a jednocześnie najbardziej osobistym
i melancholijnym. Podobno w czasie trwania sesji nagraniowej Ozzy poważnie
zachorował, a jeden z lekarzy źle postawił diagnozę i przepowiedział
rychłą śmierć króla heavy-metalu. Znalazło to odbicie w bardzo smutnych,
lecz jednocześnie pięknych tekstach poświęconych żonie ("I Just Want You",
"See You On The Other Side"), synowi ("My Little Man") i córce (odrzut
z albumu "Aimee"). Pozostałe teksty, może z wyjątkiem "Perry Mason"
i "Ghost Behind My Eyes", to opowiadanie Ozzy'ego o samym sobie, swoim
"wnętrzu" i charakterze.
Warto zwrócić uwagę na niezmiennie doskonałą formę wokalną Ozza. Mimo
47 lat na karku, jego głos wciąż robi ogromne wrażenie. Słychać,
że ten facet po prostu się nie starzeje i śpiewa z takim samym
zaangażowaniem i energią jak 25 lat wcześniej na pierwszym albumie Black
Sabbath. Natomiast, jeżeli chodzi o instrumentalistów, Zakk tradycyjnie
trzyma bardzo wysoki poziom, a Geezer (którego bas ma zaskakująco dużo
"do powiedzenia") i Deen po prostu nie są w stanie zagrać słabo, czy
schrzanić utworu.
Album zaczyna się mocnym uderzeniem - utworem "Perry Mason". Jest to
świetny "kawałek" z cudownym klawiszowo-gitarowym wstępem, doskonałym
melodyjnym riffem i rewelacyjnym refrenem. Tradycyjnie Zakk popisuje się
świetnym solem, a Ozzy pełnym energii i czadu wokalem. Po prostu kolejny
osbourne'owski klasyk! Z mocniejszych kawałków mamy jeszcze równie udany
"Thunder Underground" z superciężkim thrashowym riffem i kolejnym łatwo
wpadającym w ucho refrenem oraz równie "ciężki", chociaż już nie tak
porywający, "My Jekyll Doesn't Hide" z hendrix'owskim poczatkiem, bardzo
fajnym riffem i jedną z najlepszych (a na pewną najlepszą na "Ozzmosis")
solówek Zakka.
Pozostałą część albumu wypełniają same ballady i quasiballady, co
jednak nie znaczy, że jest nudno - wręcz przeciwnie. Takie piosenki
jak "I Just Want You" z przepięknym tekstem (chyba jeden z najlepszych
tekstów Ozzy'ego), wokalem i refrenem, czy "See You On The Other Side"
z cudowną linią melodyczną (ach ten bas...), eksplodującym refrenem i
solówką - to jedne z najpiękniejszych ballad, jakie kiedykolwiek napisano.
Nie możemy zapominać jeszcze o: "My Little Man" (jedyny utwór napisany
przez duet Osbourne/Vai, który znalazł się na albumie), który stanowi
rodzaj ostatniej woli ojca i pożegnania z synem, "Tomorrow" o budowie
podobnej do "See You On The Other Side", jednak z zupełnie innym refrenem
(Ozzy niesamowicie się wydziera) oraz "Old L.A. Tonight" ze świetnym
fortepianowym motywem w roli głównej.
Na deser zostały nam "dwa kawałki" - napisane przez trio
Osbourne/Hudson/Dudas - "Ghost Behind My Eyes" i "Denial". Są to dosyć
dziwne utwory i na poczatku stanowią ciężki orzech do zgryzienia, jednak
jeżeli przysłuchamy się im uważniej, okazuje się, że to naprawdę świetne
piosenki... a "Ozzmosis" to naprawdę świetny album. Bardzo nietypowy
w porównaniu z wcześniejszymi dokonaniami Ozza, jednakże jaki piękny.
Gorąco polecam każdemu. Zapewniam, że spodoba się zarówno fanom ciężkiego
grania, jak i tym, którzy lubią lżejsze i słodsze odmiany muzyki.
autor: Elwood
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
taaaa...klasyk
Radek Trzcina (gość, IP: 86.8.120.*), 2010-09-22 20:41:41
| odpowiedz | zgłoś
to plyta,po ktora siegam co najmniej raz w tygodniu..jeden z lepszych konwerterow zlej ,negatywnej energii,w dobre,skoordynowane dzialanie. supermotywator. sprawdzony w sytuacjach,gdy np.:twoja kobieta niestroi ,lub podczas jazdy sam.poprawia nastroj i lata dziury w glowie.dziekuje za troche historii na ten temat,malo,ale zawsze cos.pozdro.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|