Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
87% |
| liczba ocen: |
132 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Paradise Lost "Shades of God"
|
Nazwa zespołu: Paradise Lost
Tytuł płyty: "Shades of God"
| Utwory: |
Mortals Watch The Day; Crying For Eternity; Embraced; Daylight Torn; Pity The Sadness; No Forgiveness; Your Hand In Mine; The Word Made Flesh; As I Die |
Wydawcy: Music For Nations / Metal Mind Productions
Rok wydania: 1992
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Nie ma wątpliwości, że płyta "Gothic" stała się wielkim przełomem w muzyce
metalowej. Ale czy był to przełom w twórczości Paradise Lost? W pewnym
sensie na pewno tak, ale z drugiej strony, biorąc pod uwagę zaskakujący
rozwój tej formacji, dochodzi się do wniosku, że właściwie każda jej płyta
przynosi coś nowego, wprowadza małe zamieszanie, obala utarte schematy.
"Lost Paradise" - powolny walec z deathowymi przebłyskami, "Gothic" -
mroczna, melancholijna otchłań doomowo-deathowo-gotyckich dźwięków...
Czego należało spodziewać się po trzecim albumie Brytyjczyków...? Domysłów
było dużo, jednak sami Twórcy nie byliby sobą, gdyby ich nie roztrzaskali...
"Shades of God"... kolejna niespodzianka, kolejny przełom w karierze Raju
Utraconego. Muzyka rozwinęła się w stronę totalnego osamotnienia, smutku i
depresji. Taki nastrój wyczuwalny był już na "Gothic", ale o ile tamten
ból był nieco "wyśniony" i "kojący", o tyle ten ból jest bardzo
realistyczny, bardzo przyziemny. Gatunkowo jakby więcej tu klasycznego
heavy metalu, niż deathu czy doomu, z którymi to wcześniej kojarzono
zespół. Brzmienie jednak jest nadal ciężkie, "przybrudzone". Styl już nie
do podrobienia - a to w dużej mierze dzięki solówkom Gregora Mackintosha.
Po raz pierwszy wykorzystano tu gitary akustyczne, które wprowadzają (a
przynajmniej próbują wprowadzić) w tę muzykę nieco subtelności ("Daylight
Torn", "As I Die", "No Forgiveness"). Przede wszystkim jednak zaskakują
wokale Nicka Holmesa - to już nie growling, a bardziej czytelny (choć tu
jeszcze "przybrudzony") śpiew.
Ta muzyka jest po prostu inna, choć z drugiej strony zachowuje klimat i
styl charakterystyczny tylko i wyłącznie dla tego zespołu. Na "Shades Of
God" przykuwa chaosem, mrocznością, ale przede wszystkim depresją. Dominuje
tu przygnębienie twardo zakorzenione w rzeczywistości, a na nic innego nie
ma tu miejsca. Stworzony klimat i liryki Holmesa uświadamiają, że śmierć
jest tak blisko, że ból i cierpienie króluje wokół nas, a na nic innego
nie ma już miejsca... Tak, to do szpiku kości ciemna, momentami wręcz
paranoidalna, "chora" płyta. Z pozoru nic tu do siebie nie pasuje - totalny
chaos dźwięków, pozorna monotonia...
Nie jest to na pewno muzyka na każdy dzień, nie jest też łatwa do
zrozumienia, nawet dla wiernych fanów Paradise Lost. To jak dźwiękowe
ujawnienie najbardziej mrocznej, wręcz psychopatycznej podświadomości jej
Twórców.
"Shades of God" nie zawsze nadaje się "do przełknięcia" w całości. Czasem
nie ma się nastroju na tego typu muzykę, czasem może ona nieco nużyć.
Jednak to właśnie tu znajdują się utwory, które już na trwałe wpisały grupę
do wieczystej księgi ciężkiego grania - klimatyczne "As I Die" i dynamiczne
"Pity the Sadness". Każdy album Paradise Lost był przepełniony smutkiem,
ale ten jest na pewno najbardziej depresyjny. To osobiste odczucia związane
z ciemną stroną życia. Twardo stąpają po realiach, biją głębią smutku. Nikt
nie słyszał tu o czymś takim jak szczęście...
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
Najambitniejsza
Dla mnie ten album jest najbardziej ambitnym i niekomercyjnym (oczywiście zachowując skalę ;) albumem tego zespołu. To jest jedna z tych płyt, które trochę nużą za pierwszym przesłuchaniem, ale jak się odkryje drugie dno...
W trójce moich ulubionych dzieł PL - zawsze będę go cenił.
|
| |
?
boleń (gość, IP: 85.89.162.*), 2010-01-08 20:31:39
| odpowiedz | zgłoś
chaos, monotonia? nic tu do siebie nie pasuje? chyba zart; przemyslane, wielowatkowe kompozycje pelne rasowych riffow, a to ze poczatkowo trudne do ogarniecia to nie znaczy ze chaotyczne(moze tylko embraced troche sie rozlazi); jak dla mnie najlepsza plyta pl, szkoda ze nie nagrali jeszcze jednego takiego krazka
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|