Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
82% |
| liczba ocen: |
88 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Pearl Jam "Binaural"
|
Nazwa zespołu: Pearl Jam
Tytuł płyty: "Binaural"
| Utwory: |
Breakerfall; Gods' dice; Evacuation; Light years; Nothing as it seems; Thin air; Insignifcance; Of the girl; Grievance; Rival; Sleight of hand; Soon forget; Parting ways |
Wydawcy: Epic Records
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Płyta w tekturowym opakowaniu z efektowną ksiażeczką (w środku zdjęcia
autorstwa Jeffa Amenta i Tchada Blake'a) zawiera 13 utworów. Na początku
od razu czad - "Breakerfall", następnie "Gods'dice" i "Evacuation",
które z powodzeniem mogłyby znalezć się na poprzednim albumie "Yield". Po
fragmencie balladowym ("Light Years", "Nothing as it seems", "Thin air")
mamy kapitalny "Insignificance" z przebojową zagrywką gitarową. Żadna
z trzech następnych kompozycji: "Of the girl", "Grievance", "Rival"
nie podbiła moich uszu, bo chociaż trzymają one pewien poziom i trudno
odmówić im uroku, to prezentują się nieco słabiej w porównaniu chociażby
z kolejnym utworem - absolutnie fenomenalnym "Sleight of hand", gdzie
głos Veddera nabiera niemal kosmicznego wymiaru, a lekko przytłumione
brzmienie gitar dodaje mu tylko nieziemskości (zwłaszcza, gdy spojrzeć
na okładkę książeczki). Całość wieńczą "Soon Forget", gdzie Eddie śpiewa
jedynie przy akompaniamencie ukulele i nieco podobny do "Long Road" z
soundtracku "Leaving Las Vegas" utwór "Parting Ways", w którym pojawia
się wiolonczela.
Nagrań dokonano tam, gdzie muzycy czują się najlepiej, czyli w Seattle
w Litho Studio. Produkcji podjął się sam zespół do spółki z Tchadem
Blakem, za stołem mikserskim zasiadł znany z wcześniejszej współpracy
z zespołem Brendan O'Brien. "Binaural" to także debiut studyjny (w
Pearl Jam oczywiście) Matta Camerona, który zastąpił za bębnami Jacka
Ironsa. Długo nie było wiadomo, kto jest właściwie perkusistą zespołu,
jednak sesja rozwiała wszelkie wątpliwości. Teraz bębni ex-Soudgardenowiec
Cameron, podobno jednak tylko do powrotu przeżywajacego problemy nerwowe
Ironsa. Poza Cameronem skład oczywiście ten sam: Eddie Vedder - wokal może
trochę bardziej zachrypnięty i gardłowy (papierosy), ale wciąż w świetnej
formie, gitary: Stone Gossard, Mike Mcready. Skład uzupełnia basista Jeff
Ament - autor muzyki i słów do "Nothing as it seems", najlepszego chyba
utworu na płycie. Pozostałe teksty, jak zwykle pełne niedopowiedzeń i
trzykropkow, są w większości autorstwa Eddiego, kilka dołożył Gossard.
Sami muzycy podkreślają, że wreszcie tworzą prawdziwy zespół i współpraca
w studio układała się bardziej harmonijnie niż przy okazji poprzednich
wydawnictw. Na pewno są też bardzej zrelaksowani i odpreżeni faktem,
że zniknęli nieco z mediów i mogą w spokoju zająć się tworzeniem muzyki.
Kolejna solidna i znakomicie nagrana płyta zespołu, który wywarł ogromny
wpływ na muzykę rockową lat 90-tych, zespołu nie mającego w swym dorobku
nawet jednej przeciętnej płyty. Czy "Binaural" jest lepsza od "Ten"? Chyba
nie, ale ważne, że zespół wciąż się rozwija i ma wiele do powiedzenia
zarówno w warstwie muzycznej jak i tekstowej. Bo w końcu ile jest grup,
które w ciągu dekady potrafiły nagrać tyle znakomitej muzy?
autor: Ra
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|