Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
86% |
| liczba ocen: |
46 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Pearl Jam "LIVE On Two Legs"
|
Nazwa zespołu: Pearl Jam
Tytuł płyty: "LIVE On Two Legs"
| Utwory: |
Corduroy; Given to Fly; Hail Hail; Daughter; Elderly Woman Behind a Counter in a Small Town; Untitled; MFC; Go; Red Mosquito; Even Flow; Off He Goes; Nothingman; Do The Evolution; Better Man; Black; Fuckin' Up |
Wydawcy: Epic Records / Sony Music
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
Nie jestem absolutnie wielkim fanem tejże grupy ("zawodowo" słucham
Pink Floyd), ale musze powiedzieć, że chlopaki z Pearl Jam bardzo
się postarali, by ten album sie podobał. Ja odkryłem tu zupełnie
innego, nowego Pearl Jama, który podobał mi się swojego czasu
tylko na koncertowych bootlegach. Album został wydany podobnie jak
trzy ostatnie ich plyty: (przypomnijmy: "Vitalogy", "No Code",
"Yield") w starannie zrobionym kartonowym, lekko matowym opakowaniu.
Jakość dźwięku jest wspaniała, a CD dograny do końca (72 min.)
Zaczęli utworem "Corduroy" (w tej chwili moim ulubionym), potem
"Given to Fly" z ostatniego albumu "Yield", także świetnie zagranym
(niestety z malutkim solem gitarowym po drugiej zwrotce; to chyba
najkrótszy kawałek na tej płytce), później "Hail, Hail" i wreszcie
"Daughter" z "VS". Następnie akustycznie zagrany "Elderly Woman Behind
a Counter In a Small Town" - brzmi prawie jak ten studyjny - jedyna
różnica: "cała sala śpiewa (...)". Przez "Untitled" i "MFC"
dochodzimy do "Go". Jest to chyba najmocniejszy kawałek na "VS"
i właśnie na tej koncertówce. Następne nagranie "Red Mosquito"
z "Yield" zupełnie nie pasuje do całego albumu; zabarwiony jakby
czymś z country - człowiek czuje się, jak gdyby nie był na koncercie,
lecz na teksańskiej pustyni, spokojnie zmierzając do swojej wioski
na koniu... Na jego miejsce możnaby wstawić piękny "Who You Are"...
Po "Red Mosquito" zaczyna się ta częśc koncertu, którą możnaby
słuchać na okrągło. Zacznijmy od ostrego "Even Flow", przez "Off He
Goes", do spokojnego "Nothingman". Potem, obdarzony teledyskiem
"Do The Evolution" - brzmi sto razy lepiej niż w studiu. Nie ma
porównania. No i na koniec trzy najlepsze: absolutnie przewspaniały
"Better Man", następnie 7-minutowy "Black" no i czadowy "Fuckin'
Up" autorstwa Neila Younga.
Podsumowując: płyta wspaniała, nawet dobrze jej zrobiło to, że nie
znajdziemy tu hitów takich jak "Jeremy" czy "Alive", bo zepsułyby
cały album. Gorąco polecam.
autor: GSB
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|