Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
95% |
| liczba ocen: |
138 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Pendragon "The World"
|
Nazwa zespołu: Pendragon
Tytuł płyty: "The World"
| Utwory: |
Back In The Spotlight; The Voyager; Shane; Prayer; Queen Of Hearts (Queen Of Hearts; ...A Man Could Die Out Here...; The Last Waltz); And We'll Go Hunting Deer |
Wydawcy: Toff Records
Rok wydania: 1991
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Kiedy w 1991 roku ukazał się "The World", mało kto słyszał
o Pendragon. Wcześniejsze dokonania Nicka Barretta i jego kolegów nie
spotykały się ze zbyt wielkim entuzjazmem, jednak upór lidera sprawił,
że między 1987 a 1991 rokiem nagrał 6 utworów, podchodząc do nich bardziej
profesjonalnie niż dawniej. A może po prostu z większym doświadczeniem.
Już pierwszy utwór daje nam do zrozumienia, że właśnie wkroczyliśmy
w świat baśni. Baśni opowiadanych za pomocą muzyki rockowej. Mistrz
gitary i lider zespołu Barrett czaruje nas swym talentem i łatwościa
komponowania fantastycznych melodii, a Clive Nolan - jak nikt inny
- wydobywa ze swoich klawiszy dźwięki, które nadają ten właśnie bajeczny
klimat. Kolejny, ponad 11 minutowy "Voyager", to arcydzieło nie tylko tej
płyty, ale całej muzyki neoprogresywnej. Opowiada o tęsknocie podróżnika
za Nowym Światem, za Ameryką. Utwór ten zakończony jest ponad 3 minutowym
gitarowym solem, podczas którego przy zamkniętych oczach wyobraźnia
potrafi zaskoczyć każdego fana tej muzyki. Najkrótszy "Shane" promował
płytę. Propozycja ta "chwyta" najbardziej po pierwszym przesłuchaniu. Kto
skojarzy gitarę Nicka Barretta z gitarą płyty "The Dark Side Of The Moon"
Pink Floyd, może sobie pogratulować, choć prawdę mówiąc nie jest to
zbyt trudne. Może gdyby ta płyta ukazała się w latach siedemdziesiątych
- byłaby równie popularna. Któż może być pewien, ze nie? Cała reszta
płyty, czyli "Prayer", ponad 20-minutowy "Queen Of Hearts" i "And We'll
Go Hunting Deer", kontynuują baśniowe klimaty. Dzięki temu album jest
bardzo spójny i równy, a po przesłuchaniu długo nie można przyjść do
siebie (oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu).
Jeśli o mnie chodzi, nie mógłbym żyć bez muzyki Pendragon. Dla mnie to
muzyka przez duże "M". Gorąco polecam "The World" wszystkim miłośnikom
Genesis, Marillion, Areny, IQ, itp. Niech za końcową ocenę posłuży
wypowiedź mojego znajomego, konesera tej muzyki: "U nas są jeszcze ludzie,
którzy takiej muzyki potrzebują, którzy takie właśnie płyty poddają
wielkiej analizie i układają na specjalnych półkach z klasyką rocka".
autor: Przemysław Semik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|