Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
86% |
| liczba ocen: |
651 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Pink Floyd "The Wall"
|
Nazwa zespołu: Pink Floyd
Tytuł płyty: "The Wall"
| Utwory: |
In The Flesh?; The Thin Ice; Another Brick In The Wall - Part 1; The Happiest Days Of Our Lives; Another Brick In The Wall - Part 2; Mother; Goodbye Blue Sky; Empty Spaces; Young Lust; One Of My Turns; Don't Leave Me Now; Another Brick In The Wall - Part 3; Goodbye Cruel World; Hey You; Is There Anybody Out There; Nobody Home; Vera; Bring The Boys Back Home; Comfortably Numb; The Show Must Go On; In The Flesh; Run Like Hell; Waiting For The Worms; Stop; The Trial; Outside The Wall |
Wydawcy: EMI Records
Rok wydania: 1979
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
16 XI 1979 ukazał się na rynku singiel "Another Brick In The Wall
- Part 2 / One Of My Turns". Był to pierwszy od 11 lat oficjalny
singiel Pink Floyd. W ciągu 5 dni w samej Anglii kupiło go 340 000
osób. Pilotował on największe (po "The Dark Side Of The Moon")
dzieło tego zespołu - "The Wall". Nowy album ukazał się 30 XI 1979
i niemal natychmiast osiągnął 1 miejsce na listach przebojów po
obu stronach atlantyku. Do dziś osiągnął nakład grubo ponad 20
milionów egzemplarzy, ustępując jedynie "The Dark Side Of The Moon".
Pamiętajmy, że w 1999 roku mija 20 lat od premiery płyty.
Wszystkie teksty na płycie są autorstwa Watersa, ale na szczęście
nie zdominowały one muzyki (skomponowanej wspólnie przez Gilmoura,
Watersa i Ezrina), która do dziś nie straciła nic na swojej
atrakcyjności. W 1980 roku płytę ogłoszono najlepiej technicznie
nagranym albumem wszechczasów. Sama muzyka niewiele przypomina
wcześniejsze dokonania zespołu. Coś ze stylu wypracowanego przez
lata słyszymy w "Mother", "Young Lust", "Goodbye Blue Sky" i przede
wszystkim w "Comfortably Numb". Reszta płyty to wynik skrupulatnych
zabiegów współproducenta płyty - Boba Ezrina. Zabiegi te sprawiły,
że "The Wall" brzmi inaczej, głównie za sprawą bogatych aranżacji
orkiestrowych. Głównym tematem albumu jest odosobnienie jednostki
we współczesnym społeczeństwie, pokazane na przykładzie muzyka
rockowego o imieniu Pink. Mur jest symbolem izolacji. To wypowiedź
samotnego artysty, osoby bardziej wrażliwej i tym samym bardziej
niż inni narażonej na ciosy. "Zapewnienia rodziców o miłości,
ciepło morskiej wody, błękit nieba... złudzenie bezpieczeństwa...
nietrudno ukryć przed dzieckiem, które wierzy jeszcze i ufa, prawdę
o życiu - niezdarnym stąpaniu po kruchym lodzie. Bolesne rany
jakich los nikomu przecież nie szczędzi, prędzej czy później zmuszą
jednak do odrzucenia fałszywych wyobrażeń". Wszystkie utwory
są ułożone tak, że opisują kolejno etapy z życia bohatera: narodziny,
dzieciństwo, czasy szkolne, małżeństwo i związane z nim problemy,
chwile załamania i czas nadziei. Waters pisząc historię Pinka,
wierzył, że słuchacze zrozumieją przesłanie i pomogą mu zburzyć
"mur alienacji" między zespołem, a jego publicznością. Nie pomyślał
jednak o murze nieporozumień i konfliktów, jaki istniał pomiędzy
nim, a pozostałymi członkami Pink Floyd. Nieporozumienia te
spowodowały odejście na 6 lat Ricka Wrighta z zespołu.
"The Wall" trzeba poznać. Osobiście słucham tego albumu od 8 lat
i nie wyobrażam sobie jego braku w mojej płytotece. To wspaniałe
podsumowanie tego, co wydarzyło się w muzyce lat 70-tych. Zamknął
on pewną dekadę w historii rozwoju rocka. Zamknął ją bardzo
efektownie, w stylu który mógł być wyłącznie dziełem grupy Pink Floyd.
autor: Przemysław Semik
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
jak dla mnie...
11/10
kto nie czuje tego albumu ...
wspolczuje mu
na codzien slucham allmanów, zeby nie bylo niedomowien
|
| |
ehh...
O ile Dark Side of the Moon czaruje nas muzyką (w najwyższym stylu) o tyle w The Wall chodzi o coś troszkę innego... Może kiedyś to zrozumiecie (jak przesłuchacie więcej razy ;) ). Bo z większości komentarzy widzę, że jednak do Was nie dociera o co tu chodzi. Życzę powodzenia :)
|
| |
Nareszcie
nilmar19xx (gość, IP: 195.74.48.*), 2010-01-17 02:40:47
| odpowiedz | zgłoś
gomez i xxzz napisali prawde o tej plycie. Mozna ja posluchac, ale zeby sie zachwycac...pozdrawiam fanow progrocka!
|
| |
polecam film ''The Wall''
floydman (gość, IP: 83.5.228.*), 2009-12-28 12:29:45
| odpowiedz | zgłoś
może łatwiej będzie wam zrozumieć ten album. to muzyczna opowieść, historia człowieka, tak samo ważne na tym krążku są: muzyka i teksty.. moim zdaniem to wspaniały przykład concept albumu, wszystko układa się w jedną całość. nie zgadzam się zupełnie, że ta płytka jest ''przegadana'' lub połowa numerów jest zbędna. Ten album jest wystarczająco długi, by znaleźć tam miejsce na różne dziwne odgłosy, ale i na świetną muzykę! Uwielbiam ''The Wall'' tak samo jak ''Wish You Were Here'' lub ''Ummagumma-live''. pozdrawiam.
|
| |
re: polecam film "The Wall"
Film widzialem. Tu nie chodzi o to, że nie rozumiem tej plyty. Po prostu muzycznie jest ona, jak dla mnie, mocno srednia. Choc przeblyski geniuszu zdarzaja sie, glownie w solach Gilmoura.
Po prostu wole inne ich albumy. Pozdrawiam
|
| |
a
A ja z kolei zgadzam się z gomezem, moim zdaniem jest to jedna ze słabszych płyt floydów i nie ma to nic wspólnego z "dorastaniem". Słucham tej kapeli już wiele lat i moim ulubionym albumem jest Meddle. Z późniejszego etapu ich działalności zdecydowanie wyżej stawiam Dark Side i Animals.
|
| |
The Wall
Bezdyskusyjnie objaw geniuszu. Poprzednik czepia się braku "dobrej muzyki" a za dużo innych dźwięków: telefonów, odgłosów itd. Ten album trzeba potrafić zrozumieć, bo w nim nie chodzi tyle o muzykę (która i tak jest genialna jak zawsze u Pink Floyd) ile o przekaz i przedstawienie ludzkiej chorej psychiki; pomysł tego albumu jest sam w sobie genialny. Mi ten album przyznam się za pierwszym razem po przesłuchaniu go w całości wydał się ... dziwny. Ale dorosłem do niego, tego samego życzę poprzednikowi komentującemu. Płyta 11/10. Pozdrawiam
|
| |
re: The Wall
gomez (gość, IP: 195.74.48.*), 2009-12-28 18:08:33
| odpowiedz | zgłoś
Pomysł jest rzeczywiście genialny, ale wykonanie średnie... Dziękuję za życzenia, ale są zbędne. Zastanawia mnie tylko jedno - jeżeli do "Ściany" dorastałeś trochę czasu (co wnioskuję z komentarza) to ile zajęłoby Ci "dorastanie" do bardziej skomplikowanych (o wiele bardziej) płyt progresywnego rocka, takich jak np. "Close To The Edge" Yesów, "Lizard" Crimsonów, czy płyt Genesis. Tak czy inaczej mnie osobiście "Ściana", podobnie jak parę innych bardzo mocno przereklamowanych płyt rockowych, po prostu do gustu nie przypadła. Za mało Floydowska. Dałbym jej 9/10 tylko gdyby skrócono ją o 20, 25 minut. W porównaniu do wcześniejszych albumów - zbyt rozwleczona i (powtarzam się) przegadana. Pozdrawiam. P.S. Film oglądałem trzy razy.
|
| |
Oto jeden z najbardziej przegadanych albumów w historii rocka
gomez (gość, IP: 195.74.48.*), 2009-12-27 00:51:10
| odpowiedz | zgłoś
Najmniej "muzyczna" płyta w dyskografii Pink Floyd. Wypełniają ją zamiast genialnych nut odgłosy telefonów, wybuchy, rozmowy itp. Rozumiem, że stosowanie dźwięków pozamuzycznych to ważny element u Floydów, ale tutaj wyraźnie przesadzili. Ponad połowa kawałków na płycie jest zbędna (gdy zaczyna się świetny motyw muzyczny, utwór... kończy się). Pink Floyd to tutaj nie Pink Floyd. Jeden ze słabszych albumów tejże formacji. 6/10. P.S. Polecam Amused To Death - Rogera Watersa - tak powinna brzmiec "Ściana".
|
| |
Hey You!
Absolutna Klasyka!!! Jeden z najlepszych albumów w historii rocka!
A tutaj ocena 9/10??? Że tak powiem, ale o co tu chodzi.. Panie i Panowie, dzisiaj 30 rocznica, po prostu ta płytka się nigdy nie zestarzeje, ma już trzy dychy (tak jak i ja :p) można jej słuchać i słuchać jeszcze przez następne lata i wciąż świetnie brzmi.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|