Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
89% |
| liczba ocen: |
119 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Porcupine Tree "Lightbulb Sun"
|
Nazwa zespołu: Porcupine Tree
Tytuł płyty: "Lightbulb Sun"
| Utwory: |
Lightbulb Sun; How Is Your Life Today?; Four Chords That Made A Million; Sheismovedon; Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled; The Rest Will Flow; Hatesong; Where We Would Be; Russia On Ice; Feel So Low |
Wydawcy: Snapper Music
Rok wydania: 2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6
Muszę przyznać, że rozczarowałem się nieco tym albumem. W wywiadach
przed jego wydaniem Steven Wilson - lider Porcupine Tree - zapowiadał,
że na "Lightbulb Sun" (pierwotnie album miał się nazywać "Russia On
Ice") znajdzie się zarówno coś dla wielbicieli prostych, melodyjnych
piosenek, jak i dla miłośników bardziej złożonych kompozycji. Wyszło
na to, że powyższe deklaracje sprawdziły się w połowie. No, może
troszkę więcej niż w połowie. Miłe dla ucha piosenki wprawdzie tu są,
za przykład mógłby posłużyć pierwszy, tytułowy utwór. Akustyczny wstęp,
dalej nieco ostrzejsze wejście gitary elektrycznej poparte melodyjnym
śpiewem. Dobra kompozycja na dobrym poziomie. Albo "Shesmovedon", nieco
monotonna, melancholijna piosenka z ciekawym wokalem Wilsona (nieco
kojarzy mi się z Electric Light Orchestra :) ). Problem zaczyna się, gdy
chcemy znaleźć coś bardziej "progresywnego". Jest tu wprawdzie prawie
dziewięciominutowy "Hatesong" i czternastominutowa "Rosja Na Lodzie". Ale
po ich przesłuchaniu pozostaje pewien niedosyt. Szczerze mówiąc,
"Hatesong" jest jedną z mniej udanych konpozycji Porcupine Tree. Sprawa
ma się lepiej w wypadku "Russia On Ice", ale i tak nie jest to coś, od
czego gęsia skórka obiegałaby całe ciało. W konfrontacji z "Don't Hate
Me" z poprzedniej płyty ("Stupid Dream"), wypada dość blado. Dlatego
proponuję przyjąć inną taktykę podczas słuchania tej płyty. Odpuśćmy
sobie nastawianie się na jakieś artrockowe dzieła.
Skupmy się na piosenkach, które trzeba przyznać udały się Wilsonowi
całkiem nieźle. I w sumie jedynym utworem, która średnio mi się podoba
jest "Four Chords That Made A Million", w którym jedynym ciekawym
elementem jest niby orientalny gitarowy wstęp. A ludziom oczekującym
bardziej głębokich i zmysłowych muzycznych przeżyć radzę sięgnąć po
wcześniejsze albumy grupy (polecam "Voyage 34 The Complete Trip" i
"Up The Downstairs").
autor: Lambert
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|