Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
61% |
| liczba ocen: |
18 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Psycore "I'm Not One Of Us"
|
Nazwa zespołu: Psycore
Tytuł płyty: "I'm Not One Of Us"
| Utwory: |
Set The Record Straight; Narrowmind; The Zoo; The Zoo (Part Two); Smell The Cancer; Enemy To Myself; A Week; You Made A Monster; Be A Baby; My Life; Part Me Part Machinery; Pandemonium; A Future Gone Fishing |
Wydawcy: V2 Music Scandinavia AB
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8
O istnieniu grupy Psycore wiedziałem od dawna (od 1997 roku), lecz
dopiero teraz dane mi było zapoznać się z jej twórczością, a to za
sprawą ich nowego albumu "I'm Not One Of Us". Pierwszą rzeczą, która
rzuciła mi się w oczy, była okładka. Naprawdę bardzo ciekawy pomysł,
no ale okładka to rzecz bardzo mało ważna w porównaniu z muzyką.
Muzyka prezentowana przez Psycore to naprawde coś szczególnego. Dźwięki
produkowane przez artystów są tak pokręcone i chore, że naprawdę,
trudno za pierwszym razem przesłuchać tę plytę w całości. Trochę boję
się używać przymiotnika "chore", bo może się to od razu kojarzyć z Korn,
Staind, etc... Proszę nie popełniajcie tego błędu. Psycore nie ma
nic wspólnego z tamtą sceną, no może prawie nic (napisałem prawie, bo
gitary są strojone nisko, podobnie jak u tych wszystkich, nazwijmy to
"neocore'owych " bandów).
"Set The Record Straight" to pierwszy utwór na cd. Mimo, że instrumenty
są żywe, jest on strasznie odhumanizowany i chłodny. Na przemian nastepują
ataki "zdołowanej" gitary i wyciszenia, podczas których wokalista recytuje
(nie rapuje) tekst. To naprawdę robi ogromne wrażenie. Glos Jaana brzmi
tak beznamiętnie i chłodno, że można pomysleć, że nie mamy do czynienia
z "żywym" wokalistą a jedynie z maszyną. "Set The Record Straight" to
bardzo dobry utwór, jednak mimo wszystko to dopiero rozgrzewka przed
tym, co ma nastąpić. Taką rozgrzewką jest również "Narrowmind". Utworem
numer trzy jest "The Zoo" i tutaj należałoby się zatrzymać. Przede
wszystkim zwraca uwage rytmika tego kawalka. Dzięki niej brzmi on jak
jakaś dziecięca wyliczanka. Takie było moje pierwsze skojarzenie i nie
myliłem się. W refrenie pojawia sie głos bardzo młodego chłopczyka
śpiewającego "Tigers and donkeys and lions and monkeys, make me
happy" i bez watpienia jest to jakaś wyliczanka, przyśpiewka. Owszem,
patent z wykorzystaniem głosu dziecka jest dość znany, a przez to mało
oryginalny, ale do muzyki Psycore pasuje jak ulał. Po prostu nadaje jej
jeszcze więcej tajemniczości, niepewności i nieprzewidywalności.
Po "The Zoo" następuje ponad minutowa improwizacja (tak mi się wydaje)
perkusyjna (to już wiem na pewno), która robi równiez niemałe wrażenie.
Kolejnym utworem, który "zabija", jest "Enemy To Myself". Tutaj wieje
już industrialnym chłodem. Zdeformowane glosy, dziwaczny refren, który
niby to ma melodię, ale dobiega ona jakby z wewnątrz, z głębi głowy
słuchacza. Tak około 2:50 następuje wyciszenie i pojawiają się szepty,
zapętlone slowa (przypomina to trochę Marilyn Manson, lecz są to bardzo
odległe skojarzenia). Tak jak "Enemy To Myself", mimo swojego chłodu, nie
był jeszcze przerażający i porażający zimnem, tak utwór siedem "A Week"
jest wrecz lodowaty. Moim skromnym zdaniem, żadne słowa nie oddadzą jego
atmosfery (znowu dalekie skojarzenie - Ministry). Nie wiem, kompletnie
nie wiem, co mógłbym nim napisać. Moze tak. Powiem, co mam przed oczyma,
gdy słucham "A Week" w nocy przy zgaszonym swietle. Szare niebo, zburzone
wojną wieżowce, bezkresne morze, na którym szaleje sztorm (obrazy przy,
nazwijmy to, refrenie, bardzo ciekawy gitarowy efekt) oraz szpital,
czysty, klinicznie czysty szpital z wielkimi białymi korytarzami.
Kolejny numer "You Made A Monster" to swego rodzaju spowiedź muzyków,
możemy poznać ich fascynacje muzyczne, wiemy czym sie inspirują
i... jesteśmy szczęśliwi, że są na tym świecie jeszcze kapele, które
mimo tego, iż wydały swe debiuty w 1997 nie inspirują się tylko Kornem
czy Toolem: "...We refused to forget Led Zeppelin, with Helmet on
we let Zappa in..." Niestety jest na CD jeden zgrzyt. Chodzi o
"Be A Baby". Nie wiem, może po prostu nie rozumiem tego utworu. Nie
przemawia do mnie, jest tylko, według mnie, wypełniaczem. Psycore na
szczęście rekopensują to w "Part Me, Part Machinery". Jest to najszybszy
i... najpogodniejszy numer na płycie. "Part Me, Part Machinery"
to naprawdę niesamowity kawałek, wyróżniając się tempem i względną
"przystępnoscią", nie zabija klimatu "I'm Not One Of Us".
Cóż mogę dodać. Psycore nagrał swietną płytę. Płytę w pewnym sensie
elitarną, bo nie można wymagać od każdego akceptacji tych chorych
dźwięków. Uważam, że album ten najbardziej spodoba się osobom, które są
otwarte na nowe pomysły i zaczynają mieć powoli dosyć kolejnych kopii
Korna czy Toola. Naprawdę gorąco polecam ten materiał.
Wiem, że w tej recenzji aż roi się od określeń "zimny", "chłodny"
i podobnych. Przepraszam, ale inaczej nie umiałem opisać klimatu
tej muzyki.
autor: dARK rIDER
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|