Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
91% |
| liczba ocen: |
87 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Queensryche "Promised Land"
|
Nazwa zespołu: Queensryche
Tytuł płyty: "Promised Land"
| Utwory: |
9:28 a.m.; I Am I; Damaged; Out Of mind; Bridge; Promised Land; Disconnected; Lady Jane; My Global Mind; One More Time; Someone Else? |
Wydawcy: EMI
Rok wydania: 1994
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Queensryche blisko cztery lata kazali czekać swoim fanom na następcę
"Empire". Sukces tej ostatniej sprawił, że oczekiwania wobec zespołu
wzrosły. Jednak "Promised Land" nie zawodzi. Brzmienie tej płyty jest
całkowicie inne niż "Empire". Właśnie tego się obawiałem. Jak się jednak
później okazało, niepotrzebnie.
Płyta została wydana w roku 1994, czyli w okresie, gdy zapotrzebowanie na
tego rodzaju muzykę nieco spadło, a w modzie byli "flanelowcy" ze Seattle.
I Queensryche momentami również zrywają z soczystym i perfekcyjnym
brzmieniem. Już otwierający płytę, ostry "I Am I" (intra nie liczę, gdyż
to tylko bicie serca ;) ) jest zakłócany mnóstwem różnego rodzaju
przeszkadzajek. Głównie pochodzenia dalekowschodniego.
O ciarki przyprawia "Out Of Mind". Niemal na wpół akustyczny kawałek. Ale
niespokojny. No tak. Rzut oka na teksty i już wiele się wyjaśnia. Życie w
szpitalu psychiatrycznym nie może być spokojne.
"Bridge" to utwór o miłości. Ale nie o takiej, jaką znamy choćby z utworów
Bon Jovi. O miłości ojca do syna. A raczej jej braku. "Bridge? - you
never built it dad...".
"Promised Land" - ponad ośmiominutowy walec. Niesamowita przestrzeń,
bogata aranżacja... Najlepszy moment tego albumu. Trudno to opisać słowami,
dlatego tym, którzy nie słyszeli, polecam udanie się do..., powinienem
napisać "najbliższego sklepu", ale idę o zakład, że nie znajdziecie tam
Queensryche :o(.
"Lady Jane" - piękna ballada, z niesamowitą melodią. I, oczywiście,
fantastycznym wokalem.
Płytę zamyka "Someone Else?". Tylko fortepian i głos. Takie trochę
niespodziewane zakończenie. Na którymś z singli, można było znaleźc "full
band version". Warte uwagi.
A jako, że (prawie) nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej -
dziewiątka z mojej strony. :o)
autor: Marcin Nocoń
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|