Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
90% |
| liczba ocen: |
329 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Rhapsody "Legendary Tales"
|
Nazwa zespołu: Rhapsody
Tytuł płyty: "Legendary Tales"
| Utwory: |
Ira Tenax; Warrior Of Ice; Rage Of The Winter; Forest Of Unicorns; Flames Of Revenge; Virgin Skies; Land Of immortals; Echoes Of Tragedy; Lord Of The Thunder; Legendary Tales |
Wydawcy: Limb Music Products / Mystic Production
Rok wydania: 1997
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Tworząc tę recenzję wciąż się zastanawiam, dlaczego nikt jej wcześniej nie
napisał? Rhapsody jest raczej mało popularnym zespołem. Tak to już jest,
platynowe płyty zgarniają boysbandy i Britney, a o prawdziwej sztuce
muzycznej wiedzą tylko nieliczni. Jest jak jest, moje słowa nic tu nie
zmienią. Ale wracając do Rhapsody: "rozgłos" przyniósł im dopiero drugi
album "Symphony Of Enchanted Lands". Wielu ludzi z branży zachwyca się
nim, zresztą słusznie. Dlaczego jednak wszyscy zapominają, że Rhapsody
mieli kiedyś swój debiut?
A "Legendary Tales" w odróżnieniu od innych debiutów jest nad wyraz
udaną płytą! Późniejsze dokonania Włochów idą drogą wyznaczoną właśnie
przez ich pierwszy krążek.
Nie będę tu rozpisywał się na temat zjawiska, jakim jest Rhapsody. Powiem
tylko, że jest to genialny zespół symfo-powermetalowy. Wiem, wielu zarzuca
im kicz. Ale to tak, jakby zarzucali kicz Tolkienowi bądź innym autorom
fantasy (wiem, Tolkien nie pisał szalenie prostych, monotonnych i mało
oryginalnych opowiadań, ale wszystko do jednego się sprowadza).
Wydawnictwa Rhapsody otwiera zwykle
instrumentalno-chóralny utwór z łacińskim tekstem. Kończy zaś rozbudowana
epopeja, w której również roi się od chórów. Okładki płyt natomiast zawsze
przedstawiają zbrojnego w miecz długowłosego wojownika, a w środku
znajdują się kolejne części "kronik Algalordu".
Chciałbym krótko poszczególne utwory. Pierwszym jest krótki, nastrojowy
"Ira Tenax". Za chwilę jednak zamienia się on w melodyjny, szalenie
dynamiczny power metal w postaci "Warrior Of Ice". Następny w kolejce ma
podobny charakter. Czwarta piosenka jednak jest całkowicie inna. Ni
balladka, ni przerywnik. Ale spokojna, sympatyczna rzecz. Po niej
natomiast znów wracamy do power metalu.
Strona B. Zaczyna się klawesynem i innymi niemetalowymi instrumentami.
Później trzy power metalówki. Utwór dziewiąty to bardzo podniosła,
chóralna ballada. Wszystkie kompozycje wprawiły mnie w zachwyt, ale na tym
dzieło się nie kończy. Dopełnieniem całości jest bowiem utwór tytułowy,
trwający prawie osiem minut. Usłyszymy tu chóry i bogactwo klasycznych
instrumentów. Mamy m.in. skrzypce, wiolonczelę, flet, mandolinę.
Kiedy słucham "Legendary Tales" rozpiera mnie energia, której nieco mniej
na "Symfonii". Wiem, to nie jest najważniejsze. Muszę oświadczyć jednak,
że płyta jest bardzo melodyjna i podniosła. I wcale nie popadniemy
po jej przesłuchaniu w kompleksy, tak jak to bywa na albumach asów
symfo-metalu. Wydawnictwo to jest jak najbardziej godne polecenia!
autor: Notelex
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
| |
Wspaniała płyta
lemuriaa1 (gość, IP: 89.228.224.*), 2011-06-23 15:26:37
| odpowiedz | zgłoś
Wstyd przyznac ale Rhapsody słucham od niedawna choc metalu już kilkadzisiąt lat. Najpierw poznałem ich inne alumy a dopiero ostatnio zapoznałem się z Legendary Tales. Kawał solidnego heavy metalowego grania z elementami charakterystycznymi dla Rhapsody. Album obowiązkowy dla maniaków power-heavy metalu.
|
| |
Niesamowite
mariano (gość, IP: 87.204.126.*), 2010-07-14 22:28:42
| odpowiedz | zgłoś
Płyta wręcz genialna . Niesamowity debiut .
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|