Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
60% |
| liczba ocen: |
89 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Sinergy "Beware the Heavens"
|
Nazwa zespołu: Sinergy
Tytuł płyty: "Beware the Heavens"
| Utwory: |
Venonous Vixens; The Fourth World; Born under Fire and Passion; The Warrior Princess; Beware the Heavens; Razorblade Salvation; Swarmed; Pulsation; Virtual Future |
| Wykonawcy: |
Kimberly Goss - wokal; Jesper Stromblad - gitara; Alexi Laiho - gitara; Sharlee D'Angelo - gitara basowa; Ronny Milianowicz - instrumenty perkusyjne |
Wydawcy: Nuclear Blast Records / Mystic Production
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
Muzyka metalowa w niepokojąco szybkim tempie zmienia swojego "lidera". W
przeciągu zaledwie roku nurtem dominującym był i doom/gothic, i
symfoniczny black. Ostatnimi czasy natomiast zespoły zaczęły wskrzeszać
tradycję, nawiązywać do klasycznego heavy metalu. W wielu przypadkach
niestety nie można tego typu przeobrażeń nazwać naturalnym rozwojem. Bo
to nic innego jak podążanie za trendami, za tym, co w danej chwili
jest modne. Większość z tych nowych "gwiazdek" chyba nie ma pojęcia,
że znacznie większą przyjemność sprawia obcowanie z mistrzem danego
gatunku muzycznego. Czasem jednak w najmniej spodziewanym momencie można
się miło rozczarować...
A tym miłym rozczarowaniem był (i jest nadal) intensywnie reklamowany
Sinergy. Jednak czy w tym przypadku mogło być inaczej? Bo czego
należy oczekiwać od profesjonalnych, utalentowanych muzyków? Na
pewno nie taniej tandety i kiczu. Sinergy w pewien sposób przypomina
mi zeszłoroczny fenomen jakim był Covenant (teraz już The Kovenant
niestety w okrojonym składzie i totalnie inną muzyką...). Nie chodzi
jednak o porównanie muzyczne, a raczej personalne. Oba zespoły, jak to
określił Nuclear Blast, składają się z samych "gwiazd". I rzeczywiście,
można się w tym w pewnym stopniu zgodzić. Sinergy to projekt Kimberly
Goss. To nazwisko na pewno nieraz odbiło się o uszy wyznawcom Mroku. Owa
pani udzielała się w wielu wyśmienitych zespołach, wystarczy wspomnieć
chociażby o Dimmu Borgir (klawisze), Therion (klawisze + wokal)
czy Ancient (klawisze + wokal)... Jak na profesjonalistkę przystało
zaprosiła ona do współpracy równie utalentowanych i cenionych muzyków
- Sharleego (Mercyful Fate), Alexi`a (Children of Bodom) i Jesper`a
(In Flames). Jedynie perkusista Ronny jest tzw. "normalnym" muzykiem,
nie wywodzącym się ze znanej kapeli (podobnie jak to miało miejsce
w Covenant, gdzie "odlutkiem" był Blackheart).
Jaka jest muzyka proponowana przez Sinergy? Wspomniałam na początku,
że nie jestem zwolenniczką wskrzeszania klasycznego heavy. Wspomniałam
jednak też, że czasem można się mile rozczarować. W końcu, że to
właśnie projekt Kimberly Goss był dla mnie miłą niespodzianką. Tak,
Sinergy nawiązuje do prostego, tradycyjnego heavy metalu. Ale robi
to tak umiejętnie, tak zgrabnie i oryginalnie, że nie sposób przejść
obojętnie obok "Beware the Heavens". Nawet (a może tym bardziej) wtedy,
gdy nie jest się zwolennikiem tego stylu. Ten album samoistnie żyje,
kipi witalną energią i żywiołem, "drażni" nerwy dziką drapiżnością,
a jednocześnie uspokaja zmysły słodkimi, niesamowitymi melodiami. Tu
na pewno na wielkie uznanie zasługuje Alexi z Children of the Bodom.
Jego mistrzowskie solówki, pędzące riffy i zakręcone melodie noszą
znamiona geniuszu. Gitary świetnie uzupełniają się ze specyficznymi
klawiszami, kojarzącymi się nieco z "Enthrone Darkness Triumphant" Dimmu
Borgir. Nie ma jednak w tym nic dziwnego, w końcu styl Kimberly (mimo,
że wspomagała Dimmu tylko na koncertach) jest łatwo rozpoznawalny. Skoro
już o niej mowa, nie można oczywiście zapomnieć o jej wokalach. W Sinergy
niewątpliwie śpiewa inaczej niż u gości, jak sama powiedziała, to jest
właśnie jej naturalny głos. Co tu dużo mówić - partie wokalne wspaniale
nakładają się na dźwiękową otoczkę "Beware the Heavens". To doskonała,
spójna całość.
Naprawdę warto sięgnąć po to dzieło. Chociażby po to, aby odczuć miłe
rozczarowanie. W potoku żenującej wtórności oryginalne i pomysłowe płyty
stają się rzadkością. Na następne tak udane nawiązanie do klasycznego
heavy będzie trzeba pewnie poczekać do następcy "Beware the Heavens".
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|