zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
terminy
koncertów

ogłoszenia
drobne
www.rockmetal.pl >> recenzje płyt >> Soulfly "Soulfly"
 recenzje płyt:
indeks recenzji płyt

 Wasza ocena płyty:
 Jak oceniasz tę płytę?
+ -
ocen "plus": 85%
liczba ocen: 261

 rockmetal.pl:
www.rockmetal.pl
ostatnio dodane
indeks autorów

 aktualności:
terminy koncertów
wieści muzyczne

 biuletyn rockmetal.pl:
(zobacz szczegóły)
Chcesz otrzymywać biuletyn informacyjny (nakład ok. 30 tys. egz.) rockmetal.pl? Podaj swój email:

 czytaj:
recenzje płyt
relacje z koncertów
wywiady
felietony

 ogłoszenia:
ogłoszenia drobne

 słuchaj:
wizytówki (mp3)
muzyka (mp3)

 oglądaj:
galeria

 odnośniki:
forum.rockmetal.pl
strony.rockmetal.art.pl
garstka linków

 
 recenzje płyt, wybierz literę:

   0-9  A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  M  N  O  P  Q  R  S  T  U  V  W  X  Y  Z

 recenzja: Soulfly "Soulfly"

Nazwa zespołu: Soulfly
Tytuł płyty: "Soulfly"
Utwory:  Eye For An Eye; No Hope = No Fear; Bleed; Tribe; Bumba; First Commandment; Bumbklaatt; Soulfly; Umbabarauma; Quilombo; Fire; The Song Remains Insane; No; Prejudice; Karmageddon; Cangaceira; The Possibility Of Life`s Destruction
Wydawcy: Roadrunner Records
Rok wydania: 1998
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

"A esperança é quando a dor presente nos faz tentar outra vez" - "Nadzieja jest wtedy, kiedy czujemy ból, który sprawia, że chcemy spróbować jeszcze raz" - Chico Silence.

Po odejściu z Sepultury Max Cavalera zaczął spełniać swoje dziecięce sny - zawsze chciał zagrać z zespołem Chico Silence. Wykonał więc kilka telefonów i okazało się, że Roy Mayorga (ex-Chico Silence) odszedł z Shelter. Max postanowił założyć własny zespół - choć wypróbował piętnastu innych perkusistów, do składu trafił właśnie Roy. Po dobraniu gitarzysty i basisty z mało znanych zespołów, Soulfly (wtedy jeszcze bez nazwy) zaczął nagrywać covery Discharge, Sepultury i... Boba Marleya. Kiedy zapadła decyzja o nagraniu albumu, Max zaczął pisać jeden utwór dziennie(!) i w marcu 1998 mogliśmy podziwiać założyciela Sepultury w zupełnie nowym wydaniu.

Album "Soulfly" (kocham te odkrywcze nazwy) jest dostępny w Polsce w trzech różnych edycjach: jako edycja limitowana (z dodatkowymi utworami), jako digipack (z drugą płytką, zarejestrowaną na festiwalu w Rockskilde i na Indigo Ranch, a także pełną dyskotekowych remiksów) oraz po prostu jako album "Soulfly" z piętnastoma utworami.

Cała płyta, bez względu na wersję, zaczyna się od utworu "Eye For An Eye". Jest to bardzo ciężki, ale ostry numer, skierowany według niektórych źródeł do skłóconej z Maxem części Sepultury (czyli właściwie do trzech pozostałych członków tej grupy). Drugi z kolei jest "No Hope = No Fear". Jest raczej dziwny i nie podoba mi się zbytnio, wiem jednak, że większość fanów Soulfly nie podziela mojego zdania. Następny w kolejności, "Bleed", jest skierowany już bez wątpienia do morderców syna Maxa, Dany. Na temat tego utworu nie będę się wypowiadał, bo po prostu trzeba go usłyszeć. Podobnie jak następny - "Tribe". Jest on istnym majsterszykiem tego, co zwykliśmy nazywać tribal metalem - szybki, ekstremalnie ostry, bez skomplikowanego tekstu, ale zawsze niosący ze sobą folkowe brzmienie Brazylii. Teraz przeskoczę nieco mniej ciekawych utworów, zatrzymam się dopiero przy "The Song Remains Insane". Każdy średnio rozgarnięty miłośnik Sepultury usłyszy w nim tekst "Attitude" z płyty "Roots". Bardzo dobrze wypada też utwór "Prejudice" - stuprocentowy przykład tribal metalu (nawet nie wiecie, jak trudno muzykę opisać słowami).

Jeżeli zastanawiacie się, czemu dałem płycie notę 10, mimo że kilka utworów nie przypadło mi do gustu, to muszę wyjaśnić, że tak dobrze zgranego albumu już dawno nie słyszałem. Przez "zgranego" rozumiem klimat poszczególnych utworów i sposób, w jaki klimat ten zmienia się w czasie słuchania albumu. Niesamowite przerywniki, indiańskie bębny w wykonaniu Roya Mayorgi, czy urywki z audycji radiowych o Maxie, brazylijska legenda przed "No" - wszystko brzmi świetnie. A nawet pomijając to, można sobie zawsze ustawić repeat na "Tribe" i też będzie fajnie.

Na albumie wystąpiło kilku gości - Christian Olde Wolbers, Burton C. Bell i Dino Cezares z Fear Factory, Fred Durst, D.J. Lethal z Limp Bizkit, Chino Moreno z Deftones. Pojawił się nawet Eric Bobo z Cypress Hill. Na koniec do stosu dorzucę jeszcze nazwisko producenta - jest nim nie kto inny jak Ross Robinson (Sepultura, Machine Head, Korn) i mamy pełnię szczęścia. Teraz czekam na nowy album, który ma się ukazać już niebawem (sierpień/wrzesień 2000). Jego tytuł to "Primitive" (nie potwierdzony), a Max zapowiada jatkę nie gorszą niż "Soulfly" - poczekamy, zobaczymy...

autor: Mysiak

tutaj od 22.05.2000

Uwaga! Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz własną recenzję i wyślij do nas!

 Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:

Slipknot "Iowa"
- autor: kaRel

Sepultura "Chaos A.D."
- autor: Woland

System of a Down "Toxicity"
- autor: Artur Maszota
- autor: Rafał Grodek


 Wasze komentarze:

 Dodaj swój komentarz!



 
 znajdź:
 
okładka płyty

 materiały dotyczące zespołu:
- Soulfly

 recenzje płyt zespołu:
 zespół: Soulfly

"3"
autor: Do diabła

"Dark Ages"
autor: Michał M.

"Dark Ages"
autor: Kamil Downarowicz

"Primitive"
autor: Morham

"Soulfly"
autor: Mysiak


 błyskawiczna sonda:
(zobacz wyniki)

Czy wybierasz się w tym roku na rockowy lub metalowy festiwal?

 


"rock i metal po polsku" istnieje od 14 grudnia 1996. Wszelkie prawa zastrzeżone, © 1996-2012 rockmetal.pl.

rock i metal po polsku
www.rockmetal.pl | nowe na stronie | RSS RSS | wieści | forum | o nas | reklama | napisz do nas