Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
93% |
| liczba ocen: |
245 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Storm "Nordavind"
|
Nazwa zespołu: Storm
Tytuł płyty: "Nordavind"
| Utwory: |
Innferd; Mellom Bakkar og Berg; Baavard Bedde; Villemann; Nagellstev; Oppi Fjelet; Langt Borti Lia; Lokk; Noregsgard; Ulferd |
Wydawcy: Tatra Productions / Morbid Noizz
Rok wydania: 1994
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
O muzycznej aktywności i przebogatej wyobraźni muzyków pochodzenia
norweskiego wie chyba każdy, kto choć trochę interesuje się współczesną
sceną mocnego uderzenia. Niemal codziennie dochodzą nas słuchy o kolejnym
ubocznym projekcie tych wielkich artystów, na co dzień identyfikowanych
z kultowymi w pewnych kręgach zespołami. Wydawać by się mogło, że
owa kreatywność wcale nie jest taka... kreatywna, bo czy zakładanie
jeszcze jednej blackowej kapeli przez zawziętego blackowca można
nazwać oryginalnym pomysłem? Sęk jednak w tym, że te różne "uboczne"
projekty w zdecydowanej większość ujawniają zupełnie inne fascynacje
ich twórców. Zresztą o dualizmie ludzkiej duszy wiedzieli już starożytni
filozofowie. W końcu sprzeczne uczucia i emocje, z których niewątpliwie
"skonstruowany" jest człowiek muszą gdzieś ze sobą walczyć...
Storm to kolejny wytwór niekonwencjonalnej i chyba wiecznie nienasyconej
wyobraźni cenionych norweskich artystów. W składzie zespołu, pod
tajemniczymi ksywkami ukrywają się Satyr (tu jako S. Wongraven, na co
dzień identyfikowany z Satyricon, poza tym znany z paru innych muzycznych
odsłon) i Fenriz (Herr Nagell, oczywiście Dark Throne). Dodatkowo
wspomaga ich Kari Rueslatten (śpiewała na debiucie The 3rd and the
Mortal) - niewątpliwa perła tej płyty. To tyle formalności, wiadomo
przecież, że potencjalnego odbiorcę mimo wszystko bardziej interesuje sama
muzyka. Ta natomiast może być sporą niespodzianką dla wiernych wielbicieli
Satyricon i Dark Throne. "Nordavind" nie tylko nie ma nic wspólnego
z tymi zespołami, ale w ogóle obdarty jest z blackowej maniery. Nawet
partiom wokalnym daleko do ogólnie przyjętej "czarnej charyzmy" i obłędu
(poza kilkoma krótkimi fragmentami). Satyr i Fenriz śpiewają (w dosłownym
tego słowa znaczeniu) niezwykle majestatycznie, dumnie i przede wszystkim
czysto. Dziwi nie tyle takie rozwiązanie, co zaskakująco dobre warunki
głosowe i, co tu mówić, profesjonalne możliwości (choćby "Nagellstev",
krótki "hymn" bez podkładu instrumentalnego). Okazuje się (po raz kolejny
zresztą), że w growlingi niekoniecznie uciekać muszą nieco mniej zdolni
wokaliści. Wspominając o śpiewie nie sposób zapomnieć o czarującym
głosie Kari Rueslatten. Zresztą każdy kto słyszał debiut The 3rd and
the Mortal doskonale wie, że trudno się w jej wokalu nie zakochać. Sama
muzyka natomiast zgodnie z założeniem jest hołdem złożonym Norwegii
- jej pięknu i specyficznej przyrodzie. Wrażenie to potęgują teksty
śpiewane właśnie w języku norweskim (i przyznać trzeba, że brzmi to
lepiej niż dobrze). "Nordavind" to połączenie klasycznego heavy metalu z
folkiem. W chwili, gdy Storm wydał ten album niewielu jeszcze grało w ten
sposób. Także niewielu maniaków brutalnych, bezkompromisowych dźwięków
potrafiło docenić tego typu muzykę. Teraz natomiast zestawianie folku
z metalem to bardzo popularny manewr, nierzadko daleki od szczerości i
naturalności, która tak mocno cechowała Storm.
Mimo, że upłynęło już troszkę czasu od premiery tego dzieła, dźwięki
na nim zawarte nadal kipią świeżością i oryginalnością. Szkoda tylko,
że Satyr nie poszedł śladem swych równie kreatywnych kolegów i nie
uczynił Storm regularną grupą. On sam jednak mawia, że nie wszystko
jeszcze stracone i być może powstanie nowa płyta Burzy. Nie wiadomo
tylko kiedy coś takiego miałoby nastąpić...
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|