Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
82% |
| liczba ocen: |
35 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Stuck Mojo "Declaration Of A Headhunter"
|
Nazwa zespołu: Stuck Mojo
Tytuł płyty: "Declaration Of A Headhunter"
Wydawcy: Century Media Records / Metal Mind Productions
Rok wydania: 2000
Nie ulega wątpliwości, iż Stuck Mojo był jednym z najlepszych, najbardziej
oryginalnych i energetycznych zespołów grających rap-core'a. Jednym z
zespołów, które nie podążają za trendami, ale same je kreują. Niestety
nieprzypadkowo użyłem czasu przeszłego, gdyż wraz z pojawieniem się ich
czwartego studyjnego albumu "Declaration Of A Headhunter" wiele rzeczy
uległo zmianie. Pierwszą, widoczną od razu jest skład załogi Mojo. Nowy
jest basista, bardzo aktywnie udzielający się wokalnie. Jednak moim
zdaniem, jego śpiew nie bardzo pasuje do tej muzyki. Niestety nie można za
wiele dobrego powiedzieć i o reszcie zespołu. Gitary są teraz wygładzone,
bezpłciowe i czasami po prostu nudne. Perkusja "jest bo jest" i na tym
można zakończyć jej temat. Wydaje się, że panom muzykom skończyły
się pomysły. Nagminne jest na tym albumie "pożyczanie" riffów, a już
szczytem jest instrumentalny utwór "The Wards Is My Shepherd", dziwnie
podobny do jednego z kawałków Clawfinger. Następna sprawa to zmiana
stylu i brzmienia. Ich oryginalne, dynamiczne granie zmieniło się w
trzeciorzędny, powielający utarte schematy hard rock. Obecnie Stuck
Mojo doskonale pasowałoby jako podkład dźwiękowy do trzecioligowych
filmów karate z Jean Claude Van Dammem, a zwłaszcza do scen, w których
bohater trenuje w samotności. Ponadto większość utworów jest do siebie
bardzo podobna, schemat: rapowana zwrotka, śpiewany refren i solówka
jest tu wykorzystywany do obrzydzenia. Wokale Bonza również uległy
negatywnej zmianie, teraz zamiast "strzelania" słowami raczej mówi bez
większego przekonania.
Po świetnych "Snappin' necks" z 1994, "Pigwalk" z 1996, czy "Rising"
z 1998 roku, tym razem panowie nie popisali się. Wystarczy wspomnieć,
że z całego albumu jedynie utwór "Hatebreed" wzbudził we mnie jakieś
pozytywne emocje. Niestety cała reszta płyty jest po prostu nudna, mdła
i wtórna, z tego powodu lepiej poświęcić 47 minut (tyle trwa ten album
z jednym utworem bonusowym) na spacer, poczytanie książki, czy dłuższe
pozostanie w toalecie, ponieważ każda z wyżej wymienionych oraz wiele
innych czynności będzie przyjemniejsza niż słuchanie tego "dzieła".
autor: Lekter
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|