Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
97% |
| liczba ocen: |
257 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Summoning "Stronghold"
|
Nazwa zespołu: Summoning
Tytuł płyty: "Stronghold"
| Utwory: |
Rhun; Long Lost To Where No Pathway Goes; The Glorn Disappears; Like Come Snow -white Marble Eyes; Where Hope And Daylight Die; The Rotting Horse On the Deadly Ground; The Shadow Lies Frozen On the Hills; The Loud Music of the Sky; A Distant Flame Before the Sun |
Wydawcy: Napalm Records / Mystic Production
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Przyznam, że nigdy nie byłam wielką fanką Summoning. Owszem, ceniłam sobie
ich twórczość, która niewątpliwie wyróżniała się z zalewu blackowych
produkcji, podobały mi się ich wcześniejsze płyty, ale samej muzyce
brakowało polotu, tego nienazywalnego czegoś, co wyłaniało się przy
obcowaniu chociażby z Cradle of Filth czy Emperorem. Nieraz jednak
podczas swojej muzycznej wędrówki miałam okazję się przekonać, że
szare ziarnko grochu zamienić się może w prawdziwą, szlachetną Perłę.
Tak właśnie było w tym przypadku. Od jakiegoś czasu moja dusza nie może
żyć bez nowego dzieła (w dosłownym tego słowa znaczeniu) Summoning...
"Stronghold" zadziwia (a momentami wręcz przeraża) dojrzałością
i bogactwem treści. Płyta łączy charakterystyczny styl Summoning z
nowymi rozwiązaniami i pomysłami. Obecnie w muzyce austriackiego duetu
nie ma już tak naprawdę miejsca na black metal. Wyjątkiem są wokale
wyśpiewane(?) z typową dla nich charyzmą i "czarną" ekspresją. To nie
ma jednak najmniejszego znaczenia, gdyż dźwięki płynące z "Stronghold"
natychmiast oplatają duszę majestatyczną atmosferą, wzniosłością i
monumentalną symfoniką. Trudno w tym wypadku odnieść się do przeszłości,
do poprzednich albumów, które dużo traciły poprzez nieco "prymitywną"
otoczkę. Chyba Protector i Silenius doszli do podobnych wniosków,
bo ich nowe dzieło to prawdziwa symfonia, złożona w ofierze Krainie
Ciemności. Majestatyczne uniesienia, folkowe naleciałości, potężny
wręcz orkiestrowy rozmach, przenikliwy chłód ukryty w głębi Piękna i
Emocji... każdy z tych elementów spaja się w jeden zamglony, mroczny
obraz. "Stronghold" jest bowiem kolejnym przejściem do nierealnej
rzeczywistości, do świata utkanego z fantazji i snów. Znów niezastąpionym
źródłem inspiracji dla Summoning stały się niesamowite literackie dzieła
Tolkiena. Każdy, kto je czytał, zna godziny zapomnienia i ich mistyczny
czar. I tak też jest na tej płycie. Dźwięki pozwalają sobie marzyć i
wyobrażać, wyobrażać i marzyć... Słuchacz ma nieodparte wrażenie, że
przemierza świat własnych ideałów, pragnień, wyobraźni... Obrazy dzikich
gór, niedostępnych dolin, zapomnianych legend, baśniowych stworków. Obrazy
jakby znane z tolkienowskich opowieści...
Prawdziwą Perełką na tej płycie jest utwór "Where Hope And Daylight Die"
z... niemal operowym damskim wokalem. Głos tajemniczej pani przepełniony
jest pasją i pięknem, smutkiem i namiętnością. Sama kompozycja brzmi
jak monumentalna litania wzniesiona ku nocy, jak hymn dumnych Jeźdźców
Ciemności...
Trudno wyjść z zachwytu dla tego dzieła. Trudno uwolnić się od
czarodziejskiej atmosfery, która oplata serce już po pierwszej
konfrontacji. Płyta ma szansę stać się największą symfoniczno-blackową
rewelacją tego roku. Zaznaczam, że jestem w pełni świadoma tego, jakie
albumy zaliczane do tego gatunku już wyszły, a jakie niebawem wyjść mają.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|